Get Adobe Flash player

Spółdzielnie

KOCHANKA PREZESA – nr 1 (355)

Czy Kochanka Prezesa może być członeczkiem spółdzielni mieszkaniowej?

Trzeba zaznaczyć, że Kochanka nie posiada ani mieszkanka, garażyczku, komóreczki nawet piwniczki. Według dwóch wybitnych zaciszański „intelektualistek” jak najbardziej tak, albowiem ma odpowiednie osobiste atuty:

  • długie nogi,
  • kształtny biust,
  • blond loki,

a ponadto ma niezwykle kojący wpływ na Prezesa, gdyż go stymuluje, relaksuje i dopinguje. Są to cechy ważne dla funkcjonowania spółdzielni. Prezes pracuje w nieustannym stresie, mieszkańcy ciągle go się czepiają:

  • opłaty są za wysokie,
  • fundusz remontowy się rozpłynął,
  • grunty są nieuregulowane,
  • księgowość jest niekompetentna itd.

Kochanka Prezesa mówi do niego: Misiaczku ty się niczym nie przejmuj, ty masz większość w Radce Niedazorczej, a Walnym Zebrankiem to się nie martw, musisz tylko skrybę zatrudnić, kiedyś Sprawozdanko Finansowe miało 7 stroniczek, a ty musisz stworzyć epicki dokument, tak mniej więcej na  700 stroniczek, a jak dołożysz sprawozdanka, uchwałeczki, wnioseczki, opinieczki i uzasadnionka  to będzie miało to dwie ryzy papieru. A jak myślisz czy te ludziki z mieszkaniówki to ogarną?, a czy w ogóle to przeczytają? Wątpię i absolutorium masz zapewnione, a jak jakiś buntowniczek Cię zaatakuję to ja go porażę wzrokiem, werbalnie rzucę mu się do gardła i go zasypię pseudo argumentacją i pokrętną logiką – kolejną kadencje masz wygraną. Możesz zawsze na mnie liczyć.

I tu niestety pojawił się BUNTOWNIK. Złożył żądanie do Zarządziku o wykreślenie Kochanki Prezesa z rejestru członków. W sukurs Prezesowi przyszły dwie słynne „ekspertki”  z Zacisza i wydały w imieniu Zarządziku następującą opinię:

Prezes nie podejmie aktualnie żadnych czynności w zakresie wykreślenia Kochanki Prezesa.

Uzasadnienie

Kochanka Prezesa nabyła prawa 30 lat wcześniej jako członeczek założycielek SM. W związku z tym ma dożywocie w Spółdzielni. A biorąc pod uwagę, że ma ogromne zasługi dla rozwoju spółdzielczości w Polsce oraz na fakt, że intensywnie doradza Prezesowi to jej dzieciaczki, wnuczki i prawnuczki też będą miały dożywocie.

I tu pojawił się problemik. Okazało się, że z przeprowadzonej kontrolki wynika jednoznacznie, że ludki z mieszkaniówki mają głęboką frustracje. Prezesik wpadł w panikę, po nockach nie mógł spać, bo przecież wiadomo, że jak ludki z mieszkaniówki wpadły w głęboką depresję to pójdą najpierw na L4, a następnie stracą robótkę i nie będą miały dochodziku. A jak ludki z mieszkaniówki nie będą miały dochodziku to Prezesek też ten dochodzik straci. Prezesika ogarnęła ciemna rozpacz, bo jak z fundusiku na remonciki wyprowadzić pieniążki na wywczasy na Baleary lub Karaiby?

I tu z pomocą przyszła Kochanka: Misiu, ludkom z mieszkaniówki trzeba zapewnić psychoterapię i dostarczyć im psychotropy i to w dużych ilościach – będą otępieni do kwadratu, bezproblemowo będzie można nimi zarządzać. W tym celu trzeba utworzyć w Statuciku funduszek na psychoterapię, Radka Nienadzorcza niech opracuje stosowny regulaminek. W ten sposób zostaniesz Ojczulkiem Opatrzności.

Czarek Meszyński

 

 

Lubię to!(5)Nie lubię tego!(0)

NIELEGAŁ – nr 3 (354)

Nielegał/nielegalnik w rosyjskiej terminologii wywiadowczej: agent albo kadrowy pracownik wywiadu („nielegalnego”), który operuje na terytorium obcego państwa pod przykryciem, bez statusu dyplomatycznego. Organy Spółdzielni dokonały gigantycznego wysiłku aby wprowadzić do Rady Nadzorczej osobę bez stosownych uprawnień tak, by nikt nie zauważył jej geszefciarskiego backgroundu.

Przenosząc to na język spółdzielczy, nielegał to przedstawiciel partykularnej grupy interesów operujący na terenie spółdzielni pod przykryciem, nie posiadający praw członkowskich.

Okazuje się, że postmafijna spółdzielnia dochowała się swojego własnego nielegała.

Piotr Moskwa – nielegalnik spółdzielczy

Piotr Moskwa to członek założyciel postmafijnej spółdzielni i jej Wiceprezes Zarządu w latach 90. XX wieku. Po nabyciu ładnego bliźniaka w 2000 r. zaprzestał uczestniczenia w obradach WZ, nie udzielał się, aż tu nagle pojawił się na Walnym 5 i 17 listopada br. I zaczęło się. Gdy uczestnicy Walnego odrzucili sprawozdanie Zarządu Piotr Moskwa zabrał głos z troskliwą miną: Panie Mecenasie, czy może Pan wyjaśnić jakie będą konsekwencje dla Spółdzielni nie przyjęcie sprawozdania Zarządu?

Ręce opadają, czyżby długoletni Wiceprezes Spółki Akcyjnej nie znał kodeksu handlowego? Otóż wyjaśniam: nie przyjęcie sprawozdania Zarządu w każdym przedsiębiorstwie skutkuje tym, że uczestnicy mogą nie udzielić absolutorium z powodu utraty zaufania, nieprawidłowości, niegospodarności itd.. Katastrofy nie ma, następuje naturalna wymiana Zarządu lub poszczególnych jego członków. Moskwie wcale nie zależało na Spółdzielni tylko na uratowaniu skóry Zarządowi. To nie był jego taki pierwszy występ na Walnym. W czerwcu 2014 r, wszystko wskazuje, że na specjalne zaproszenie Zarządu przybył na WZ by ratować Drugą Prezes z opresji. Ale wystąpienie z 17 listopada 2022 r. przyćmiło jego poprzednie dokonania.

Piotr Moskwa postanowił kandydować do Rady Nadzorczej. To nic, że po nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w roku 2017 utracił członkostwo. Piotrek jak mały chłopiec tłumaczył się przed Walnym, że ma współwłasność lokalu mieszkalnego z mamusią. A co na to prawo. Przepisy są jednoznaczne.

Art. 3 ust. 5 usm. 

Jeżeli spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, prawo odrębnej własności lokalu albo ekspektatywa własności należy do kilku osób, czyłonkiem spódzielni może być tylko jedna z nich, chyba że przysługuje ono wspólnie małżonkom.

Art. 45 § 2 ups.

Do rady mogą być wybierani wyłącznie członkowie spółdzielni.

Czyżby szykował się nowy geszeft? Moje źródło informuje, że toczą się zakulisowe działania Zarządu, Rady Nadzorczej i prominentnych członków dotyczące nowego etapu inwestycyjnego – mają być wybudowane domy na tanich działkach.

W związku z tym, że z Piotrem znamy się od lat 90. XX w. zwracam się do niego z publicznym apelem:

Złóż oświadczenie, że rezygnujesz z członkostwa w Radzie.

Każdy przecież może się pomylić, mieć chwilową niedyspozycję…

Mądrość polega przecież na tym, że każde oświadczenie woli może zostać skorygowane, zwłaszcza w obliczu ujawnionych okoliczności.

Na koniec należy zadać pytanie o kondycje intelektualną organów spółdzielni? Zarządu, Rady Nadzorczej, Prezydium Walnego. Jeżeli ustawowe organy nie są w stanie przeprowadzić prawidłowo Walnego Zgromadzenia i to po trzech latach nieprzeprowadzania go, pod osłoną „plandemii”, to czy one są w ogóle zdolne do racjonalnego zarządzania spółdzielnią i cudzym majątkiem?

Czarek Meszyński

POSTSCRIPTUM

5 października br. Zarząd podjął uchwałę w sprawie umowy zlecenia z radcą prawnym Dariuszem Wociórem. Koszt jednej godziny – 369 PLN brutto. Z kontekstu wynika, że dotyczyło to obsługi prawnej WZ. Zatrudnienie prawnika do czuwania nad prawidłowym przebiegu walnego zgromadzenia stawia w bardzo złym świetle organy naszej Spółdzielni. Ponieważ oznacza to, że organy są ciemne jak tabaka w koncie.

Niemniej jednak powróćmy do radcy prawnego. Sytuacja z członkostwem Piotra Moskwy jest zero-jedynkowa. Albo ktoś jest członkiem lub nie, innymi słowy jest się w ciąży lub nie.

Z punktu widzenia prawa, należy ustalić rzeczywisty stan faktyczny, i to było zadaniem radcy prawnego. Czy to była chwilowa pomroczność jasna spowodowanej brakiem wystarczającej ilości tlenu na sali? D. Wociór zamiast skupić się na art. 3 (członkostwo) to bezprzedmiotowo odniósł się do art. 4 (zobowiązania/płatności) usm. A najlepsze było na koniec obrad Walnego – leciało to mniej więcej tak: Jak zapoznam się z dokumentami to będę mógł wydać opinię. Jeden z uczestników Walnego skwitował: To Pan Mecenasie przychodzi na Walne bez znajomości dokumentów?

Proponuję przeprowadzić sondaż wśród czytelników:

Czy radca prawny Dariusz Wociór powinien zwrócić pieniądze? TAK/NIE.

Biorąc pod uwagę że Walne odbyło się 5 i 17 listopada br. (z przerwą) to ilość godzin wynikającej z obsługi prawnej Walnego mogła oscylować pomiędzy 10 -15 godz., co stanowi kwotę 3.690 – 5 535 PLN – znaczna kwota – nieprawdaż?.

 

 

 

Lubię to!(26)Nie lubię tego!(3)

DOPING – nr 2 (353)

Doping – sztuczne podnoszenie wydolności fizycznej i psychicznej zawodnika metodami wykraczającymi poza normę. Doping jest często szkodliwy dla zdrowia, czasami może wywołać kalectwo lub śmierć, szczególnie jeśli jest stosowany nieostrożnie, bez naukowych podstaw.

Okazuje się, że Zarząd (Ryszarda Uchmańska i Agnieszka Zebrowska) przez lata był na silnym dopingu aplikowanym przez Radę Nadzorczą. Nie wierzycie? Oto dowód:

Było to uzależnione od intensywnego wsparcia działań operacyjnych Zarządu przez członkinie Rady Nadzorczej, które swoją nieodpłatną, społeczną pracą, znacznie wykraczającą poza obowiązki ustawowe i statutowe, kompensowały braki kadrowe, kompetencyjne i nierynkowy poziom wynagrodzenia członków Zarządu.”*

W tym miejscu należy zadać pytanie: czy takie działanie RN jest zgodne z prawem?

Jak sama nazwa wskazuje rada nadzorcza nadzoruje pracę zarządu. Zgodnie z art. 44 i 46 Prawa spółdzielczego:

  • Rada sprawuje kontrolę nad działalnością spółdzielni poprzez badanie (…) sprawozdań finansowych.

Innymi słowy rada nadzorcza posiada rozległe prerogatywy, albowiem jest wybierana w wyborach powszechnych przez członków spółdzielni uczestniczących w obradach walnego zgromadzenia. Rada nadzorcza ma obligatoryjny obowiązek pilnowania interesu członków danej spółdzielni. Niestety w naszej Spółdzielni nastąpiło zblatowanie organów tzn.  Zarząd i Rada Nadzorcza zawarły pomiędzy sobą bliski związek. Jest to towarzystwo wzajemnej adoracji, kółko różańcowe, grupa wzajemnego wsparcia, gdzie prawo i interes członków jest mało istotny. Spróbujmy taki stan zapisać za pomocą równania matematycznego:

  • niekompetentny zarząd + niekompetentna rada nadzorcza = niekompetentne decyzje -> do upadku spółdzielni.

Co na to nauka?

„Po pierwsze należy zauważyć, że w przypadku spódzielni mieszkaniowej członkowie rady nadzorczej posiadają przewagę nad członkami zarządu, ponieważ mogą ich praktycznie w każdej chwili odwołać z pełnionej funkcji. Zarząd, mając świadomość tego faktu, dostosowuje swoje działania do sugestii i oczekiwań członków rady.

(…)

Rzeczywistości jest taka, że prawdziwą władzę w spódzielni mieszkaniowej sprawuje dominująca grupa członków rady nadzorczej, a zarząd jest jedynie formalnym wykonawcą sugestii rady i organem legitymizującym formalne i nieformalne wskazówki, podpowiedzi i oczekiwania określonej grupy wpływowych osób, która aktualnie ma w radzie większość głosów.

(,,,)

Znamienne jest to, że posiedzenie rady jest zawsze zręcznie uprzednio przygotowanym przedstawieniem, z podziałem ról do odegrania przez poszczególne osoby, a decyzje o jego wyreżyserowaniu zapadają wcześniej w wąskim kręgu wtajemniczonych. W przeciwieństwie do sytuacji w spółkach akcyjnych, w badanej spódzielni zarząd uczestniczy w każdym posiedzeniu rady nadzorczej, natomiast rada nadzorcza nigdy nie jest zapraszana na posiedzenie zarządu.

Posiedzenie rady jest jedynie oficjalną legitymizacją uprzednio nieformalnie podjętych decyzji w określonym gronie osób.

Nad przebiegiem zaplanowanego porządku obrad czuwa oczywiście prezydium rady, które przede wszystkim chroni zarząd przed dociekliwymi członkami rady, którzy zadają niewygodne pytania, a także dba o to, aby zarząd nie musiał przekazywać członkom rady żadnych dokumentów, bo to jest zbędne.”**

Jak w każdym biznesie w tym również spółdzielniach najważniejsze są finanse.

18 sierpnia 2015 r. skierowałem do Trzeciego Prezesa następującego maila:

Dzień dobry,
proszę uprzejmie o dostarczenie RN następujących dokumentów (stan na 31 lipca 2015 r.):

  • zestawienie obrotów i sald dla kont 200 – 210,
  • zestawienie obrotów i sald dla kont 400 – 490
  • zestawienie obrotów i sald dla kont 700 – 701
  • wyciągów bankowych ze stanem środków pieniężnych zgromadzonych na kontach na 1/1/2015, 30/6/2015, 14/08/2015

Posiedzenie RN zaplanowane jest na 31/08/2015, tak więc sierpień do tego terminu powinien być zamknięty

.Z poważaniem,
C. Meszyński

Otrzymałem taką odpowiedź:

Dzień dobry

Ja na dziś dysponuje danymi z kont na 30/06/2015 i 31/07/2015 poczekam do jutra na 14/08/2015

Planuję jutro pierwszą wizytę w Sekan jako PO Prezesa.

Na 31 szykuję informacje dla RN na temat struktury rachunków i sald. ( jeśli RN mnie zaprosi – poproszę aby to spotkanie ze względu na omawianie statutu i innych regulaminów było wspólne dla RN i Zarządu )

Co do wydruków zestawień i sald na kontach zobaczę co jutro dostanę i dam znać. Czy przed 31 będzie Pan w Warszawie.? Jeśli to możliwe to chętnie bym się spotkał.

Z poważaniem

J. Liebert

a następnie Trzeci Prezes napisał:

Szanowny Panie

W dniu wczorajszym przekazałem wydruki kont (200,400,700) ze stanem na dzień 30/06/2015 oraz aktualne zestawienia sald na rachunkach bankowych od 30/06/2015 do Prezydium Rady Nadzorczej. Mam nadzieję ze będziemy mogli je przedyskutować 31/08/15

Z poważaniem

J. Liebert

Oczywiście żadnych dokumentów finansowych nie otrzymałem, natomiast usłyszałem, że obowiązuje RODO i dlatego nie mogę mieć do nich wglądu – to takie WYBIÓRCZE RODO obowiązujące tylko Meszyńskiego a Lieberta/Markiewicz/Złotek już nie. Dlaczego? Bo ja znam się na „cyferkach” a oni chyba nie, więc swobodnie można im udostępnić wyciągi bankowe bo i tak nic nie zrozumieją?

Kogo to obchodzi, że rada nadzorcza jest organem kolegialnym?- są ważni i ważniejsi.

Kogo to obchodzi, że rada nadzorcza podlega uniwersalnej zasadzi zapisanej w Prawie spółdzielczym, że prawa i obowiązki są równe dla wszystkich członków.

Trzeci Prezes napisał w dniu 2 września 2015 r. : Od mojego wyboru do Rady zajmuje się głównie sprawami finansów spółdzielni, czego chyba nie można nie zauważyć.

Oj można było zauważyć – jak najbardziej! Przytoczmy kolejne słowa Przewodniczącej Srebrowskiej: W 2018 roku udało się uratować Spółdzielnię od bankructwa i wyprowadzić ją na prostą.”

Okazało się, że tylko Liebert był oświecony i namaszczony do przeglądania wyciągów bankowych. To jest przecież istna kpina ze zdrowego rozsądku i całkowite lekceważenie transparentności jako podstawowej zasady obowiązującej w spółdzielniach mieszkaniowych. Zdaniem RN to właśnie działania tandemu Liebert/Starzewski miały doprowadzić Spółdzielnie na skraj bankructwa. Skutek zostali odwołani, a WZ nie udzieliło im absolutorium. Symptomatyczne jest, że w historii tej postmafijnej spółdzielni, żaden Zarząd nie poniósł konsekwencji prawnych i finansowych z tytułu swoich poczynań z jednym wyjątkiem, kiedy to prokurator oskarżył członków Zarządu o celowe nieprzeprowadzanie ustawowych lustracji.

Czy takim krętaczom można powierzyć zarządzanie prywatnym majątkiem?

Za czasów prezesury Lieberta wydano z kasy Spółdzielni ok. 800 tys. zł na pseudo-odwodnienie i jakieś tam pseudo-remonty. A kto zasiadał w latach 2016 – 2018 w RN? Oczywiście nasza Prymuska. A kto uchwalał plany gospodarczo – finansowe? Oczywiście m.in. nasza Prymuska, a teraz roni krokodyle łzy.

Srebrowska to taki spółdzielczy piroman najpierw podpala, a potem gasi pożar w finansach Spółdzielni.

Rozpoczął się 28 rok trwania dysfunkcyjnej Spółdzielni o strukturze postmafijnej. Ile razy Rada Nadzorcza odwołała Prezesa/Zarząd w ciągu tych lat? – tylko dwa razy, kiedy niezadowolenie mieszkańców sięgnęło zenitu. Czy tak powinna działać solidna, przestrzegająca prawa Rada?

A na koniec wisienka na torcie. Srebrowska nie tylko dokonała samodenuncjacji (W 2018 roku udało się uratować Spółdzielnię od bankructwa) zadenuncjowała również członkinie Zarządu Uchmańską i Żebrowską: Było to uzależnione od intensywnego wsparcia działań operacyjnych Zarządu przez członkinie Rady Nadzorczej, (…) kompensowały braki kadrowe, kompetencyjne.

Takie stwierdzenie jest jednoznaczne, że u Czwartej Prezes i Kolejnej Wiceprezes występują braki kompetencyjne. Szkoda tylko, że tak późno, po czterech latach Rada Nadzorcza się zorientowała.

Czarek Meszyński

*

Szanowni Członkowie i Członkinie SM „Osiedle Zacisze”!

Przed nami nietypowe i bardzo ważne dla przyszłości Spółdzielni Walne Zgromadzenie Członków.

Przede wszystkim jest to Walne Zgromadzenie Wyborcze, ponieważ z dniem zakończenia WZ kończy się kadencja Rady Nadzorczej. Dla trzech z pięciu Członkiń RN jest to koniec drugiej kadencji, a więc dobiegł do końca maksymalny dozwolony okres ciągłego pełnienia funkcji. Dwie pozostałe Członkinie nie planują kandydować na drugą kadencję.

Rada Nadzorcza jest obowiązkowym organem Spółdzielni, co oznacza, że bez niej nastąpi likwidacja Spółdzielni.

W praktyce oznacza to, że nie będziemy mogli zakończyć obrad, dopóki nie wybierzemy minimum 5 osób do pracy w Radzie Nadzorczej nowej kadencji, albo poprzez brak wyboru Rady Nadzorczej będziemy musieli rozpocząć proces likwidacji Spółdzielni i pozostawić zarządzanie nią likwidatorowi. Należy zaznaczyć, że likwidator będzie pobierał wynagrodzenie, którego wysokości nie będą mogli kształtować członkowie Spółdzielni. Nie będą też mieli wpływu na jego pracę.

Największym i najtrudniejszym zadaniem nowej RN będzie stworzenie trwałej struktury zarządzania i administrowania Spółdzielnią. Doświadczenie odchodzącej RN wyraźnie przemawia za tym, że w warunkach finansowych i organizacyjnych oferowanych obecnie, stworzenie trwałej struktury jest NIEMOŻLIWE. Stanowi to ogromne zagrożenie dla działalności Spółdzielni i wymaga pilnej zmiany. W 2018 roku udało się uratować Spółdzielnię od bankructwa i wyprowadzić ją na prostą. Było to uzależnione od intensywnego wsparcia działań operacyjnych Zarządu przez członkinie Rady Nadzorczej, które swoją nieodpłatną, społeczną pracą, znacznie wykraczającą poza obowiązki ustawowe i statutowe, kompensowały braki kadrowe, kompetencyjne i nierynkowy poziom wynagrodzenia członków Zarządu. Było to rozwiązanie wyłącznie doraźne i nie ma możliwości, aby funkcjonowało nadal.

Apelujemy więc zarówno o kandydowanie do Rady Nadzorczej, jak też o liczne przybycie na wybory. Aby zapewnić ciągłość działania Spółdzielni, członkinie RN, których okres pełnienia funkcji dobiegł końca deklarują wsparcie nowej Radzie Nadzorczej.

Walne Zgromadzenie ze względu na epidemię/stan zagrożenia epidemicznego i obowiązujące przepisy nie mogło odbyć się w 2020 i 2021 r. Mamy więc do przyjęcia sprawozdania za 3 lata.

Sprawozdania finansowe, z działalności Spółdzielni oraz Rady Nadzorczej, jak też protokoły z lustracji dostępne są na stronie www.osiedlezacisze.pl. Zapoznajcie się Państwo z ich treścią, w ten sposób usprawnicie obrady. Nie będziemy odczytywać tych dokumentów na WZ.

Przypominamy też, że Walne Zgromadzenie jest po to, aby podejmować decyzje i dyskutować o sprawach całej Spółdzielni, a nie o sprawach poszczególnych właścicieli czy nieruchomości. Kompetencje organów Spółdzielni, w tym najważniejszego organu Spółdzielni – Walnego Zgromadzenia, określa ustawa Prawo spółdzielcze.

Do zobaczenia na Walnym Zgromadzeniu

w imieniu Rady Nadzorczej SM „Osiedle Zacisze”

Urszula Srebrowska
Przewodnicząca Rady Nadzorczej
——————————————
Treść powyższego maila będzie przedmiotem mojej szczegółowej analizy w następnych wpisach.
——————————————

**

Złożoność relacji pomiędzy organami spódzielni mieszkaniowej – teoria i praktyka. Dr Waldemar Walczak (pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Łódzkiego), 4(36) 2013 Przegląd Corporate Governance

 

Post scriptum

W roku 1995 r. był jeszcze jeden zewnętrzny prezes, który niestety w wyniku prowadzonych intryg został odwołany. W mojej punktacji oznaczony jest cyfrą zero, nie dlatego że nie był profesjonalistą tylko dlatego, że oprócz kilku najstarszych starzem członków nikt o jego istnieniu nie wie.

Lubię to!(21)Nie lubię tego!(2)

PERMANENTNE PITU – PITU nr 1 (352)

Organy dysfunkcyjnej Spółdzielni uprawiają permanentne pitulenie. Co to jest pitulenie? Zgodnie z definicją Słownika PWN:

  1. posp. grać nieumiejętnie na jakimś instrumencie, zwłaszcza strunowym,
  2. posp. mówić głupstwa; też: kłamać.

W ujęciu drugiej definicji są to przodownice spółdzielcze Urszula Srebrowska i Agnieszka Żebrowska, albowiem  regularnie chodzą na pielgrzymki sądowe i kwestują na Osiedlu opowiadając androny. Na przykład: wszyscy muszą ponosić koszty utrzymania terenów do wspólnego korzystania. W art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych taki termin nie występuje. Ale to dla Zarządu to nie problem, ponieważ postawiły znak równości pomiędzy terenami do wspólnego korzystania a mieniem spółdzielni. Pod względem logicznym jest to poprawne, ale…

Spółdzielnia Mieszkaniowa Osiedle Zacisze w Warszawie to GOŁODUPIEC, nic nie posiada, nie ma żadnego mienia. Siedziba Spółdzielni zgodnie zapisem w księgach Krajowego Rejestru Sadowego znajduje się w skrzynce pocztowej, zaś tymczasowe biuro Spółdzielni położony jest w piwnicy, która użytkowana jest na mocy prawa kaduka. Do annałów przejdzie stawiana teza przez nasze Przodownice, że za boisko i plac zabaw muszą wszyscy płacić, nawet małżeństwo, które ukończyło 81 rok życia, a niech tam rypią sobie w gałę, są bowiem już na emeryturze i mają dużo wolnego czasu. Jak powiedział klasyk: „Haratanie w gałę  to zajęcie dla dżentelmenów”. Problem polega na tym, że były to inwestycje całkowicie nielegalne. Z aktu notarialnego wynika jednoznacznie, że na tych działkach miały powstać pawilony rzemieślniczo – usługowe. Gdyby one zostały wybudowane to mieszkańcy mieliby pożytki w postaci opłat czynszowych, a ich opłaty za mieszkania i garaże znacznie by się obniżyły. Pierwsza Prezes postanowiła zrobić prywatę i wybudowała dla swoich synków i ich kolegów boisko, a co tam niech młodzież sobie harata w gałę. Problem tkwi w tym, że w dokumentach Spółdzielni nie ma żadnej uchwały w tym zakresie. Jako członek Rady Nadzorczej usłyszałem wtedy od Pierwszej Prezes, że jest to realizacja projektu dewelopera. Było zwykłe kłamstwo, celowe wprowadzenie mieszkańców w błąd, gdyż projekt ten nie przewidywał w tym miejscu terenów rekreacyjnych. Należy zadać pytanie: Czy Spółdzielnia ma podstawę prawną by pobierać opłatę za „coś”, co powstało nielegalnie? Zdawałoby się, że jest to pytanie retoryczne, ale nie dla naszych Przodownic. Stanowczo twierdzą, że Spółdzielnia nie mogła wybudować pawilonów usługowych, ponieważ zmienił się plan zagospodarowania miejscowego, zamiast pawilonów można budować tylko mieszkaniówkę.

A jakie są fakty? Boisko i plac zabaw powstały w roku 2000, zaś Plan Zagospodarowania Przestrzennego został uchwalony 16/10/2006 r. tj. 6 lat po urządzeniu boiska i placu zabaw. Przodownicom umknęło 6 lat z życia Spółdzielni.

Spółdzielnia jest następcą prawnym dewelopera powiązanego z Mafią Wołomińską, jej cichym udziałowcem był Henryk Niewiadomski znany jako „Dziad”  posiadający wówczas na Osiedlu kilka nieruchomości w tym dwa, dwupoziomowe apartamenty, a jego syn został zastrzelony w pobliżu naszego Osiedla – praktycznie na moich oczach.

Mafii Wołomińskiej już nie ma, Pruszkowskiej Mafii też, ale postmafijna Spółdzielnia trwa.

Model biznesowy tej dysfunkcyjnej Spółdzielni jest następujący:

Wszystkie przychody i koszty księgować do „wspólnego worka”, a następnie założyć dren do portfeli spółdzielców. Prosty model biznesowy, jak najbardziej, nikt się nie zorientuje ile pieniędzy można wydrenować. Niestety dla Zarządu w roku 2007 weszła w życie nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która nakazywała zarządom rozliczanie każdej nieruchomości oddzielnie. Patolożka udawała, że taki obowiązek nie istnieje. Dopiero przyciśnięta do muru zaczęła niemrawo i nieudolnie po wielu latach próbować ten ustawowy obowiązek realizować. Policzmy sobie, od 2007 r. minęło już 15 lat, a tu rozliczenia przypadające oddzielnie na każdą nieruchomość są nadal nietransparentne.

Jeżeli nieudała się z mieszkaniami to zaczęto stosować „wspólny worek” dla garaży. Nie ważne jest, że garaże znajdują się w 10 różnych budynkach i generują różne koszty, gdyż jedne są systematycznie zalewane podczas burz wiosennych i letnich a inne nie. Ale to było za mało. Wiadomo, że w miarę jedzenia apetyty rośnie. Więc wymyślono Tereny do Wspólnego Korzystania. Usiadły Panie z Zarządu i RN i zaczęły sumować trawniczek do trawniczka, klombik do klombiku, rabatkę do rabatki, uliczkę do uliczki, chodniczek do chodniczka i oczywiście boisko i plac zabaw. Wyszło im tak zierka abaut  500 000 PLN rocznie za utrzymanie tych terenów. Ładna sumka, można się obficie pożywić. Pikanterii dodaje fakt, że dwie główne ulice Osiedla w znacznym stopniu są miejskie, pozostałe dwie mają status ulic prywatnych, natomiast trawniki są na działkach budowlanych na których posadowione są budynki, a koszty powinny być rozliczane oddzielnie dla każdej nieruchomosci. Spółdzielnia jest jedynie właścicielem dwóch małych trawników o łącznej powierzchni ok. 150 m2, niech będzie – 200 m2. Perfidia czy arogancja? W czasie stanu wojennego krążył taki dowcip: Ilu milicjantów potrzebnych jest do wkręcenia żarówki? Trzech! Jeden trzyma drabinę, drugi podaje żarówkę, a trzeci ją wkręca.

Ile feministek potrzeba do wkręcenia żarówki? – Dziesięć. Jedna wkręca, a pozostałe dziewięć tworzą grupę wsparcia dla tej pierwszej. I tak właśnie jest w naszej Spółdzielni. Organy w 100 % zostały sfeminizowane – same kobitki. Okazuje się, że u nas tylko płeć piękna zna się na zarządzaniu nieruchomościami: remonty, ekipa sprzątająca, ogrodnicy, odśnieżanie, konserwacja itd.

Konkluzja: o tempora, o mores!

Takie czasy, takie obyczaje, nieudacznicy życiowi szukają schronienia w spółdzielniach mieszkaniowych by przy pomocy nielegalnej, ekonomicznej kroplówki utrzymać się na powierzchni, a czasy są ciężkie, Na wolnym rynku tylko profesjonaliści znajdują dobrze płatną lub w miarę dobrą pracę a inni, no cóż..

Czarek Meszyński

Lubię to!(35)Nie lubię tego!(0)

3-OSOBOWY ZARZĄD -Nr 10 (351)

Spółdzielnia „Osiedle Zacisze” powstała całkowicie przez przypadek w roku 1995. Jej celem było przejęcie majątku i długu od dewelopera oraz dokończenie budowy Osiedla. Było to zdarzenie gospodarcze bez precedensu, albowiem był to pierwszy i chyba jedyny przypadek w Polsce. O ile 3-osobowy Zarząd miał swoje uzasadnienie na początku działalności Spółdzielni – negocjacje z bankiem, wierzycielami, nadzór inwestorski, zawieranie umów itd. – obecnie, kiedy to Spółdzielnia sprawuje tylko funkcje administratora tak rozbudowany stan osobowy Zarządu nie znajduje w praktyce uzasadnienia. Od 2012 r. publicznie twierdziłem, że w tak małej Spółdzielni, 143 lokale mieszkalne, Zarząd powinien być jednoosobowy, przy silnej, profesjonalnej Radzie Nadzorczej. Nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia taki przerost administracyjny, który pociąga za sobą olbrzymie koszty:

  • Wynagrodzenie Zarządu – 166 800,00 zł,
  • Obsługa księgowa – 72 000,00 zł,
  • Administracja – 89 999,10 zł.

Razem 328 799, 10 zł rocznie.

Są to astronomiczne koszty, które można tylko rozważać w kategorii absurdu.

Czym zajmuje się Zarząd tak sowicie opłacany? Na dobrą sprawę trudno jest powiedzieć, ponieważ „zabunkrował się” w piwniczce (siedziba Spółdzielni) i tylko zdalnie zajmuje się problemami mieszkańców. Nie ma też pewności, czy w ogóle przychodzi/przyjeżdża do pracy. A może „siedzi sobie na tarasie” popijając chłodną lemoniadę i tylko sporadycznie odbiera telefony lub odpisuje na maile. Agnieszka Żebrowska – Wiceprezeska – regularnie widziana jest na spacerach z psem. Mieszkańcy Osiedla w sposób humorystyczny określają ją jako specjalistkę od odpadów komunalnych, gdyż zna się na śmieciach. Niezła fucha za 4 500,00 zł brutto miesięcznie, w skali roku to kwota 54 000,00 zł. Od wielu lat członkowie Zarządu są nieprawidłowo zatrudniani na podstawie  uchylonego przepisu o powołaniu. W tym miejscu warto jest przytoczyć stanowisko Krajowej Rady Spółdzielczej wyrażone przez lustratora:

  • „(…)umowa o pracę wprowadza większą stabilność relacji zarówno dla spółdzielni jak i dla zatrudnionego członka zarządu. Krajowa rada Spółdzielcza stoi na stanowisku, że członkowie Zarządu powinni być zatrudnieni na etacie i wynagradzani na warunkach rynkowych. Dopiero taka relacja właściwie zabezpiecza interesy Spółdzielni.” – pisownia oryginalna.

Gwoli wyjaśnienia należy wskazać, że przez wiele lat wynagrodzenie pobierał tylko prezes Zarządu, który był zatrudniony na umowę o pracę, pozostali członkowie pracowali społecznie. To się zmieniło od połowy 2011 r.

PORÓWNANIE

Porównajmy dwie warszawskie spółdzielnie mieszkaniowe:

  • Spółdzielnia Mieszkaniowa „Zwycięzców” z siedzibą na Saskiej Kępie. Powierzchnia użytkowa osiedla to 14.551,45 m2. W skład jego jako odrębnej nieruchomości wchodzi 5 budynków mieszkalnych oraz pawilon usługowy z garażami i administracją z pomieszczeniami do ćwiczeń rehabilitacyjnych. Klub, w którym znajdują się urządzenia rehabilitacyjne tj. bieżnia, rowerki, stepper, orbitek magnetyczny oraz atlas dostępne są dla mieszkańców osiedla codziennie w godzinach otwarcia Spółdzielni. Dodatkowo prowadzona jest gimnastyka oraz wykonywane masaże lecznicze. Zaletą Spółdzielni jest jej położenie, połączone ze środkami komunikacji miejskiej. Ponadto SM ma pożytki w postaci przychodów z umieszczonych na elewacji bilbordów, anten GSM oraz czynszu z pawilonu usługowego.
  • Spółdzielnia Mieszkaniowa „Osiedle Zacisze” z siedzibą na Zaciszu/Targówek. Powierzchnia użytkowa 143 lokali mieszkalnych wraz z garażami jest zbliżona. Brak jest lokali usługowych, klubu osiedlowego, ćwiczeń rehabilitacyjnych oraz nie jest prowadzona gimnastyka i masaże lecznicze.

Na pierwszy rzut oka widać, że czynności są o wiele większe w zarządzaniu w pierwszej spółdzielni niż w drugiej.

Dlaczego dokonałem zestawienia tych dwóch SM? Z prostego powodu, a mianowicie zakończył się trzyetapowy konkurs na członka Zarządu, który wyłonił Jacka Popławskiego.

Pan Jacek Popławski był swego czasu prezesem SM „Zwycięzców” i piastował to stanowisko w pojedynkę, nie potrzebował pomagierów w postaci wiceprezesa i członka Zarządu. Można? Można! Tylko trzeba chcieć i umieć.

Cyryl Parkinson sformułował następujące prawo:

„Klasa urzędników jest rodzajem raka społecznego, który rozrasta się kosztem zdrowego organizmu i – jak rak – zabije go, jeżeli się nie położy tamy jego rozwojowi”

Zaś francuski pisarz i polityk Andre Malraux pisał:  „tak trudno jest się pozbyć biurokratów, ponieważ należą oni najprawdopodobniej do narodowych zabytków.”

Thorstein Veblen zdefiniował klasę próżniaczą, określaną niekiedy też jako klasę pasożytniczą nastawioną na konsumpcję a nie na pracę.

Na koniec chciałbym zacytować słowa prezydenta Ronalda Reagana, które celnie ujmują zjawisko rozbudowanej administracji:

„Biurokracja ze wszystkich rzeczy ziemskich jest najbliższa życiu wiecznemu: raz ustanowiona, nigdy się nie kończy”.

REASUMUJĄC

Moja mała Spółdzielnia, by nie rzec, że jest w skali mikro ma rozbudowaną administrację pochłaniającą każdego roku bajońskie sumy. Pod przewodniczącą Urszulą Srebrowskiej zwaną SOŁTYSOWĄ Rada Nadzorcza akceptuje ten proceder. Jak określić te niekompetentne organy? Klasą próżniaczą? Klasą pasożytniczą? Klasą darmozjadów? Klasą urzędniczą, która jest rodzajem raka społecznego/spółdzielczego? W mojej ocenie wszystkie powyższe terminy adekwatne są do dysfunkcyjnej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze”.

Czarek Meszyński

 

Lubię to!(49)Nie lubię tego!(2)

LAWINOWE KOSZTY – Nr 9 (350)

W dobie pandemii, w której zastosowano lockdown na masową skalę, zakazano pracy, wyjścia z domu, chyba że w koniecznych życiowych sprawach, wiele branż zostało na długie miesiące zamknięte, a cała masa przedsiębiorców zbankrutowało, a mnóstwo rodzin zostało pozbawione środków do życia. Nawet wyjście do lasu na wiosnę 2020 roku było zakazane. Każdego dnia w Polsce od 14 do 17 osób popełnia samobójstwo, co daje w skali roku 6000 tych tragicznych zdarzeń. Za każdym samobójstwem kryje się tragedia ludzka.

Zdawałoby się, że orgalny spółdzielni (RN, Zarząd) podejmą zdecydowane kroki by radykalnie ograniczyć koszty związane z funkcjonowaniem Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze”.

Niestety RN i Zarząd w tych trudnych czasach zafundował nam „lawinowe koszty”. W mojej ocenie organy Spółdzielni są oderwane od rzeczywistości, pozbawione empatii i zdrowego rozsądku, a przede wszystkim nie biorą pod uwagę rachunku ekonomicznego, który jest podstawą funkcjonowania każdego podmiotu gospodarczego.

Urszula Srebrowska zwana przez mieszkańców Osiedla SOŁTYSOWĄ, w roku 2014 miała już ambicje by zostać wybraną do Rady Nadzorczej i nawet sama zgłosiła swą kandydaturę, niestety wtedy przegrała ze mną w wyborach. Dopiero w nowej kadencji 2016 -2019 została wybrana. Urszula Srebrowska jako przewodnicząca RN legitymuje nieuzasadniony wzrost kosztów funkcjonowania Spółdzielni

Dlaczego tak twierdzę? Spójrzmy na twarde fakty*:

  • Wynagrodzenie Zarządu – 166 800,00 zł
  • Obsługa księgowa – 72 000,00 zł
  • Administracja – 89 999,10 zł
  • Sprzątanie – 175 800,oo zł
  • Konserwacja – 53 952,00 zł
  • Wsparcie techn. 1 448,94 zł
  • Badanie SF – 7 995,00 zł
  • Ochrona Danych Osobowych – 3 690,oo zł
  • Obsługa prawna – 13 530,00 zł
  • BIG – 1 461,24
  • Internet – 1 560,00 zł
  • Biurowe materiały eksploatacyjne – 1 300,00 zł**
  • Obsługa prawna procesów sądowych (pozwy, pisma procesowe, apelacje), zawiadomienia do BIG-u, itd. – 20 000,00**

Razem ok. 610 000,00 zł rocznie

Takie horendalne koszty przypadają na członków Spółdzielni, którzy posiadają tylko  143 lokale. Na szczególną uwagę zasługują koszty związane z:

  1. wynagrodzeniem zarządu,
  2. obsługą księgową,
  3. administracją
  4. badaniem SF,
  5. Obsługą prawną procesów sądowych (pozwy, pisma procesowe, apelacje).

 W sumie 356 794,00 zł rocznie

Ad. 1 W małych SM zarząd jest jednoosobowy za ok. 60 000,00 rocznie,

Ad. 2 Obsługę księgową w małych SM prowadzi zazwyczaj biuro rachunkowe za ok. 25 000,00 zł rocznie,

Ad. 3 Administracja jest prowadzona przez jednoosobowy zarząd, ewentualnie dodatkowo, według potrzeb mieszkańców, może być zatrudniony pracownik administracyjny za ok. 20 000,00 zł rocznie,

Ad. 4 Na małe/micro podmioty gospodarcze ustawa o rachunkowości nie nakłada ustawowego obowiązku do powoływania biegłego rewidenta,

Ad.5 Strona, która przegra sprawę sądową ponosi koszty zastępstwa procesowego.

W sumie koszt zarządu nieruchomościami to ok. 100 000,00 zł rocznie tj. ok. 250 000,00 zł oszczędności w skali roku, gdyby zastosowano w naszej Spółdzielni optymalizację kosztów dostosowanych do aktualnych warunków rynkowych i do potrzeb mieszkańców.

Jak to skomentować?

A czego napili się członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej, że w tych ciężkich pandemicznych czasach forują tak niezasadne wysokie koszty? Czego się napili to tego niewiem, ale wydaje mi się, że najedli się szaleju.

Czarek Meszyński

* Dane pochodzą z podjętych uchwał Zarządu oraz Rady Nadzorczej.

**Dane szacunkowe, gdyż Zarząd nie podaje tych wartości do wiadomości członkom spółdzielni.

 

 

Lubię to!(41)Nie lubię tego!(0)

UWAGI KRS do NOWELIZACJI MRPiT- Nr 8 (349)

Krajowa Rada Spółdzielcza w piśmie do Wicepremiera Jarosława Gowina z dnia 19 maja 2021 r. (Znak sprawy: DM-III.0210.3.2020.MD) przedstawiła swoje uwagi, między innymi:

  1. Projektodawca postuluje wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym ustanowienie hipoteki nieruchomości będzie wymagało pisemnej zgody większości członków lub osób niebędącymi członkami, uprawnionych z tytułu spółdzielczych praw do lokali, nie tylko w przypadku gdy hipoteka ma na celu zabezpieczenia kredytu, ale również, gdy stanowić będzie zabezpieczenie jakiekolwiek innej wierzytelności wynikającej z umowy, spowoduje ograniczenie możliwości funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych jako podmiotów gospodarczych prawa prywatnego. W ocenie KRS wprowadzenie takiego rozwiązania powinno zostać pozostawione uznaniu samych członków spółdzielni, którzy w drodze postanowień statutu mogliby takie ograniczenia wprowadzić (podkreślenia autora).
  2. W projekcie ustawy pojawiło się wyłączenie stosowania, tylko w stosunku do spółdzielni mieszkaniowych, przepisu art. 18 §3 u.p.s (skrót autora), zgodnie z którym spółdzielnia może odmówić członkowi wglądu do umów zawieranych z osobami trzecimi, jeżeli naruszałoby to prawa tych osób lub jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że członek wykorzysta pozyskane informacje w celu sprzecznych z interesem spółdzielni i przez to wyrządzi spółdzielni znaczną szkodę. Pod pojęciem umów zawieranych z osobami trzecimi należy rozumieć m.in. wszelkie umowy, która spółdzielnia zawiera z firmami zewnętrznymi (np. wykonawcami inwestycji, firmami świadczącymi usługi na rzecz spółdzielni), a także umowy o pracę. Natomiast za brak udostępniania takich umów grozić będzie odpowiedzialność karna, albowiem zgodnie z przepisem art. 17^3 u.s.m (skrót autora) kto, będąc członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej, pełnomocnikiem, albo likwidatorem, wbrew obowiązkowi dopuszcza do tego, że spółdzielnia nie udostępnia członkowi spółdzielni mieszkaniowej odpisów  i kopi dokumentów podlega karze grzywny. W ocenie KRS oznacza to, że nikt nie będzie chciał zawierać umów ze spółdzielniami mieszkaniowymi, skoro np. deweloper albo zarządca nieruchomości konkurujący ze spółdzielnią mieszkaniową będzie mógł zwrócić się do jakiegokolwiek członka spółdzielni o wydobycie ze spółdzielni wszystkich umów, które zawarła ona osobami trzecimi i poznać stawki, w oparciu o które świadczone są usługi na rzecz spółdzielni mieszkaniowej, wreszcie doprowadzi to paraliżu w realizowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe przetargach. Jeżeli zmiana ta wejdzie w życie oznaczać będzie, że tylko spółdzielnie mieszkaniowe, jako jedyny podmiot gospodarczy w kraju, zostaną faktycznie pozbawione tajemnicy przedsiębiorstwa, która jest niezbędna dla niezakłóconego funkcjonowania spółdzielni jako prawa prywatnego.
  3. Tak samo należy ocenić negatywnie rozwiązanie, zgodnie z którym spółdzielnie mieszkaniowe, dla których prowadzenie strony internetowej jest zbyt dużym obciążeniem finansowym albo sami członkowie, z uwagi na ryzyko naruszenia tajemnic prawnie chronionych, nie zamierzają tych informacji udostępniać na swojej stronie internetowej, zmuszeni będą taką internetową stronę prowadzić, do czasu wyłączenia tego obowiązku w drodze zmiany statutu, która to zmiana zgodnie z przepisem art. 12a §3 u.p.s. nie wywołuje skutków prawnych przed jej wpisaniem do Krajowego Rejestru Sądowego (wpis ma charakter konstytutywny). W dodatku proponowana zmiana nie zakłada nawet zabezpieczenia tych informacji przed dostępem osób nieuprawnionych, które nie są członkami spółdzielni mieszkaniowej. Trudno również znaleźć uzasadnienie dla udostępnianie ww. dokumentów właścicielom lokali, którzy nie są członkami spółdzielni mieszkaniowej. Stanowi to również zaprzeczenie idei członkostwa oraz naruszanie prawa korporacyjne członków.

Ad.1 Taka uwaga do projektu, gdyby była uchwalona przez ustawodawcę, może doprowadzić do bankructwa SM. Tu należy przywołać casus Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie.

Zgodnie z Ustawą z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali, właścicielowi wyodrębnionego lokalu (nieruchomości lokalowej) przysługuje udział w części ułamkowej nieruchomości wspólnej jako prawo związane z własnością lokalu.

Nieruchomością wspólną w rozumieniu art. 3 Ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali są pozostałe po wyodrębnieniu lokali te części budynku i urządzenia, które nie służą do użytku właścicieli lokali, a także grunt, na którym posadowiony jest budynek. Własność nieruchomości wspólnej jest prawem niesamodzielnym, a jej funkcja w stosunku do prawa głównego jest służebna. Prawem głównym jest w tym wypadku własność lokalu, a prawem podrzędnym – udział w nieruchomości wspólnej, który stanowi w tych okolicznościach część składową prawa własności lokalu. Jako część składowa nieruchomości, udział ten nie może być odrębnym przedmiotem własności i innych praw rzeczowych, co wynika wprost z art. 47 § 1 Kodeksu cywilnego, a więc również nie może być przedmiotem obciążenia hipoteką, która zgodnie z art. 244 § 1 Kodeksu cywilnego znajduje się w zamkniętym katalogu ograniczonych praw rzeczowych.

W tym miejscu należy zadać pytanie: Kogo Mieczysław Grodzki zatrudnia w KRS – „niedouczonych prawników”? A może ja wykazuję się naiwnością, ponieważ jest to taka wyrafinowana gra, najpierw wprowadzamy odpowiedni zapis w ustawach spółdzielczych, a następnie KRS będzie się domagał stosownej nowelizacji w ustawach:

  • Ustawa o księgach wieczystych i hipotece,
  • Ustawa o własności lokali,
  • Kodeks cywilny,

aby zrealizować cel wywłaszczenia prawowitych właścicieli z ich nieruchomości, co miała już miejsce w przeszłości, a szczególnie po 1945 roku.

Ad.2 Należy podkreślić, że u.s.m jest lex specialis – zasada prawna oznaczająca: prawo o większym stopniu szczegółowości i należy stosować przed prawem ogólniejszym w tym u.p.s jako lex general. Czyżby znowu prawnicy z KRS o tym nie wiedzieli?

W art. 1 ust. 7 u.s.m. określa: W zakresie nieuregulowanym w ustawie o spółdzielni mieszkaniowych stosuje się przepisy Prawo spółdzielcze.

Nie ulega wątpliwości,  zarząd ma obowiązek udostępnienia dokumentów wymienionych w art. 8^1. Jeżeli odmawia to popełnia czyn, który jest penalizowany w systemie polskiego prawa. Następne argumenty są całkowicie chybione, ponieważ spółdzielnie mieszkaniowe niepowiana prowadzić działalności gospodarczej oferując lokale na wolnym rynku, albowiem na mocy art. 1 ust. 1 u.s.m. podstawowym celem spółdzielni mieszkaniowej jest zaspakajanie m.in. potrzeb mieszkaniowy członków i ich rodzin. Na tej działalności spółdzielnie nie mogą zarabiać. Zachodzi pytanie, czy spółdzielnie mogą budować na zasadach deweloperskich. Odpowiedź brzmi tak, pod pod dwoma warunkami:

  • pierwszy z nich, to jeżeli nastąpi nowelizacja u.s.m.,
  • drugi warunek, że taka działalność gospodarcza finansowana jest wpłatami klientów, kredytami bankowymi zabezpieczonymi na hipotece nieruchomości w systemie deweloperski. Niestety w tym  zakresie nie ma szczegółowej regulacji i dochodzi do licznych nieprawidłowości, gdyż prezesi w całości lub częściowo finansują ze środków pobieranych na eksploatację, funduszu remontowego i przychodów z powstałej działalności gospodarczej (wynajem lokali użytkowych, miejsc parkingowych, powierzchni na reklamę/bilbordy, powierzchni  pod nadajniki GSM itd.), ponieważ takie przychody stanowią nadwyżkę bilansową i ustawowo nałożony jest obowiązek o podziale jej przez walne zgromadzenie. W takim wypadku spółdzielcy oczywiście mają prawo to kontrolować, albowiem to są ich pieniądze.

W tym miejscu należy przywołać wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 30 listopada 2004 r., sygn. I ACa 992/04.

Działanie podejmowane przez spółdzielnię na rzecz członków nigdy nie bedą miały charakteru działalności gospodarczej, zatem spółdzielnia nie może powoływać się na tajemnicę handlową. Spółdzielnia dysponuje pieniędzmi członków, winna w tym zakresie podejmować decyzję jawne, by wykluczyć możliwość nadużyć na szkodę członków.

Ponownie należy zadać pytanie czy pracownicy KRS nie znają tego wyroku? W mojej ocenie znają go i to bardzo dobrze, tylko w sposób wyrafinowany stosując manipulację, chcą wykorzystać nieznajomość przepisów prawa oraz realiów działalności spółdzielni mieszkaniowych u urzędników MRPiT.

Należy zadać pytanie: czy spółdzielnia może budować w formule deweloperskiej? Innymi słowy na zasadach komercyjnych?

W trybie aktualnych przepisów, a zwłaszcza art. 1 i art. 20 u.p.s. jednoznacznie wynika, że spółdzielnia zaspokaja potrzeby swoich członków i tylko z nimi zawiera umowy na wybudowanie samodzielnych lokali mieszkalnych, domów jednorodzinnych lub lokali o innym przeznaczeniu.

Gdyby ustawodawca rozszerzyłby zakres działalności spółdzielni o działalność deweloperską, to wtedy ewentualnie:

Zarządy mógłby powołać się na tajemnicę przedsiębiorstwa, kiedy to w ustawie zostanie zapisana zasada „chińskiego muru” rozgraniczająca i uszczelniająca działalność spółdzielczą od działaności deweloperskim pod względem finansowym (kredyty, wpłaty od przyszłych właścicieli) oraz wynagrodzenia zarządu oraz pracowników, którzy realizują projekt deweloperski. Zyski powinny stanowić nadwyżkę budżetową, która podlega podziałowi przez walne zgromadzenie. A co ze stratami z tej działalności? I tu tkwi zasadniczy problem, dlaczego spółdzielnie praktyczniee zaprzestały prowadzenia nowych inwestycji – powód jest bardzo prosty – ryzyko biznesowe – wolą zarządzać starymi zasobami.

Ad.3 Obowiązek prowadzenia strony przez spółdzielnie mieszkaniowe został opisany tu:

NOWELIZACJA – Nr 6 (347)

W tym wpisie ograniczę się tylko do trzech aspektów:

  • dla których prowadzenie strony internetowej jest zbyt dużym obciążeniem finansowym albo sami członkowie, z uwagi na ryzyko naruszenia tajemnic prawnie chronionych, nie zamierzają tych informacji udostępniać na swojej stronie internetowej,
  • z uwagi na ryzyko naruszenia tajemnic prawnie chronionych, nie zamierzają tych informacji udostępniać na swojej stronie internetowej,
  • proponowana zmiana nie zakłada nawet zabezpieczenia tych informacji przed dostępem osób nieuprawnionych, które nie są członkami spółdzielni mieszkaniowej.

Pierwszy argument jest całkowicie nieprawdziwy, ponieważ platforma elektroniczna jest najtańszą drogą przekazywania dokumentów/informacji. By stworzyć taką stronę należy ją zaprojektować, a następie wdrożyć oraz wykupić hosting u providera. Jest to jedyny, nieznaczny koszt. Obsługa takiej strony jest niezwykle łatwa, wystarczy dokonać konwersji dokumentu z edytora tekstu do PDF i umieścić na stronie internetowej spółdzielni, lub zeskanować dokument w wersji papierowej – może tego dokonać każdy, kto potrafi obecnie obsługiwać PC i zna specyfikę strony.

Drugi argument jest chybiony z uwagi na drugą zasadę Kodeksu Zasad Spółdzielczych:

  • Spółdzielnie są demokratycznymi organizacjami kontrolowanymi przez swoich członków (…).

Trzeci argument jest nieadekwatny, ponieważ takie informacje na stronie internetowej są dostępne tylko dla członków spółdzielni.

Wnioski

  • Uwagi KRS do projektu nowelizacji ustawy zaproponowanej przez MRPiT mają na celu bezprawne wzmocnienie zarządu kosztem spółdzielców poprzez ograniczenie ich praw.
  • Działacze mają całkowitą rację, że dla spółdzielni mieszkaniowych powinna być stworzona kompleksowa ustawa regulująca działalność tego podmiotu gospodarczego.

Czarek Meszyński

Postscriptum 

UCHWAŁA w składzie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego dnia 13 sierpnia 2013 r., sygn. akt III CZP 21/13. W uzasadnieniu czytamy m.in.:

Zgodnie z art. 1 ust. 1 u.s.m., spółdzielnia mieszkaniowa nie prowadzi bowiem działalności zorientowanej na realizacje własnych celów, a jedynie te, ktore realizują potrzeby mieszkaniowe jej członków. W tym znaczeniu spółdzielnia pełni w stosunku do członków funkcję pomocniczą. Przy takim ujęciu zadań spółdzielni, tym bardziej konieczne i usprawiedliwione staje się zapewnienie spółdzielcom możliwości jej kontroli bieżącej, prowadzonej w toku działaności spółdzielni.

Interes korporacyjny, reprezentowany przez spółdzielców spółdzielni mieszkaniowej, polega na zapewnieniu im możliwości realnej kontroli nad działalnością zarządu spółdzielni, zwłaszcza zaś w tak ważnej sprawie jak jest sposób gospodarowania środkami finansowymi spółdzielni. Interes indywidualny sprowadza się do ochrony informacji o wysokości wynagrodzenia otrzymywanego przez członka spółdzielni w ramach łączącej go jednoczenie ze spółdzielnią umowy o prac. W tym konflikcie interesów trzeba z reguły przyzna prymat interesowi korporacyjno – spółdzielczemu.

 

Lubię to!(40)Nie lubię tego!(0)

POŻAR w ARCHIWUM? – Nr 7 (348)

W projekcie nowelizacji  ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy – Prawo spółdzielcze oraz ustawy o własności lokali. Projekt jest z dnia 29 kwietnia 2021 r., znak sprawy: DM-III.0210.3.2020.MD, zwany dalej NOWELIZACJĄ GOWINA. W tym projekcie został uchylony art. 93a § 7 mówiący:

Minister właściwy do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa może wykonywać uprawnienia Krajowej Rad Spółdzielczej lub związku rewizyjnego wobec spółdzielni mieszkaniowej określonej w ustawie, z wyjątkiem okreslonych w art. 114 i art. 115, jeżeli uprawnien tych nie wykonuje Krajowa Rada Spdzielcza lub związek rewizyjny.

W Ocenie skutków regulacji z dnia 22 kwietnia 2021 r. czytamy m.in. następujące uzasadnienie: (…) w życiu tego przepisu nie zdarzył się przypadek, aby minister był zmuszony do podejmowania stosownych czynności. Mając na uwadze samodzielność spółdzielni oraz fakt, że z przepisów u.p.s wynika, iż do związków rewizyjnych i Krajowej Rady Spółdzielczej należy prowadzenie działalności instruktażowej w celu zapewnienia sprawnego funkcjonowania spółdzielni, zasadne jest tegoż przepisu.

Powyższe uzasadnienie należy rozebrać na czynniki pierwsze:

  • w życiu tego przepisu nie zdarzył się przypadek, aby minister był zmuszony do podejmowania podejmowania stosownych czynności teza nieprawdziwa!

Proces – Nr 7 (260)

Powyższy link jest dowodem, że ministerialne uzasadnienie mija się z prawdą.

Z informacji uzyskanych od spółdzielców z całego kraju wynika, że wielokrotnie składali zawiadomienia do Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa o nagminnym występowaniu nieprawidłowości w swoich spółdzielniach mieszkaniowych i Ministerstwo w niektórych przypadkach podejmowało stosowne czynności.

Z informacji ze szkoleń w KRS pozyskałem informację, że ok. 30% spółdzielni uchyla się od systematycznej lustracji nałożonych przepisami prawa.

Onegdaj miałem okazję przeprowadzić rozmowę z Alfredem Domagalskim ówczesnym prezesem KRS. Zadałem pytanie dlaczego KRS nie prowadzi odpowiednich czynności dyscyplinujących SM do przeprowadzania lustracji. W odpowiedzi usłyszałem, że KRS nie ma odpowiednich narzędzi. Co oczywiście nie jest prawdą. Wystarczy do arkusza kalkulacyjnego wprowadzić wszystkie SM działające w Polsce oraz terminy obowiązkowej lustracji. Jeżeli lustracja nie została przeprowadzona w terminie to należy pisemnie wezwać SM do poddania się lustracji, a jeżeli SM nadal by się uchylała od lustracji to złożyć zawiadomienie do prokuratury jak to w moim przypadku zrobiło Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Proste?

  • Mając na uwadze samodzielność spółdzielni oraz fakt, że z przepisów u.p.s wynika, iż do związków rewizyjnych i Krajowej Rady Spółdzielczej należy prowadzenie działalności instruktażowej w celu zapewnienia sprawnego funkcjonowania spółdzielni, zasadne jest tegoż przepisu.

Projektodawca pisząc powyższe wskazuje że masło jest maślane, gdyż oczywiste jest to, że KRS i związki rewizyjne odpowiedzialne są za proces edukacyjny organów spółdzielczych i członków poprzez prowadzenie szkoleń – Ministerstwo nie prowadzi działalności instruktażowej. Zachodzi tylko pytanie, czy takie szkolenia dla zarządu i rady nadzorczej powinny być obligatoryjne, chociażby raz w roku?

Bilans zysku i strat „gowinowskiej nowelizacji” wypada niekorzystnie dla spółdzielców.

Odnoszę wrażenie, że Wicepremier i jego urzędnicy są „oderwani” od spółdzielczej rzeczywistości.

Czarek Meszyński 

Lubię to!(42)Nie lubię tego!(1)

FUNKCJONARIUSZ – Nr 5 (346)

17 czerwca 2014 roku odbyło się Walne Zgromadzenie. Było to burzliwe Zgromadzeni. Dlaczego? Ponieważ Zarząd w bilansie wykazał stratę w wysokości 289 243,55, która była skumulowaną niby stratą z przed lat. Było to niezgodne z fundamentalną zasadą, że spółdzielnia mieszkaniowa prowadzi bezwynikową działalność w zakresie gospodarki mieszkaniowej. Ustawodawca nakazał, że nadwyżka lub niedobory mają być bezwzględnie rozliczone w roku następnym, a to oznacza że nie można gromadzić strat ani nadwyżek z eksploatacji i utrzymania nieruchomości. Wykazanie tak wysokiej straty było niezgodne z prawem, tym bardziej że Spółdzielnia osiągała przychód w wysokości ok. 1 100 000,00 rocznie, jak również z zasadami ekonomii. Strata Spółdzielni wyniosła 26% w stosunku do GZM. Biorąc pod uwagę, że w roku ubiegłym środki pieniężne zgromadzone na rachunku bankowym wyniosły niecałe 16 000,00 zł. Oznaczałoby to, że dostawcy mediów: wody, kanalizacji, prądu, gazu, nieczystości wyłączyliby dostawę, a usługodawcy (firma ochroniarska, sprzątająca, ogrodnicza i konserwatorska) wypowiedzieliby świadczenia usług. Nic takiego się nie wydarzyło. Ówczesna księgowa argumentowała to w ten sposób: „Strata wynika głownie z odpisów należności, które zostały naliczone w przeszłości domkom jednorodzinnym i co do których jest pewność, że nie wpłyną do spółdzielni, biorąc pod uwagę wyroki w przegranych sprawach sądowych. Strata będzie musiała być pokryta.”

  • Po pierwsze: roszczenia w stosunku do właścicieli domów były niezasadne i dlatego takie postanowienie wydał sąd.
  • Po drugie: zgodnie z przeprowadzoną nowelizacją w roku 2007 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych każda nieruchomość rozliczana jest oddzielnie; ustawodawca odrzucił finansowania jednej nieruchomości przez inną.

Biorąc powyższe pod uwagę, że propozycja Zarządu jest niezgodna z prawem, ale również pod względem ekonomicznym irracjonalna.

W sposób merytoryczny wyjaśniłem tę kwestie na WZ, większość spółdzielców słuchało moich argumentów z uwagę. Było jednak kilka osób, które w sposób „perwersyjny” próbowało mi przeszkadzać. W tym gronie był Mirosław Złotek siedzący w pobliżu stołu prezydialnego przed którym stałem i w sposób analityczny odnosiłem się do sprawozdania finansowego. Pomimo tego, że jestem jednym z pierwszych mieszkańców Osiedla mężczyzna w starszym wieku był mi nieznany. Nie widziałem go na WZ, na których w większości byłem. Próbował mi przerywać, przeszkadzać chciał mnie zbić z pantałyku. Mając duże doświadczenie w wystąpieniach publicznych odszedłem na drugą stronę stołu prezydialnego i spokojnie prowadziłem swój wywód, a jego ignorowałem.

Na posiedzeniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia z dnia 1 października 2014 r. w wyborach uzupełniających wszedłem do Rady Nadzorczej. Julita Złotek – członek RN – przedstawiała swojego męża jako doktora prawa. Zauważyłem tu dysonans poznawczy, wizerunek Mirosława Złotek jakoś mi nie pasował do prawnika, nie ten styl, nie ten sposób wypowiedzi. Postanowiłem to zbadać.

Z akt zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej między innymi wynika:

W roku 1978 kapitan Mirosław Złotek na Akademi Spraw Wewnętrznej obronił pracę magisterską pod tytułem:

  • Wywiad środowiskowy MO jako dowód w procesie karnym

Praca magisterska została napisana pod kierunkiem naukowym doc. dra hab. Feliksa Prusaka.

Pracę magisterską przeczytałem bardzo uważnie w całości i wykonałem kopię.

O czym była ta praca? Jednym słowem o inwigilacji. To była permanentna inwigilacja społeczeństwa polskiego za czasów PRL. Na stronie 83 tabela nr 4 zostały podane źródła informacji:

  • dozorcy,
  • sąsiedzi,
  • członkowie rodziny,
  • znajomi,
  • obserwacje własne funkcjonariuszy MO,
  • dane z kolegiów, k. admin. i lub wytrzeźwień (pisowania oryginalną),
  • dane z organizacji społecznych,
  • inne źródła oficjalne.

Najbardziej mnie zbulwersowała pozycja trzecia, że źródłem informacji dla Milicji Obywatelskiej powinni być członkowie rodziny. Takie były czasy komunistyczne, taką moralność mieli funkcjonariusze MO.

Oto przykład wyrafinowanej inwigilacji małżeńskiej.

Jednym z moich ulubionych pisarzy jest Paweł Jasienica. W czasach młodości przeczytałem wszystkie jego książki.

Wikipedia podaje:

W materiałach operacyjnych Służby Bezpieczeństwa dotyczących Pawła Jasienicy, jako jedną z jego słabości wymieniano kobiety[19]. Z ujawnionych w roku 2002 akt IPN wynika, że około roku 1965 wśród donoszących na niego osób pojawiła się agentka o pseudonimie „Ewa”[15] – Nena Zofia Darowska (primo voto O’Bretenny – pierwszego męża, Irlandczyka, poznała w obozie w Niemczech)[15]. Miała wówczas 40 lat, była młodsza od pisarza o 15 lat i pracowała w dziekanacie jednej z warszawskich uczelni. Atrakcyjnej tajnej współpracownicy, przy wydatnej pomocy SB, udało się stopniowo zbliżyć do pisarza przygnębionego niespodziewaną śmiercią żony w 1965 roku. Z upływem czasu „Ewa” zdobyła sympatię i zaufanie ofiary, a w końcu i serce – w grudniu 1969 roku zawarła z nim związek małżeński. Był to ewenement, bowiem nigdy wcześniej nie doszło do ślubu agentki z inwigilowanym. Przełożonych z SB zapewniła, że wejście w stosunek małżeński nie zmieni jej lojalnej postawy[20]. Zachowane dokumenty potwierdzają to. Po ślubie kobieta zmieniła pseudonim na „Max” i dalej gorliwie donosiła na męża. Raporty pisała w toalecie, a następnie funkcjonariusz prowadzący odbierał je jako jej dobry znajomy, który przyszedł pożyczyć książki.

19 sierpnia 1970 roku, osiem miesięcy po ślubie, wyczerpany pisarz zmarł na raka płuc[19]. Po jego śmierci Zofia Beynar kontynuowała współpracę z SB[15]. Zmarła w 1997 roku.

Akademia Spraw Wewnętrznych (ASW) – działająca w latach 1972–1990 szkoła wyższa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o statusie akademii. Obecnie na mocy ustawy o IPN ASW jest zaliczana do organów bezpieczeństwa państwa Polski Ludowej*

Wielu absolwentów ukrywa ten fakt, że byli absolwentami tej Akademi. Wśród nich jest m.in. Mirosław Złotek.

Promotor pracy magisterskiej Mirosława Złotek w swej  notce bibliograficznej umieszczonej na Wikipedii nie chwali się również, że był wykładowcą Akademi Spraw Wewnętrznych.

Zachodzi pytanie dlaczego w/w panowie ukrywają ten fakt w swoim życiorysie?

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom od wielu lat wskazuje, że w strukturach spółdzielni mieszkaniowych „schronienie” znaleźli byli funkcjonariusze UB, SB, MO oraz innych służb.

Agnieszkę poznałem w Trybunale Konstytucyjnym. Sędziowie Trybunału mieli zbadać zgodność nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z Konstytucją. W obronie nowelizacji stanęła senator Lidia Staroń, przeciwną stronę reprezentował mecenas Ryszard Kalisz. Przed wejściem na salę rozpraw Agnieszka rozdała nam czerwone kartki. Po zakończeniu tyrady Kalisza pokazaliśmy mu te kartki – był skonfundowany jak zobaczył „las” rąk niezadowolonych spółdzielców, którzy nie aprobowali jego stanowiska.

Na tym historycznym zdjęciu ze stycznia 2015 roku w Trybunale Konstytucyjnym, pochodzącego z mojego prywatnego archiwum – niestety zabrakło Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom. Jestem pełen podziwu za jej kreatywność, ofiarność i bezkompromisowość.

Dzielnie stawała w obronie mieszkańców kamienic w Łodzi, którzy byli nękani przez mafię kamieniczników. Występowała w licznych programach telewizyjny, radiowych oraz filmach publikowanych w Internecie, gdzie opowiadała o patologi w spółdzielniach mieszkaniowych.

Na koniec należy wskazać na Uchwała nr 4/WZ/06/2015 w sprawie straty bilansowej za lata 2012 -2013.

Strata w wysokości 289 243,55 zł została pokryta z funduszu zasobowego.

W tym miejscu należy postawić pytanie: Jak to było możliwe, gdyż w bilansie wykazano: środki pieniężne i inne aktywa finansowe wyniosły tylko 208 474,74 zł, z których Spółdzielnia pokrywała koszty związane z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości?

Tym samym Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” przyznał, że to ja miałem rację.

Czyżby strata finansowa była wirtualna tak samo jak środki zgromadzone na funduszu zasobowym?

Odpowiedź nastąpi w następnych wpisach.

Czarek Meszyński

Zródło:

*Wikipedia

 

Lubię to!(58)Nie lubię tego!(2)

Opinia Prawna – Nr 3 (344)

W roku 2020 Zarząd Spółdzielni zamówił opinię prawną, w której zadał 5 szczegółowych pytań. Kluczowe pytania to są dwa pierwsze:

Pytanie nr 1: Kto ponosi koszt wykupu gruntu pod budynkami Spółdzielni w świetle obowiązujących przepisów (…)? Czy koszt obciąża wszystkich członków, czy tylko członków, których lokale znajdują się na nieuregulowanym gruncie i według jakiego klucza te koszty należy podzielić?

Pytanie  nr 2: Z jakich środków Spółdzielnia może sfinansować zakup gruntów, zakładając, że termin wykupu może być sprawą niezbyt odległą, a Spółdzielnia nie ma na ten cel zgromadzonych środków? Ewentualnie jak i z jakiego tytułu przeprowadzić zebranie potrzebnych środków od członków Spółdzielni?

Opinia została sporządzona przez Kancelarię Radcy Prawnego Dariusza Wocióra i  oparta jest na aktualnych przepisach prawa.

KONKLUZJA

Spółdzielnia powinna sfinansować nabycie gruntów z wpłat osób, którym przysługuje prawo do lokali na podstawie Statutu i regulaminów (…).

Wyliczenie na każdą osobę, które przysługuje prawo do lokalu kosztów nabycia gruntów w jej nieruchomości (proporcjonalnie do powierzchni każdego lokalu), podjęcie przez Radę Nadzorczą uchwał o obciążeniu finansowym ww. osób i poinformowanie pisemne ww. osób o  konieczności i zasadach zapłaty.

Opinia pod względem de jury jest pod pewnym zastrzeżeniem prawidłowa, natomiast pod względem de facto – chybiona, ponieważ jest nieadekwatna do rzeczywistego stanu faktycznego.

Osiedle Zacisze zostało wybudowane ze środków własnych, kredytów oraz wpłat klientów PB „DOLCAN”. Pierwszy etap został zakończony na przełomie 1994/95 „pod klucz” w postaci budynków przy ul. Uznamskiej, Wyspowej, Wolińskiej – w sumie 9 klatek.

Budynki przy ul. Wyspowa nr 9-19 –  był to stan surowy zamknięty. Budynki przy Wilków Morskich i Róży Wiatrów – stan częściowo zamknięty. A zatem developerem był PB „DOLCAN”, a Spółdzielnia jedynie dokończyła budowę tylko kilku budynków i to w nienajlepszym standardzie. Jedynym „autorskim” projektem Spółdzielni była budowa pięciu bliźniaków przy ul. Korsarskiej i wybudowanie dwóch domów wolnostojących w tym jeden posadowiony na nieuregulowanym gruncie.

W tym miejscu dochodzimy do konstatacji:

Następcom prawnym PB „DOLCAN” była SM ” Osiedle Zacisze”, która przejęła aktywa i pasywa tzn. przejęła nakłady inwestycyjne w postaci nieruchomości zabudowanych i niezabudowanych, przyłączy do mediów, roszczeń prawnych wobec dłużników oraz długu wobec Banku PBK, Skarbu Państwa, ZUS-u, UNIBUD-u, prywatnych wierzycieli ( ok. 20 osób, w tym Henryka Niewiadomskiego „DZIADA”) oraz klientów PB „DOLCAN”, z którymi zostały zawarte umowy przedwstępne sprzedaży nieruchomości (przyrzeczenia przeniesienia własności do zakontraktowanych lokali). Ten stan prawny wynika z dwóch zawartych umów przejęcia długów w formie aktów notarialnych, które znajdują się w moim archiwum prywatnym. Należy wskazać, że w stosunku do wszystkich wierzycieli my członkowie SM „Osiedle Zacisze” finansowo się wywiązaliśmy. Jedynie dysfunkcyjny Zarząd Spółdzielni w  stosunku do grupy osób, z którymi PB „Dolcan zawarł  przedwstępne umowy Spółdzielnia przez 26 lat nie chciała/nie potrafiła/nie życzyła sobie by „rów” został uregulowany. Dlaczego? Bo Spółdzielnia ma trwać, nieudolny, niekompetentny, nieuczciwy, pozbawiony kwalifikacji zawodowej/profesjonalnej Zarząd nie znalazby dobrze płatnej pracy na wolnym rynku. Jedyne miejsce to ciepła synekura w Zarządzie. Spółdzielnię zakładaliśmy na 2 lub 3 lata potem miały powstać wspólnoty. Obecnie Spółdzielnia trwa już 26 lat i nie ma zamiaru się zlikwidować. Przez 26 lat miała 1 500 000,00 zł nadwyżki budżetowej, co pozwolimy na ok. 10-krotne wykupienie „rowu”. Pieniądze zniknęły, a „rów” pozostał, pomimo że UNIBUD na sąsiednim osiedlu potrafił uregulować „rów” na początku lat 2000.

Opinię radcy prawnego Dariusza Wocióra uważam za rzetelną ze względu na fakt:

Powyższa opinia oparta została na informacjach dostarczonych przez Spółdzielnię, co powoduję, iż zawarte w niej stwierdzenia są aktualne pod warunkiem prawdziwości, poprawności i aktualności przekazanych analizy danych.

Bezspornym jest, że Zarząd nie przekazał pełnej wiedzy o rzeczywistym stanie faktycznym dotyczącym Osiedla w celu sporządzenie opinii prawnej w sposób prawidłowy.

W protokole lustracji za lata 2000 -2006 na stronie 22 czytamy: Stan prawny gruntów został uregulowany. Jak twierdzą spółdzielcy o rowie dowiedzieli się dopiero w roku 2007 tj. po 13 latach od powstania Spółdzielni.

Ponadto należy dodać, że Zarząd w latach 1995-2006 ukrywał fakt istnienia nieuregulowanych gruntów. Potwierdzają to dwa protokoły z lustracji, które na podstawie oświadczenia Zarządu stwierdzają, że wszystkie grunty są uregulowane. Dlaczego taka sytuacja powstała? Czytelnicy muszą już sami na to pytanie odpowiedzieć.

Przeglądając i archiwizując dokumenty Spółdzielni natrafiłem na Sprawozdanie Zarządu za okres od 01.06.2002 r. do 31.05.2003 podpisane przez Ewę Kustrę noszącą później nazwisko Dąbrowa – Prezesa Zarządu, Jerzego Kobylińskiego – V-ce Prezesa, Roberta Grabowskiego – Członka Zarządu na ostatniej stronie czytamy: „W minionym  roku Zarząd Spółdzielni wielokrotnie występował do Urzędu m.st. Warszawy o przyznanie prawa wieczystego użytkowania do działki gruntu o pow. 2 440,0 m kw, dla której urządzono Księgę Wieczystą nr 139364 – wszyscy znają tę działkę jako rów melioracyjny.”

W liście prolustracyjnym z dnia 31.03.2007 r. na stronie 4, akapit 3 czytamy: Z ustaleń lustracji wynika, że stan prawny gruntów będących we władaniu Spółdzielni jest uregulowany, co umożliwiło realizację przez Zarząd postanowień ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych dotyczącą określenia przedmiotu odrębnej własności lokali.”

Jest to dobitny dowód, że Zarząd celowo wprowadzał w błąd podmiot przeprowadzający lustrację i członków Spółdzielni.

Na koniec należy stwierdzić: Zgodnie z ustawą Prawo budowlane jeśli składamy wniosek o pozwolenie na budowę lub też działamy na podstawie zgłoszenia, to musimy mieć prawo do dysponowania nieruchomością. Oznacza to dokładnie tyle, że nie musimy być formalnie właścicielem gruntu. Warto jednak mieć pozwolenie na budowę od formalnego właściciela. I to najlepiej na piśmie. Miasto wydając pozwolenie na budowę PB „DOLCAN” – który budował w systemie deweloperskim tj. po przekazaniu lokalu musi nastąpić przeniesienie własności w formie aktu notarialnego – zakładało na podstawie ustaleń z inwestorem przeniesienia prawa do zasypanego rowu melioracyjnego. Taka procedura została zastosowana przez Miasto w stosunku do sąsiedniego osiedla wybudowanego przez UNIBUD.

Czarek Meszyński

Lubię to!(51)Nie lubię tego!(0)