Get Adobe Flash player

czarek meszyński

Nabici w butelkę – Nr 12 (326)

Nabici w butelkę, zrobieni w konia, wystawieni do wiatru, zrobieni w balona, wystrychnięci na dudka, zrobieni w bambuko – tymi określeniami można opisać sytuację tych NIESZCZĘŚNIKÓW, którzy posiadają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu na nieuregulowanym gruncie. Tylko w samej Warszawie jest ich podobno 300 tys. Sytuacja stała się dramatyczna po wejściu w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz innych ustaw.

Ponieważ od 2007 r. spółdzielnie nie mogą ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawo do lokalu ustawodawca pominął ekspektatywę takiego prawa. Tę lukę w prawie wykorzystali „sprytni” prezesi i zaczęli wykreślać spółdzielców z rejestru członków.

Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się również uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów z dnia 24 maja 2013 r. (sygn. akt III CZP 104/12). W przypadku ustanowienia własnościowego prawa do lokalu w budynku położonego na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste, stanowi ekspektatywę tego prawa – oczekiwanie prawne. 

W roku 2013 Sąd Najwyższy ustanowił – uchwała 7 sędziów SN jest zasadą prawną – nowe prawo spółdzielcze do lokalu nieprzewidziane w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych przed nowelizacją 9/9/2017 r. w postaci:

  • ekspektatywy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,

które obok:

  • spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,
  • spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu,

staje się na naszych oczach nowym prawem do lokalu w formie oczekiwania prawnego, czyli zdarzenia przyszłego – niepewnego. 

Innymi słowy, jeżeli dostałeś przydział na spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku postawionym na nieuregulowanym gruncie, to prawo do „powietrza w mieszkaniu” przekształca się w oczekiwanie prawne do „powietrza w tym lokalu” – czyli mówiąc krótko jesteś na lodzie!

Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z literą prawa osoby, które kiedyś nabyły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku posadowionym na nieuregulowanym gruncie:

  • tracą członkostwo w spółdzielni,
  • uzyskany przydział na lokal nie posiada żadnej mocy prawnej, ponieważ w dacie ustanowienia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu spółdzielni nie przysługiwała własność, ani prawo użytkowania wieczystego do gruntu, na którym znajduje się budynek.

Jeżeli nie nastąpi zmiana prawa w tym zakresie i nie będzie ustawowej regulacji stanu prawnego gruntów to sytuacja spółdzielców mieszkających w budynkach na nieuregulowanym gruncie może być dramatyczna. Zgodnie z zasadą rzymską wyrażoną w art. 48 k.c. czyj grunt tego i budynki”, mieszkania wybudowane z wkładów budowlanych wniesionych przez spółdzielców, czyli za ich własne pieniądze, mogą być przejęte przez właściciela ziemi.  

I tu dochodzimy do kolejnej luki w prawie, a mianowicie  art. 17^18 ust. 1 u.s.m. nie odnosi się do zaistniałej sytuacji, kiedy to spółdzielnia za pieniądze spółdzielców wybudowała nie na swoim.

W tym wypadku brak jest ochrony prawnej.

  • I co się stanie, jak spółdzielnia przekaże lokale wraz z mieszkańcami właścicielowi gruntu?
  • Czy oczekiwanie prawne (ekspektatywa) przekształci się wyodrębnioną własność?
  • Czy można oczekiwać od właściciela nieruchomości altruizmu, że po ludzku potraktuje nabitych w butelkę mieszkańców, którzy powierzyli swoje oszczędności – nieraz całego życia – spółdzielni, która budowała nie na swoim?
  • A może właściciel zaproponuje umowę najmu byłym spółdzielcom z nieregulowanym czynszem np. 50 zł/1 m2?
  • Czy nabici w butelkę przez spółdzielnie mieszkaniowe nie zwiększą populację bezdomnych w Polsce?

Te oraz inne pytania można mnożyć w nieskończoność, a na dzień dzisiejszy odpowiedzi brak.

Czarek Meszyński

Lubię to!(40)Nie lubię tego!(2)

Noakowskiego – Nr 59 (312)

Ulica mego dzieciństwa stała się za sprawą „dzikiej” reprywatyzacji najsłynniejszą w Polsce. Noakowskiego to jednokierunkowa ulica o długości 400 m zabudowana po stronie zachodniej budynkami Politechniki, a po wschodniej wysokimi modernistycznymi kamienicami.

Od urodzenia mieszkałem pod 10 na siódmym piętrze w drugiej bramie. Kamienica została wybudowane według projektu architekta Leona Drews w latach 1910 -1912 i należała do bogatej rodziny Oppenheimów.

Kamienicę zaprojektowano w stylu wczesnego modernizmu secesyjnymi elementami na fasadzie, klatkach schodowych, a mieszkania z przepięknymi sztukateriami. Apartamenty było ogromne ok. 135 m2. Każde miał dwa wejścia: główne i kuchenne z oficyny. Mieszkania były 6-pokojowe z łazienką i kuchnią. W mieszkaniu znajdowała się służbówka dla panien służebnych i prawdziwa alkowa – sypialnia bez okien, w której absolutnie nie było duszno, ponieważ każde pomieszczenie o wysokości 4 m miało wentylacja grawitacyjną. Niestety po wojnie mieszkania zostały podzielone i zasiedlone wieloma rodzinami, przekształciły się w komunałki. Komunałki powstały w Związku Radzieckim w celu zniesienia prywatnej przestrzeni. Życie odarte z intymności, przebywanie w jednym mieszkaniu z kilkoma innymi rodzinami. Komunałki niestety istnieją nadal w Warszawie.

Najbardziej reprezentatywna część kamienicy była oczywiście od frontu, w której znalazły się luksusowe apartamenty i były przeznaczone przede wszystkim dla rodziny Arona Oppenheima. Frontową elewację ozdobiono humorystycznymi płaskorzeźbami. Natomiast w oficynach powstało wiele mieszkań czynszowych. Kamienica ocalała w czasie walk powstania warszawskiego.. Kamienica była zaprojektowana w kształcie litery „U” i składała się z 3 podwórek, ale tylko frontowa fasada pierwotnie była o tynkowana.

W tej kamienicy spędziłem 10 lat mego życia. W mej pamięci zachowały się miłe wspomnienia, a to za sprawą dobrych stosunków sąsiedzkich, takiej integracji z sąsiadami w następnych miejscach zamieszkania już nie było.

Charakterystyczne dla warszawskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku były przepiękne kapliczki. Kamienica pod 10 również miała swoją kapliczkę, a mieszkańcy dbali o świeże kwiaty w okół niej.

Przed wojną w kamienicach przy ul. Noakowskiego mieszkała klasa średnia. Na zdjęciu małżeństwo Zaruscy z dziećmi, którzy mieszkali w sąsiedniej kamienicy pod 12.

Najbardziej znanym mieszkańcem domu był wybitny szachista, wicemistrz świata z 1928 r. Dawid Przepiórka. W okresie okupacji przez pewien czas ukrywał się tutaj pianista Władysław Szpilman. W latach 60. XX w. w kamienicy mieszkała Urszula Dudziak, a w moim mieszkaniu zamieszkał w drugiej połowie lat 70. XX w. Jerzy Kryszak.

Reprezentacyjna pierwsza brama

Paradna klatka schodowa prowadząca do najbardziej prestiżowych apartamentów

Moja druga brama

I moja klatka schodowa

Wnętrza i podwórka kamienicy były wykorzystano w filmach fabularnych m.in. w Dekalogu Kieślowskiego i Niedzielne igraszki Roberta Glińskiego.

Czarek Meszyński

https://www.cda.pl/video/1517550ab

Lubię to!(16)Nie lubię tego!(0)

Mamiński do Meszyńskiego Nr 33 (286)

W dniu 12 lipca 2017 r. w Kancelarii Mamiński & Wspólnicy sporządzono dwa pisma:

  • Wezwanie do usunięcia wpisów naruszające dobra osobiste,
  • Wezwanie ostateczne do usunięcia wpisów oraz zanimizowanej fotografii naruszającej dobra osobiste.

Pierwsze pismo zostało mi dostarczone pocztą, a drugie przez emisariuszy, którzy przybyli osobiście w godzinach wieczornych do mojej leśniczówki na Południowym Podlasiu. Wcześniej Kancelaria M&W intensywnie poszukiwała aplikantów do tej roli mieszkających w pobliżu mnie i znaleźli młodą aplikantkę oraz świeżo upieczonego adwokata, skądinąd całkiem sympatycznych jeszcze niezmanierowanych prawników.

Wzywającym jest adwokat Marcin Mamiński, któremu nie spodobała się poniższa fotografia.

Na mocy art. 13 ust. 1 Prawo prasowe w zw. art. 5 kpk zanonimizowana fotografia została usunięta.

„KASTA „BRAMINÓW””

Zdjęcie pochodzi z artykuły pod tytułem „Kasta Braminów”, który został opublikowany w dniu 20 września 2016 r. na ogólnopolskiej witrynie poświęconej zagadnieniom spółdzielni mieszkaniowych TEMIDA contra SM. Obiektywnie trzeba stwierdzić, że mecenas Mamiński to prawdziwy „bystrzacha”, albowiem po blisko 10 miesiącach zorientował się, że w zasobach Internetu widnieje jego zanonimizowana fotografia, która nie przypadła mu do gustu. W związku z tym wezwał mnie jako administratora TEMIDA contra SM w terminie 5 dni do usunięcia przedmiotowej fotografii.

Mamiński trafił kulą w płot. Wzywając mnie jako redaktora naczelnego internetowego czasopisma Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna  do usunięcia zdjęcia ze strony Temidy contra SM to tak samo jakby wezwał Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej.

Otóż nie jestem i nigdy nie byłem administratorem TEMIDA contra SM. Nie jestem również autorem tego wpisu.

Zgodnie z Kodeksem Etyki Adwokackiej § 8 Adwokat powinien wykonywać czynności zawodowe według najlepszej woli i wiedzy, z należytą uczciwością, sumiennością i gorliwością.

Czy mecenas Mamiński podpisując dwa pisma przypisujące mi nieprawdziwą rolę postąpił zgodnie z Kodeksem Etyki Adwokackiej, a mianowicie wykonał czynności zawodowe według najlepszej wiedzy, z należytą uczciwością sumiennością i gorliwością?

A może ktoś wykorzystał łatwowierność mecenasa Mamińskiego i celowo go wprowadził w błąd podając moje dane?

Biorąc powyższe pod uwagę, nie jestem w stanie spełnić oczekiwań mecenasa Mamińskiego.

Oczekuję również przeproszenia mnie za podanie nieprawdy.

Autor: Czarek Meszyński

 

Lubię to!(33)Nie lubię tego!(0)

Bolesław Bierut – Działacz Spółdzielczy – Nr 31 (284)

Bolesław Bierut przeszedł do historii jako agent NKWD, Prezydent Polski po sfałszowanych wyborach w 1947 r. i jako odpowiedzialny za stosowanie i utrzymanie systemu zorganizowanej przemocy w celu sterroryzowania społeczeństwa.

Mało kto wie, że Bierut w latach międzywojennych był działaczem ruchu spółdzielczego. W roku 1915 rozpoczął pracę w sklepie Lubelskiej Spółdzielni Spożywców (LSS), a w 1916 r. został kierownikiem handlowym, zaś od kwietnia 1917 r. był członkiem zarządu spółdzielni.

Jego mentorem był Jan Hempel, który założył m. in. Lubelską Spółdzielnię Spożywców. Pod jego wpływem młody Bierut zapisała się do Szkoły Wieczorowej im. A. i J. Veltterów i tam uzyskał wykształcenie handlowe.

W latach 1918 i 1919, razem z Janem Hemplem, był jednym z organizatorów lewicowego Związku Robotniczego Stowarzyszeń Spółdzielczych. Należał do tzw. grupy „niezależnych spółdzielców” w robotniczym ruchu spółdzielczym.

Od sierpnia 1923 r. pracował w Robotniczej Spółdzielni Spożywców w Zagłębiu Dąbrowskim. Od 1938 do agresji III Rzeszy na Polskę pracował jako księgowy w warszawskim Społem.

W roku 1945 Bolesław Bierut zaczął gorliwie wprowadzać zmiany w przepisach spółdzielczych, zwłaszcza dotyczących spółdzielni mieszkaniowych.

  • Dekretem z dnia 24 sierpnia 1945 r. o zmianie ustawy z dnia 29 października 1920 r. o spółdzielniach zostało wprowadzone przymusowe łączenie związków rewizyjnych i spółdzielni.
  • Dekretem z dnia 11 października 1946 r. Prawo rzeczowe zostały wprowadzone kuriozalne przepisy dot. praw rzeczowych ograniczonych na nieruchomościach.
  • Dekretem z dnia 29 października 1947 o zmianie ustawy o spółdzielniach wprowadzone zostało administracyjne sterowanie Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni R.P.
  • Ustawa z dnia 21 maja 1948 r. o Centralach Związku Spółdzielczym i centralach spółdzielczych odbierająca autonomie ruchowi spółdzielczemu. Na mocy art. 16 Rada Ministrów mogła uchylić uchwały Naczelnej Rady Spółdzielczej.

 

Bolesław Bierut jako namiestnik Stalina był odpowiedzialny za realizację sowieckiej polityki w Polsce. Dla Moskwy nie do pomyślenia było istnienie prywatnej własności. Ze względu na zaszłości historyczne – symbolem patriotyzmu stało się przywiązanie chłopa do ziemi – odebranie Polakom własności musiało mieć wymiar bardziej finezyjny niż w Sowieckiej Rosji. Dlatego też na początku władzy ludowej wprowadzono ograniczone prawo rzeczowe. Było to rozwiązanie prawne zupełnie obce dla Europy. Trzy największe kodyfikacje prawa cywilnego w XIX i XX wieku nie zawierają takich przepisów. Zarówno Kodeks Napoleona z 1804 r., Austriacka powszechna ustawa cywilna (Allgemeines Burgerliches Gesetzbuch (ABGB) z 1811 r. i Niemiecki kodeks cywilny (Burgeliches Gesetzbuch (BGB) uchwalony w 1896, a który wszedł w życie w 1900 r. po 4 letnim vacatio legis ustanawiały pełne prawa właścicielskie.

Komunistyczny kruczek prawny polegał na dwuznaczności. W sensie literalnym dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to, że posiada ograniczone prawo rzeczowe tzn. jest właścicielem nieruchomości w pewnym ograniczonym stopniu, w sensie zaś de iure jest właścicielem tylko prawa a nie rzeczy/nieruchomości.

Konsekwencją takiego podejścia komunistów do własności prywatnej były następujące akty prawne:

  • Uchwała  nr 269 Prezydium Rządu z dnia 8 maja 1954 r. wprowadzająca normatyw, dla domów jednorodzinnych powierzchnia użytkowa nie mogła przekraczać 110 m2, a maksymalna liczba pokoi wynosiła 4, a lokale w spółdzielczych blokach nie mogą liczyć więcej niż 3 pokoje z kuchnią.
  • Uchwała nr 140 Rady Ministrów z dnia 6 maja 1958 r. w sprawie warunków i trybu przejęcia niektórych spółdzielni mieszkaniowych na własność Państwa i zasad rozliczeń z tego tytułu.
  • Uchwała nr 31 rady Ministrów z dnia 18 grudnia 1965 r. w sprawie przejęcia niektórych budynków spółdzielni budownictwa mieszkaniowego na własność Państwa, zasad rozliczeń z tego tytułu oraz uregulowanie innych spraw z zakresu spółdzielni budownictwa mieszkaniowego w § 12 ust. 1,2 i 3 zakładała przymusowe przenoszenia wyodrębnionej własności na rzecz spółdzielni w zamian za spółdzielcze prawo do lokalu pod sankcją przejęcia tychże lokali na własność Państwa.*

Za czasów Władysława Gomułki ograniczone prawo rzeczowe na nieruchomości spółdzielczej zostało wprowadzone do ustawy z dnia 17 lutego 1961 r. o spółdzielniach i ich związkach (art. 147 § 1 i 2) oraz do ustawy z dniach 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (art. 244 § 1).

Komuniści w ciagu 15 lat (dokładnie 15 lat i 6 miesięcy) wprowadzili 8 aktów prawnych (dekrety, ustawy, uchwały) mających na celu zagwarantowanie im pełnej kontroli nad spółdzielniami i odebranie prawowitym właścicielom ich nieruchomosci dając im w zamian  ersatz prawny w postaci spółdzielczego prawa do lokalu w spółdzielniach budowlano – mieszkaniowych (obecnie spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu).

Pomimo, że upłynęło już 28 lat od upadku komuny to sowieckie ograniczone prawo rzeczowe w wolnej Polsce nadal obowiązuje (sic).

Autor: Czarek Meszyński

* Na mocy niniejszej uchwały komuniści przejeli ogółem 14 budynków  w Warszawie należących do 10 spółdzielni na potrzeby publiczne.

Lubię to!(31)Nie lubię tego!(0)

Pokłosie – Nr 18 (271)

„Jest to pokłosie tego, że złożyliśmy projekt ustawy cywilizującą spółdzielnie mieszkaniowe, robiący spółdzielnie mieszkaniowe transparentnymi (…)”

Cała rozmowa:

https://www.tvp.info/29227970/17032017-0645

Lubię to!(21)Nie lubię tego!(1)

Walka z patologią – tak! – Nr 17 (270)

Jerzy Jankowski przewodniczący  Zgromadzenia Ogólnego KRS oraz prezes największego związku rewizyjnego ZRSM RP publicznie wyznał:

„Walka z patologią – tak!

Nie twierdzę, że w każdej spółdzielni mamy do czynienia z aniołami.”

No nareszcie naczelne organy spółdzielcze przyznały, że mamy patologię w spółdzielniach mieszkaniowych.

Redakcja gratuluje refleksu przewodniczącemu Jankowskiemu – spółdzielcy wiedzą już o tym  przynajmniej od 2 dekad. No cóż: Lepiej późno niż później!

———————————————————————————————————–

Za money.pl publikujemy artykuł autorstwa Przemysława Ciszka

Spółdzielnie mieszkaniowe do likwidacji? Będzie ogólnopolski protest

FOT. ADAM BURAKOWSKI/REPORTER

Specjalne apele rozwieszane na klatkach schodowych i tablicach informacyjnych, pismo do posłów oraz zbieranie podpisów lokatorów. Spółdzielnie organizują się w ogólnopolskim proteście przeciwko ustawie, która ich zdaniem, doprowadzi do likwidacji ruchu spółdzielczego w Polsce i godzi w samorządność. 

Prace nad dwoma projektami nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wciąż się toczą i wzbudzają sporo kontrowersji. Chodzi o propozycje rządową autorstwa Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa oraz grupy posłów Kukiz’15, które będą miały istotny wpływ na funkcjonowanie i zarządzanie spółdzielniami.

Choć na początkowym etapie obie spotkały się z krytyką, to po wycofaniu pewnych, niefortunnych zapisów z tej pierwszej, fala krytyki ze strony spółdzielni mieszkaniowych skupiła się na rozwiązaniach proponowanych przez Kukiz’15.

– Nasze propozycje nie są na rękę prezesom spółdzielni mieszkaniowych, którzy od 20-30 lat nieprzerwanie zarządzają majątkiem wspólnotowym, nierzadko otaczając się w zarządach członkami rodzin i znajomymi. Chcemy przerwać te liczne patologie i mamy poparcie licznych członków spółdzielczych – podkreśla w rozmowie z WP money dr Jarosław Sachajko, poseł Kukiz’15.

Do protestu odnosi się krytycznie, ale ze zrozumieniem. – Zorganizowany za spółdzielcze pieniądze protest to reakcja, która wiąże się z obawą o swoje stanowiska, daleko posuniętą transparentność zarządzania i oddanie władzy ludziom – zaznacza poseł.

– Propozycje te są wewnętrznie niespójne, w wielu miejscach stoją w sprzeczności z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego i bezpośrednio uderzają w funkcjonowanie i zarządzanie spółdzielniami rozmontowując trójpodział władzy – odpowiada na łamach WP money Jerzy Jankowski, przewodniczący Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie. – Walka z patologią – tak! Nie twierdzę, że w każdej spółdzielni mamy do czynienia z aniołami. Ale nie ma naszej zgody na likwidacją spółdzielni mieszkaniowych w Polsce! – dobitnie podkreśla.

Jak wyjaśnia przewodniczący ZRSMRP, dlatego też projekt rządowy może cieszyć się poparciem. Zwłaszcza po wycofaniu się ministerstwa z krytykowanego pomysłu, aby pełnomocnik mógł reprezentować podczas walnego zgromadzenia więcej niż jednego członka spółdzielni. – Tamto rozwiązanie było złe, stanowiłoby źródło potencjalnych patologii i dało możliwość np. manipulacji głosami – zaznacza Jankowski. – Ten zapis wykreślono.

Fot. Arkadiusz Braumberg

Rządowy projekt daje spółdzielniom równą możliwość włączenia spółdzielni w budowę tanich mieszkań czynszowych programu Mieszkanie+. – Nasz protest dotyczy przede wszystkim postulatów klubu Kukiz’15 – dodaje przewodniczący Związku Rewizyjnego.

Spółdzielnie do likwidacji?

– Nie ma mowy o jakiejkolwiek likwidacji. Sam jestem wielkim zwolennikiem spółdzielczości, to przecież najbardziej powszechna forma zrzeszania się obywateli. Nasz projekt powstał przy udziale samych spółdzielców, których pozycję chcemy wzmocnić – tłumaczy poseł Jarosław Sachajko.

– Czym innym, jak nie stopniową i sukcesywną likwidacją spółdzielni, jest zapis obligujący tworzenie wspólnot mieszkaniowych z mocy prawa w momencie, gdy 20 proc. mieszkańców wykupiłoby mieszkania na własność? – pyta przewodniczący Jerzy Jankowski.

– Również konieczność powoływania walnego zgromadzenia w kwestii podejmowania decyzji, które dotychczas leżały w kompetencji rad nadzorczych i zarządu, uderza bezpośrednio w spółdzielczość – dodaje.

Obecne przepisy pozwalają na tworzenie wspólnot mieszkaniowych na innych zasadach. Nie powstają one ex lege – z mocy prawa, ale decydują o powołaniu wspólnoty sami mieszkańcy.

Innym, równie kontrowersyjnym rozwiązaniem, na które wskazują protestujący, jest kwestia zobligowania spółdzielni do wypłacenia członkowi występującemu ze spółdzielni części majątku wspólnotowego. Ich zdaniem taki zapis w sposób odgórny pozbawia spółdzielnię mieszkaniową zaplecza finansowego, co zagraża jej stabilności i płynności.

– Spółdzielnia nie ma innej gotówki, jak pieniądze pozyskane ze składek funduszu remontowego. Jej majątek stanowi budynek oraz przyległe do niego tereny, przepompownie, czy budynki transformatorowe. Te zapisy zmusiłyby spółdzielnie do wyprzedawania majątku aż do całkowitej likwidacji spółdzielni. Oto chodzi twórcom tej ustawy? – pyta Jankowski.

Prezes rządzi tylko 6 lat

Posłowie Kukiz’15 chcą rewolucji w zarządach spółdzielni. Proponują na przykład wprowadzanie kadencyjności w organach spółdzielczych. Chodzi o to, by członek spółdzielni sprawujący jakąś funkcję mógł być na stanowisku nie dłużej niż dwie trzyletnie kadencje. Maksymalnie 6 lat rządziłby również prezes takiej spółdzielni.

– Chcemy skruszyć ten beton. Są w Polsce spółdzielnie, gdzie prezes i jego pomocnicy rządzą nieprzerwanie nawet trzy dekady i są nie do ruszenia. Taki przepis nie tylko daje możliwość innym, często młodszym członkom spółdzielni. Ogranicza też nepotyzm w tych instytucjach – przekonuje poseł Sachajko.

Jak przekonują protestujący, to sami członkowie spółdzielni powinni, w ramach postanowień statutowych, decydować o formie wyboru członków zarządu i rady nadzorczej. – Wybory podczas Walnego Zgromadzenia? Przecież to ewidentny paraliż spółdzielni. Ustawa ta niszczy trójpodział władzy i samorządność spółdzielni. Zakłóca kompetencje poszczególnych organów: walnego zgromadzenia, rady nadzorczej oraz zarządu – wylicza Jerzy Jankowski.

Obowiązkowa strona internetowa

Posłowie Kukiz’15 chcieliby również zobligować spółdzielnie mieszkaniowe do prowadzenia strony internetowej, na której członkowie spółdzielni mogliby znaleźć wszelkie dokumenty, protokoły i umowy dotyczące działań spółdzielni mieszkaniowej.

– Ludzie powinni mieć łatwy dostęp do dokumentacji, która ich dotyczy. To ukróca samowolę zarządu, zwiększa kontrolę oddolną. Dzięki takiej przejrzystości zarząd będzie zmuszony odpowiadać na trudne pytania, np. dlaczego termomodernizacja budynku była tak droga – tłumaczy dr Jarosław Sachajko.

Jak przekonuje poseł Kukiz’15, to uprasza życie spółdzielcom, a digitalizacja dokumentów zapewnia transparentność działania całości.

Przewodniczący Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie zauważa, że nie każdy dokument, przedmiot umowy między lokatorami, a spółdzielnią powinien być publicznie dostępny. – Można sobie wyobrazić setki sytuacji, w których podanie pewnych wiadomości w internecie będzie skutkować problemami. To nie tylko kłopotliwe sytuacje lokatorskie, ale też kwestia ochrony danych osobowych – wylicza Jankowski.

Projekt poselski zakłada jednak, że cześć z dokumentów umieszczanych na stronie byłaby dostępna jedynie osobom, które otrzymają kody dostępu – argumentuje Sachajko.

Jak wyjaśniają Związki Rewizyjne, wiele z propozycji poselskich jest szkodliwych dla ruchu spółdzielczego. Zawierają też wiele przepisów niezgodnych z Konstytucją. Dlatego też w całym kraju zbierają do 30 marca podpisy członków spółdzielni pod protestem.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/spoldzielnie-mieszkaniowe-protest,228,0,2281444.html

Lubię to!(22)Nie lubię tego!(0)

Prezesi atakują! – Nr 16 (269)

W całym kraju rozpoczęto zbiórkę podpisów przeciwko nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych złożonej do laski marszałkowskiej w dniu 20/1/2017.

W Ekspresie Ilustrowanym możemy przeczytać:

„Trwa ogólnopolski protest członków spółdzielni. Nie godzą się oni na przymusowe tworzenie wspólnot mieszkaniowych, co zakłada projekt zmiany ustaw autorstwa Kukiz’15. Spółdzielcy sami chcą o tym decydować. 

Trwa akcja zbierania podpisów pod ogólnopolskim protestem przeciwko propozycji zmiany dwóch ustaw o spółdzielniach mieszkaniowych i prawa spółdzielczego autorstwa Kukiz’15.”

„Zbieramy podpisy przeciwko głupocie”- mówi Jan Marciniak, prezes Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady.”

Prezesi wpadli w panikę połączoną z histerią. Pierwszy raz w historii spółdzielczości  w Polsce członkowie wzięli sprawę  we własne ręce i napisali sami nowelizację ustawy jako wyraz protestu przeciwko wszechobecnej patologii w polskich spółdzielniach mieszkaniowych. Pod fałszywymi hasłami: Zamach na spółdzielnie mieszkaniowe, Przymusowe tworzenie wspólnot,  Likwidacja spółdzielni zbierane są podpisy.

Warto zwrócić uwagę, że inicjatorami tej ogólnopolskiej akcji są prezesi i największy związek rewizyjny a nie spółdzielcy.

Na stronie internetowej Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady” można przeczytać:

„PROTEST

PRZECIW LIKWIDACJI SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWYCH 

I ZASTĄPIENIA ICH WSPÓLNOTAMI MIESZKANIOWYMI

Podpisy pod protestem zbierają gospodarze domów 

w załączniku pismo 

Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP”

http://www.psmwinogrady.pl

Jest to celowa manipulacja. Ustawę napisali spółdzielcy, a nie politycy. Posłowie Kukiz’15 ułatwili tylko wprowadzenie nowelizacji na skróconą ścieżkę legislacyjną.

Wczoraj tabloid Super Express opublikował „niby sensacyjny” artykuł, że Paweł Kukiz kupił mieszkanie (37 m2) na warszawskim Mokotowie za 10% wartości.

Dzisiaj lider Kukiz’15 wyjaśniał tę kwestię.

http://www.polskieradio.pl/9/299/Artykul/1739755,Pawel-Kukiz-czas-pokaze-czy-prezes-PiS-mial-racje-ws-szczytu-w-Brukseli

Z autopsji mogę powiedzieć, że moi rodzice pod koniec lat 70. XX wieku w MSM „Energetyka” przekształcili spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu we własnościowe otrzymując wysoką bonifikatę pod warunkiem, że tego mieszkania nie sprzedadzą w ciągu 5 lat. W latach 80.  i 90.  XX  wieku – w epoce „przed Hanką” – można było wykupić mieszkania komunalne nawet w warszawskim Śródmieściu otrzymując dużą bonifikatą. Nikt z tego nie robił sensacji. Aż tu nagle okazuje się, że wykupienie mieszkania (rodzina Pawła Kukiza użytkowała to niewielkie mieszkanko bez łazienki – było tylko WC – przez 70 lat)  jest godne napisania „niby sensacyjnego” artykułu przez wiodący tabloid.

Czy jest to przypadek, że w całej Polsce zbierane są podpisy przez prezesów przeciwko nowelizacji ustawy i atak na Kukiz’15, który przygarnął spółdzielców?

Najwidoczniej lobby prezesowskie przystąpiło do ostrej walki w obronie własnego „koryta” pod płaszczykiem obrony spółdzielni mieszkaniowych.

Czarek Meszyński

Członek SM „Osiedle Zacisze”

Postscriptum

„Nie należy jednak się dziwić, że projekt KUKIZ’15 tak bardzo nie podoba się spółdzielczym funkcjonariuszom.

Zakłada on bowiem rozbicie obecnie panujących układów m.in.:

  • poprzez wprowadzenie kadencyjności dla członków zarządów,
  • pełną transparentność finansów spółdzielni,
  • obligatoryjne informowanie spółdzielców o wszelkich sprawach.

Projekt zakłada również:

  • wprowadzenie odrębnych rachunków dla każdej nieruchomości,
  • obligatoryjne powoływanie wspólnot mieszkaniowych,
  • dopuszczenie do wypłacenia członkom występującym ze spółdzielni udziału z funduszu zasobowego,
  • utrzymanie obligatoryjnych walnych zgromadzeń bez prawa dzielenia ich na części,
  • zakaz udziału członków organów spółdzielni w Krajowej Radzie Spółdzielczej, związkach rewizyjnych itd.

JJ. WD.”

 

Więcej na ten temat:

http://temidacontrasm.info/kwik-odrywanych-od-koryta/#comments

 

PREZESI ZBIERAJĄ PODPISY

http://www.sm-gniezno.pl/go.live.php/PL-H501/aktualnosci/2686/wielkopolska-zbiera-podpisy.html

http://www.gdynskasm.pl/aktualnosci/najnowsze/ogolnopolski-protest-czlonkow-sm.html

http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/poznan/a/zamach-na-spoldzielnie-mieszkaniowe,11879536/

http://www.kozieglowy.com.pl/Podpisy2017.aspx

http://smpoludnie.sosnowiec.pl/aktualnosci,1,24

http://morena.com.pl/index.php/organy-spoldzielni/zarzad/informacje-zarzadu/1396-protest-czlonkow-spoldzielni-mieszkaniowych

http://www.smars.pl

http://www.kozieglowy.com.pl/Content/Files/Protest.pdf

 

Lubię to!(25)Nie lubię tego!(0)

W odpowiedzi… – Nr 15 (268)

W odpowiedzi na pismo Zarządu i Rady Nadzorczej z dnia 3 marca 2017 r. pragnę zwrócić uwagę na jedną istotną zasadę:

  • demokratycznej kontroli członkowskiej,

Spółdzielnie są demokratycznymi organizacjami kontrolowanymi przez swoich członków, którzy aktywnie uczestniczą w życiu spółdzielni.

W Prawie spółdzielczym w rozdziale III Członkowie, ich prawa i obowiązki w art. 18 § 5 pkt 2 powiedziane jest:

  • Członek spółdzielni ma obowiązek dbania o dobro i rozwój spółdzielni oraz uczestniczy w realizacji jej zadań statutowych.

Jedną z przyczyn patologii, która występuje w polskich spółdzielniach mieszkaniowych jest bierna postawa członków.

Ze smutkiem obserwuję, jak na przestrzeni lat łamane jest prawo w naszej spółdzielni.

Z niepokojem patrzę, jak najpierw Spółdzielnia wybudowała budynki w sposób urągający kulturze budowlanej, by potem te same budynki ciagle remontować, bez projektu, bez kosztorysu inwestorskiego, bez przetargu, ale za to za kwoty przewyższające ceny rynkowe, by później zrobić remont remontu. W jakim zdegradowanym stanie jest nasze Osiedle każdy z nas widzi, a ujawnione zdjęcia przez ze mnie na tym blogu jak również na ostatnim Walnym przez Zarząd są tego najlepszym dowodem.

Ze zgrozą przyglądam się „radosnej twórczości” naszych niekompetentnych organów – nieskalanych jakąkolwiek wiedzą z zakresu zarządzania spółdzielnią. Ostatni uchwalony Regulamin GZM jest tego najlepszym przykładem.

Zarząd zamiast, skorzystać z mojego doświadczenia i wiedzy postanowił ze mną walczyć, co jest przykładem arogancji, złej woli oraz braku uczciwości i troski o dobro wspólne.

Zarząd jak mantrę od czterech lat powtarza, że prezentuję zmanipulowane fakty lub wręcz kłamstwa. Tylko nigdy nie wskazał jakie to są zmanipulowane fakty i jakie to są kłamstwa. Jak wiecie Państwo dołożyłem wszelkich starań, żeby prowadzenie tego bloga było ex lege. Zostało zarejestrowane jako czasopismo. Zgodnie z literą prawa art. 31 A ust. 1 Prawa prasowego:

  • Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, osoby prawnej (…), redaktor naczelny (…) jest obowiązany opublikować bezpłatne rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym.

Zarząd nigdy z tych uprawnień nie skorzystał. Dlaczego? Może nie miał co prostować? Ja, jako badacz problematyki spółdzielczej, opieram się zawsze na materiałach źródłowych, a wszelkie pozyskane informacje sprawdzam. Jeżeli stwierdzę, że pojawił się błąd, natychmiast piszę sprostowanie. Na 268 wpisów było tylko dwa sprostowania, co świadczy o mojej rzetelności. Ze stoickim spokojem przyglądam się poczynaniom organów i niektórych – na szczęście nielicznych – członków spółdzielni, którzy permanentnie naruszają moje dobra osobiste (art. 24 k.c.) a przez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i pomawianie dokonują zniesławienia (art. 212 k.k.). Czy będą konsekwencje prawne? Czas pokaże.

Zarząd do walki ze mną, wynajął dwie, a może nawet trzy kancelarie prawne. W sumie uczestniczę w 10 sprawach (w jednej jako świadek i obserwator). Sam piszę pisma procesowe i apelacje, Zarząd takiej umiejętność nie posiadł. Wydał już chyba kilkadziesiąt tysięcy złotych na prawników. Jestem ciekawy jak te koszty rozliczy? Bo w myśl bezwzględnie obowiązującego przepisu zawartego w art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych koszt kancelarii prawnej nie stanowi kosztu eksploatacji i utrzymania danej nieruchomości, jest to ryzyko działalności gospodarczej prowadzonej przez jednostkę. W związku z tym, że Spółdzielnia nie prowadzi pozostałej działalności gospodarczej i nie ma z tego tytułu przychodu, aktualni i byli członkowie Zarządu będą musieli się złożyć by te koszty sądowe pokryć.

Zarządowi nie udało się wygrać do tej pory ani jednej sprawy. Nie jest prawdą jak napisano tu:

http://osiedlezacisze.pl/wyrok-w-sprawie-z-powodztwa-czlonka-spoldzielni-o-uchylenie-uchwal-walnego-zgromadzenia/

ponieważ wyrok jest nieprawomocny – została złożona apelacja.

Natomiast Zarząd wstydliwie ukrywa, że przegrał sprawę w pierwszej i drugiej instancji.

Bezspornym jest, że obecny prezes Jacek Liebert został wybrany przez nieistniejący organ – Radę Nadzorczą. Nieprawdą jest, że błędnie zinterpretowałem zapis § 39 ust. 2 Statutu. Statutowego zapisu niezgodnego z ustawą się nie interpretuje, jego się pomija. Nie jest to taki pierwszy przypadek, który przydażył się w spółdzielni, że nieistniejący organ podejmował uchwały. Jest z tego prawne wyjście, ale nasz Zarząd o tym nie wie, jak również nie wie radca prawny, z którego usług Zarząd korzysta, więc czeka nas kolejny proces. Ostatnio miałem okazję zapoznać się z zeznaniami, jakie zostały złożone na policji do spraw gospodarczych przez byłych i aktualnych członków Zarządu.

Oj będzie o czym pisać…

Czarek Meszyński

Członek SM „Osiedle Zacisze”

Postscriptum

Zarząd rozpowszechniał te materiały dot. mojej osoby wrzucając je (czyżby osobiście?) do skrzynek pocztowych mieszkańców. Do mnie ich nie wysłano, po co główny zainteresowany ma wiedzieć. Jakim terminem można nazwać takie metody?

Lubię to!(20)Nie lubię tego!(1)

Pętla – Nr 8 (261)

Wszystko wskazuje na to, że pętla wokół szyi bossów spółdzielni mieszkaniowych się zaciska. Coraz więcej dobrych programów telewizyjnych – bijących rekordy oglądalności – coraz więcej znakomitych artykułów w prasie i w mediach społecznościowych, coraz więcej budzącej się świadomości u spółdzielców okradanych systemowo przez swoich pracowników zwanych prezesami.

Coraz więcej niegodziwości i zwykłej podłości w polskich sm’ach sprawia, że coraz większa rzesza spółdzielców mówi DOŚĆ.

Nie chcą być niewolnikami XXI wieku. Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu – prawo do powietrza w mieszkaniu – to wymysł gomółkowskiej ekipy z roku 1961. Nowelizacja ustawy prawo spółdzielcze z 1994 r. w art. 3 wprowadziła zapis: Majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków. I to jest prawdziwy lucyferski zapis. Bo żeby majątek był prywatny to muszą być właściciele, a tych jak na lekarstwo, bo większość ma ograniczone prawo rzeczowe tzn. spółdzielcze własnościowe prawo do „powietrza” lokalu. Jeżeli jest prywatny majątek to Państwo Polskie w systemie gospodarki wolnorynkowej nie ma prawa go kontrolować. I oto tu chodziło, by ogromny majątek spółdzielczy był poza kontrolą. 

W ten sposób nastąpiło zawłaszczenie majątku społecznego/wspólnotowego przez wąską grupę prezesów i ich admiratorów.

Ograniczone prawo rzeczowe brzmi tak jak ograniczone prawo rodzicielskie, innymi słowy ustawodawca ogranicza nasze prawo ze względu na powstałą patologię. Jakiej patologi dopuścił się się spółdzielca wpłacając wkład budowlany w pełnej wysokości? Za jego pieniądze wybudowano nieruchomość, która nie jest jego własnością. W cywilizowanych państwach taka pseudo forma własności nie występuje.
Polskie Państwo zawiodło, od 28 lat obowiązuje spółdzielców komunistyczny przepis. Jak długo lobby prezesowskie będzie miało wpływ na polityków?

Wydaje się, że nowa generacja polityków na umizgi prezesów jest odporna.

Studio Polska 21/1/2017

Od lewej:

  • Iwona Możejko – działaczka na rzecz spółdzielców.
  • Maria Pawelec – ofiara łupieskiego systemu finansowego w sm,
  • Jaromir Gazy – działacz spółdzielczy,
  • Jarosław Sachajko – poseł Kukiz’15
  • Paweł Lisiecki – poseł PIS

TVP1 Chodzi o pieniądze 6/2/2017

Od lewej:

  • Lidia Starań – senator
  • Agnieszka Wojciechowska van Heukelom– Europejskie Centrum Inicjatyw Obywatelskich

Problem jest palący, wrzód w spółdzielniach mieszkaniowych pęka. Nie da się tego już zamieść pod dywan. Wymiana całego zarządu w Krajowej Radzie Spółdzielczej też nie pomoże.

Czas na radykalne kroki zmieniające systemowy, patologiczny układ w polskich spółdzielniach mieszkaniowych.

19/2/2017 w sali kolumnowej Sejmu odbędzie się konferencja spółdzielców dotycząca projektu nowej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

PRZYBYWAJCIE

https://vod.tvp.pl/28435535/21012017-cz-1

https://vod.tvp.pl/28435564/21012017-cz-2

https://vod.tvp.pl/28671186/06022017

http://temidacontrasm.info/nadciaga-armagedon-dla-prezesow/#respond

Czarek Meszyński

Członek Spółdzielni

 

Lubię to!(20)Nie lubię tego!(0)

Proces – Nr 7 (260)

21 listopada 2016 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ w Warszawie III Wydział Karny ruszył proces, w którym 6 byłych  członków Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” zasiadło na ławie oskarżonych.

W związku z faktem, że Spółdzielnia nie przestrzegała obowiązku wynikającego z art.91 § 1 i 1^1 ustawy prawo spółdzielcze, zgodnie z którymi każda spółdzielnia  obowiązana jest poddać się lustracyjnemu badaniu legalności, gospodarności i rzetelności jej działania oraz mając na uwadze fakt, że niepoddawanie działalności spółdzielni lustracji w ustawowo obowiązujacych terminach wypełnia znamiona przestępstwa stypizowanego w treści art. 267c pkt 1 ustawy prawo spółdzielcze.

Minister Infrastruktury i Rozwoju złożył do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Praga Północ w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu.

 

Do tej pory odbyły się trzy rozprawy (21/11/2016, 20/12/2016, 1/2/2017). Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 1/3/2017 na godz 13.30 sala P 09 – Terespolska 15 A w Warszawie.

W dniu 1/2/2017 składała wyjaśnienia oskarżona Agnieszka F.

Broni ją warszawski adwokat Olgierd Pogorzelski.

Linia obrony jest następująca: 

„Sytuacja była krytyczna, nie mieliśmy na rachunki. Większe faktury takie jak za ochronę, za wodę, za sprzątanie płaciliśmy w trzech ratach, po jednej trzeciej w miarę jak na konto spółdzielni wpłynęły środki. W tym czasie zdecydowaliśmy się tylko i wyłącznie na wydatki absolutnie niezbędne do funkcjonowania spółdzielni. Na dzień 31/12/2012 nieściągalne należności z domów wynosiły ok. 200 tys. zł. Ilość i jakość podjętych przez nas pracy w latach 2011 – 2014 uratowała spółdzielnie przed bankructwem i utratą płynności finansowej.”

Innymi słowy nie przeprowadzaliśmy lustracji bo nie mieliśmy pieniędzy.

A jak było naprawdę? Koszt lustracji za lata 2007 – 2013  tj. za 7 lat zgodnie z zawartą umową ze Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowej RP wyniósł 7 920 + 23 % VAT tj. 9 741,60 zł brutto.

W tym czasie Zarząd kierowany przez prezes Agnieszkę F. wydawał bajońskie kwoty na obsługę prawną, pomimo że nie stanowią one kosztów wymienionymi w art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i nie mogą być pokrywane z opłat przeznaczonych na utrzymanie i eksploatację nieruchomości.

Tylko w latach 2007 – 2013 objętych lustracją Zarząd wydał na obsługę prawną 180 489,40 zł. Natomiast w roku 2014 i 2015 wydano 72 879,35 zł – poz. 10, Sprawozdanie finansowe za 2015 r.

Jest to strategia „NA BIEDE”, nie przeprowadzaliśmy lustracji – 7 lat za 9 800 zł tj. jeden rok lustracji to koszt 1400 zł – bo nie mieliśmy na rachunki, ale na kancelarie prawne wydano w tym czasie ponad 253 000 zł, średniorocznie ponad 28 000 zł.

Kto był beneficjentem tych bajońskich sum?

Między innymi radca prawny Michał Sybilski.

Pomimo to, że był hojnie opłacany nie uświadomił Agnieszce F., że nie przeprowadzanie lustracji w terminie jest przestępstwem.

Proces monitorowany jest przez społecznościowe media i organizacje pozarządowe.

Iwona Możejko – asystent społeczny posła Andrzeja Maciejewskiego, przedstwiciel Stowarzyszenia Niepokonani 2012 i Ruchu Społecznego NIC O NAS BEZ NAS.

Czarek Meszyński –  członek Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” w latach 2014 – 2016, który złożył wraz z innymi członkami Spółdzielni skargę do Ministerstwa Infrastruktury.

Autor: Czarek Meszyński

Członek Spółdzielni

Lubię to!(20)Nie lubię tego!(3)