Get Adobe Flash player

Aktualności

KOCHANKA PREZESA – nr 1 (355)

Czy Kochanka Prezesa może być członeczkiem spółdzielni mieszkaniowej?

Trzeba zaznaczyć, że Kochanka nie posiada ani mieszkanka, garażyczku, komóreczki nawet piwniczki. Według dwóch wybitnych zaciszański „intelektualistek” jak najbardziej tak, albowiem ma odpowiednie osobiste atuty:

  • długie nogi,
  • kształtny biust,
  • blond loki,

a ponadto ma niezwykle kojący wpływ na Prezesa, gdyż go stymuluje, relaksuje i dopinguje. Są to cechy ważne dla funkcjonowania spółdzielni. Prezes pracuje w nieustannym stresie, mieszkańcy ciągle go się czepiają:

  • opłaty są za wysokie,
  • fundusz remontowy się rozpłynął,
  • grunty są nieuregulowane,
  • księgowość jest niekompetentna itd.

Kochanka Prezesa mówi do niego: Misiaczku ty się niczym nie przejmuj, ty masz większość w Radce Niedazorczej, a Walnym Zebrankiem to się nie martw, musisz tylko skrybę zatrudnić, kiedyś Sprawozdanko Finansowe miało 7 stroniczek, a ty musisz stworzyć epicki dokument, tak mniej więcej na  700 stroniczek, a jak dołożysz sprawozdanka, uchwałeczki, wnioseczki, opinieczki i uzasadnionka  to będzie miało to dwie ryzy papieru. A jak myślisz czy te ludziki z mieszkaniówki to ogarną?, a czy w ogóle to przeczytają? Wątpię i absolutorium masz zapewnione, a jak jakiś buntowniczek Cię zaatakuję to ja go porażę wzrokiem, werbalnie rzucę mu się do gardła i go zasypię pseudo argumentacją i pokrętną logiką – kolejną kadencje masz wygraną. Możesz zawsze na mnie liczyć.

I tu niestety pojawił się BUNTOWNIK. Złożył żądanie do Zarządziku o wykreślenie Kochanki Prezesa z rejestru członków. W sukurs Prezesowi przyszły dwie słynne „ekspertki”  z Zacisza i wydały w imieniu Zarządziku następującą opinię:

Prezes nie podejmie aktualnie żadnych czynności w zakresie wykreślenia Kochanki Prezesa.

Uzasadnienie

Kochanka Prezesa nabyła prawa 30 lat wcześniej jako członeczek założycielek SM. W związku z tym ma dożywocie w Spółdzielni. A biorąc pod uwagę, że ma ogromne zasługi dla rozwoju spółdzielczości w Polsce oraz na fakt, że intensywnie doradza Prezesowi to jej dzieciaczki, wnuczki i prawnuczki też będą miały dożywocie.

I tu pojawił się problemik. Okazało się, że z przeprowadzonej kontrolki wynika jednoznacznie, że ludki z mieszkaniówki mają głęboką frustracje. Prezesik wpadł w panikę, po nockach nie mógł spać, bo przecież wiadomo, że jak ludki z mieszkaniówki wpadły w głęboką depresję to pójdą najpierw na L4, a następnie stracą robótkę i nie będą miały dochodziku. A jak ludki z mieszkaniówki nie będą miały dochodziku to Prezesek też ten dochodzik straci. Prezesika ogarnęła ciemna rozpacz, bo jak z fundusiku na remonciki wyprowadzić pieniążki na wywczasy na Baleary lub Karaiby?

I tu z pomocą przyszła Kochanka: Misiu, ludkom z mieszkaniówki trzeba zapewnić psychoterapię i dostarczyć im psychotropy i to w dużych ilościach – będą otępieni do kwadratu, bezproblemowo będzie można nimi zarządzać. W tym celu trzeba utworzyć w Statuciku funduszek na psychoterapię, Radka Nienadzorcza niech opracuje stosowny regulaminek. W ten sposób zostaniesz Ojczulkiem Opatrzności.

Czarek Meszyński

 

 

Lubię to!(16)Nie lubię tego!(0)

NOWELIZACJA – Nr 6 (347)

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, pod kierownictwem Wicepremiera i Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosława Gowina, przygotowało projekt nowelizacji  ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy – Prawo spółdzielcze oraz ustawy o własności lokali. Projekt jest z dnia 29 kwietnia 2021 r., znak sprawy: DM-III.0210.3.2020.MD.

Do analizie zostały wzięte następujące dokumenty:

  • Projekt z dnia 22 kwietnia 2021 r.
  • Uzasadnienie
  • Dotyczy: konsultacji publicznych projektu ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy – Prawo spółdzielcze oraz ustawy o własności lokali,
  • Ocena skutków regulacji z dnia 22 kwietnia 2021 r.

W projekcie nowelizacji w pkt 4) w art. 8^1, d) ust. 3 otrzymuje brzmienie:

O ile statut spółdzielni nie stanowi inaczej, spółdzielnia prowadzi stronę internetową, na której udostępnia swój statut, regulaminy, uchwały i protokoły obrad organów spółdzielni, protokoły lustracji, roczne sprawozdanie finansowe, a także zawiadomienie, o którym mowa w art. 8^3 ust. 6.

W ocenie skutków nowelizacji w pkt 9 stwierdzono:

Dotychczas nie istniał obowiązek posiadania strony internetowej przez spółdzielnię mieszkaniową, mimo to większość spółdzielni prowadzi takie strony, jednak ich zawartość jest niejednolita i często nie zawierają one istotnych informacji.

W USTAWIE z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, Dz. U. z 2020 r. poz. 1465, 2127, z 2021 r. poz. 11.) art. 8^1 ust. 3 zapisano w sposób jednoznaczny, nie budzący wątpliwości:

Statut spódzielni mieszkaniowej, regulaminy, uchwały i protokoły obrad organów spółdzielni, a take protokoły lustracji i roczne sprawozdanie finansowe powinny by udostępnione na stronie internetowej spółdzielni.

I tu należy posłużyć się wykładnią językową: powinno – w użyciu orzecznikowym w połączeniu z bezokolicznikiem wskazuje na to, że realizacja tego, co oznacza bezokolicznik, jest czymś obowiązkowym, należnym, pożądanym, oczekiwanym, spodziewanym; w połączeniu z podmiotem osobowym wyraża obowiązek wykonania tego, co oznacza bezokolicznik: winien, ma obowiązek (…)-SŁOWNIK JEZYKA POLSKIEGO pod redakcją naukową prof. dr Mieczysława Szymczaka, PWN, Warszawa 1982.

Wyżej wspomniany przepis został wprowadzony nowelą z dnia 14 czerwca 2007 r. (Dz. U. z 2007 r. Nr 125, poz. 873, z 2008 r. Nr 235, poz. 1617, z 2009 r. Nr 117, poz. 988, Nr 223, poz. 1779). Z tego wynika, że od 14 lat istnieje w Polsce obligatoryjny obowiązek dla spółdzielni mieszkaniowych prowadzenia strony internetowej i zamieszczania na niej w sposób enumeratywny dokumentów zgodnie z art. 8^1 ust. 3.

Rozumiem, że Pan jako doktor nauk humanistycznych nie ma Pan wiedzy w zakresie prawa, a w szczególności ustaw spółdzielczych, ale Pana urzędnicy taką znajomość powinni posiąść w stopniu celującym, a tu ” klops, niewypał, kompromitacja”. Chciałbym Panu zadać obywatelskie pytanie: Kogo Pan w tym Ministerstwie zatrudnia? Pociotków? „Znajomych Królika”? – skoro napisali takie androny.

W tym miejscu należy podkreślić, że statut jest umową, a nie aktem normatywnym (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 marca 2003 r., sygn. II CKN 201/00).

Zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym nie ma możliwości by umowa ograniczała lub wyłączała przepisy ustawy. A Pana Ministerstwo w projekcje noweli to własne proponuje: O ile statut spółdzielni nie stanowi inaczej, spółdzielnia prowadzi stronę internetową,

Jest to czysty absurd! Posłużę się przykładem: obywatel X sprzedaje obywatelowi Y pojazd mechaniczny. W umowie kupna-sprzedaży zawarty jest zapis, że względem obywatela Y nie dotyczą przepisy ruchu drogowego, albowiem tak stanowi umowa.

Czy teraz Panie Gowin „Czuje Pan bazę”?, a czy Pana pracownicy również?

Wiedza to najlepsze oręże do zwalczania patologi w spółdzielniach mieszkaniowych.

„Pana Ministerstwo” podaje, że w Polsce jest 4 027 180 członków spółdzielni, a to oznacza, że w zasobach spółdzielni mieszka ok. 12 mln. Polaków, których Pan chce potencjalnie pozbawić wiedzy na temat ich własności.

Na koniec, jako spółdzielca z 26 letnim stażem, chciałbym Panu zadać pytanie: Czy jest Pan lobbystą prezesów SM?

Czarek Meszyński
Postscriptum
Czesław Niemen niegdyś śpiewał „Dziwny jest ten świat”
Ta pieśń przeszła do polskich protestsongów i szczególnie w tych dniach jest aktualna, albowiem:
  • Szefem Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii jest humanista, który obronił doktorat pt. Kościół w czasach wolności 1989–1999 – według mnie ministrem powinien być inżynier o specjalizacji elektronik, informatyk, mechatronik,  absolwent MEL-u (Wydział Mechaniczny, Energetyki i Lotnictwa) itd. Zaś osoba, która obroniła przewód doktorski Kościół w czasach wolności 1989–1999, co najwyżej powinna stać na czele Ministerstwa do Spraw Wyznań, ewentualnie zostać katechetą.
  • Szefem Ministerstwa Zdrowia jest ekonometria, a według mojej opinii powinien być lekarz.
  • Głównym Inspektorem Sanitarnym (wz.) jest elektryk – zostawiam to bez komentarza.
  • Premierem Rządu jest historyk – bez polityki historycznej.

A zatem: DZIWNY JEST TEN ŚWIAT.

Lubię to!(52)Nie lubię tego!(0)

ZAKAZANE PIOSENKI – XXI – Nr 2 (343)

Lubię to!(26)Nie lubię tego!(3)

Grabież willi na generała – Nr 8 (322)

 

Lubię to!(22)Nie lubię tego!(0)

Kurator „DUCHA” – Nr 6 (320)

Anna Zwierz radca prawny zatrudniona w Stołecznym Ratuszu sporządziła, a następnie złożyła wniosek do Sądu o ustanowienie kuratora dla Józefa Pawlaka – osoby nieznanej z miejsca pobytu. Pikanterii dodaje fakt, że w momencie składania wniosku Józef Pawlak liczyłby sobie 128 lat. W  ten sposób kamienica przy Łochowskiej 38 miała być przejęta na „DUCHA”. Czy był to powszechny proceder w Ratuszu?

Na proste pytanie przewodniczącego Komisji  Patryka Jakiego czy pani mecenas powinna sprawdzić czy osoba, na której rzecz ma być ustanowiony kurator jeszcze żyje? Anna Zwierz odmówiła odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą radcowską, kompromitując siebie i szanowany kiedyś zawód radcy prawnego.

Po pierwsze: pytanie było abstrakcyjne i dotyczyło rutynowej czynności w postaci sprawdzenia aktu urodzenia i aktu zgonu.

Po drugie: na mocy art. 3 ust. 6 ustawy o radcach prawnych w związku z ustawą z dnia 9 marca 2017 są wyłączenia z zachowania tajemnicy.

Pani Anna Zwierz zapomniała również o art. 3 ust. 2 wspomnianej ustawy.

Radca prawny wykonuje zawód ze starannością wynikającą z wiedzy prawniczej oraz zasad etyki radcy prawnego.

Bezsporne jest, że Anna Zwierz wynagradzana za pieniądze podatników nie wykonywała swych obowiązków z należytą starannością i brała udział w procederze przekazania kamienicy „DUCHOWI”.

Zeznania Anny Zwierz to jedna wielka kompromitacja. To jej osobisty blamaż oraz urzędu, który reprezentowała.  

https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,burmistrz-nie-polaczyl-sie-z-mocami-nadprzyrodzonymi-spor-o-lochowska,250659.html

Czarek Meszyński

Lubię to!(25)Nie lubię tego!(2)

Skandal w adwokaturze – Nr 1 (315)

Adwokat Krzysztof Wąsowski – były rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie z zarzutami prokuratorskimi.

https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,kulisy-dymisji-w-adwokaturze-brzarzuty-za-reprywatyzacje,212799.html

 

Lubię to!(17)Nie lubię tego!(1)

Noakowskiego – Nr 59 (312)

Ulica mego dzieciństwa stała się za sprawą „dzikiej” reprywatyzacji najsłynniejszą w Polsce. Noakowskiego to jednokierunkowa ulica o długości 400 m zabudowana po stronie zachodniej budynkami Politechniki, a po wschodniej wysokimi modernistycznymi kamienicami.

Od urodzenia mieszkałem pod 10 na siódmym piętrze w drugiej bramie. Kamienica została wybudowane według projektu architekta Leona Drews w latach 1910 -1912 i należała do bogatej rodziny Oppenheimów.

Kamienicę zaprojektowano w stylu wczesnego modernizmu secesyjnymi elementami na fasadzie, klatkach schodowych, a mieszkania z przepięknymi sztukateriami. Apartamenty było ogromne ok. 135 m2. Każde miał dwa wejścia: główne i kuchenne z oficyny. Mieszkania były 6-pokojowe z łazienką i kuchnią. W mieszkaniu znajdowała się służbówka dla panien służebnych i prawdziwa alkowa – sypialnia bez okien, w której absolutnie nie było duszno, ponieważ każde pomieszczenie o wysokości 4 m miało wentylacja grawitacyjną. Niestety po wojnie mieszkania zostały podzielone i zasiedlone wieloma rodzinami, przekształciły się w komunałki. Komunałki powstały w Związku Radzieckim w celu zniesienia prywatnej przestrzeni. Życie odarte z intymności, przebywanie w jednym mieszkaniu z kilkoma innymi rodzinami. Komunałki niestety istnieją nadal w Warszawie.

Najbardziej reprezentatywna część kamienicy była oczywiście od frontu, w której znalazły się luksusowe apartamenty i były przeznaczone przede wszystkim dla rodziny Arona Oppenheima. Frontową elewację ozdobiono humorystycznymi płaskorzeźbami. Natomiast w oficynach powstało wiele mieszkań czynszowych. Kamienica ocalała w czasie walk powstania warszawskiego.. Kamienica była zaprojektowana w kształcie litery „U” i składała się z 3 podwórek, ale tylko frontowa fasada pierwotnie była o tynkowana.

W tej kamienicy spędziłem 10 lat mego życia. W mej pamięci zachowały się miłe wspomnienia, a to za sprawą dobrych stosunków sąsiedzkich, takiej integracji z sąsiadami w następnych miejscach zamieszkania już nie było.

Charakterystyczne dla warszawskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku były przepiękne kapliczki. Kamienica pod 10 również miała swoją kapliczkę, a mieszkańcy dbali o świeże kwiaty w okół niej.

Przed wojną w kamienicach przy ul. Noakowskiego mieszkała klasa średnia. Na zdjęciu małżeństwo Zaruscy z dziećmi, którzy mieszkali w sąsiedniej kamienicy pod 12.

Najbardziej znanym mieszkańcem domu był wybitny szachista, wicemistrz świata z 1928 r. Dawid Przepiórka. W okresie okupacji przez pewien czas ukrywał się tutaj pianista Władysław Szpilman. W latach 60. XX w. w kamienicy mieszkała Urszula Dudziak, a w moim mieszkaniu zamieszkał w drugiej połowie lat 70. XX w. Jerzy Kryszak.

Reprezentacyjna pierwsza brama

Paradna klatka schodowa prowadząca do najbardziej prestiżowych apartamentów

Moja druga brama

I moja klatka schodowa

Wnętrza i podwórka kamienicy były wykorzystano w filmach fabularnych m.in. w Dekalogu Kieślowskiego i Niedzielne igraszki Roberta Glińskiego.

Czarek Meszyński

https://www.cda.pl/video/1517550ab

Lubię to!(27)Nie lubię tego!(1)

Remont – Nr 30 (283)

Powszechnie wiadomo, że w wielu polskich spółdzielniach mieszkaniowych występuje patologia i to wszelkiej maści. Specjalnie podkreślam, że to negatywne zjawisko jest charakterystyczne dla krajowych SM, europejskie mieszkaniówki natomiast mają się całkiem dobrze.

Oto przykład z mojego podwórka. Odchodząca prezeska Agnieszka F. postanowiła na siłę mnie uszczęśliwić i wyremontować dach mojej nieruchomości tylko nad mieszkaniem sąsiadów i klatką schodową. Uchwała została podjęta 4 sierpnia 2015 r. tj. 4 dni przed definitywnym odejściem Agnieszki F. Absurdalność takiego rozwiązania polegała na tym, że na styku nowego i starego dachu mogło dochodzić do przecieków wody opadowej. Ale jakby moje mieszkanie zostało kilka razy zalane to może bym spokorniał  i przestałbym patrzeć na ręce organów spółdzielni?

Minął ponad rok i nowy-nielegalny prezes Jacek Liebert (został wybrany przez nieistniejącą radę nadzorczą) znowu postanowił uszczęśliwić mnie na siłę. 2 listopada 2016 r. podjęto uchwałę o remoncie mojego budynku. Wartość robót 107 873,38 brutto, miało być ok. 66 000,00. Z mojej inicjatywy, jako członka rady nadzorczej, został uchwalony regulamin przetargowy. Zgodnie z zapisem w § 3 pkt. 5 można odstąpić od przetargu, jeżeli wartość robót nie przekroczy 20 000,00 zł. A tu Zarząd dał zlecenie z wolnej ręki (bez przetargu), a co on będzie się przejmował jakimiś tam regulaminami uchwalonymi przez RN, one obowiązują tylko szeregowych członków, a Zarząd jak „święta krowa” uważa się za wyłączony z przestrzegania norm i niepodlegający krytyce – bo inaczej to do sądu z art. 24 i art. 43 k.c. lub 212 kk za naruszenie dóbr osobistych i zniesławienie.

Pikanterii zaistniałej sytuacji dodaje fakt, że remont miał się rozpocząć do 22 listopada 2016 r. Nastąpiło małe opóźnienie – rusztowania ustawiono 1 grudnia, a 13 grudnia 2016 (w 35 rocznicę stanu wojennego) złożono materiały budowlane przy Wolińskiej 28.

Zabrakło wyobraźni – Nr 3 (256)

Zarząd chciał przystąpić do remontu dachu, który jednocześnie jest sufitem lokalu mieszkalnego w zimowych warunkach, przy obfitych opadach śniegu i temperaturze spadającej do – 20 st. C. Co można pomyśleć o członkach Zarządu, którzy ustawowo są zobowiązani do należytej staranności w zarządzaniu obcym dla nich mieniem?

Remont rozpoczęto 28 marca 2017 r. Rusztowanie stało sobie spokojnie 4 miesiące i czekało na ekipę remontową. To chyba najlepszy przykład na marnotrastwo.

Ale po kilku tygodniach zaniechano prac. Porzucono materiał, narzędzia. Plac budowy nie został w żaden sposób zabezpieczony, a to wszystko się działo przed klatką, w której mieszkają rodziny z małymi dziećmi.

Przerwa trwała kilka tygodni, dach został niby zabezpieczony folią.

A efekt tego zabezpieczenia? Budynek był kilka razy zalewany wodami opadowymi.

Ponieważ Walne Zgromadzenie się zbliżało, trzeba było też zakończyć remont – dekarze wzięli się żwawo do roboty.

Remont zakończył się 21 czerwca 2017 r., w dniu którym miało się odbyć WZ.

Przyjechała ekipa i zdemontowała rusztowania. Rusztowania „oplatały” budynek przez blisko 7 miesięcy, a sam remont trwał 3 miesiące. A to wszystko się działo na małej 9 lokalowej nieruchomości oddanej do użytku 22 lata temu.

Autor: Czarek Meszyński

Lubię to!(25)Nie lubię tego!(0)

SpM Solidarność i Westminster -Nr 27 (280)

Co ma wspólnego założona 22 sierpnia 2016 r. z siedzibą we Wrocławi Spółka Mieszkaniowa „Solidarność” Sp. z o.o. z niemiecką firmą Westminster Vermögensverwaltung GmbH?

Łączy ich ta sama osoba, a mianowicie Marian Ziburske, który jest prezesem SpM „Solidarność” i Geschäftsführerem /dyrektorem zarządzającym w Westminster Vermögensverwaltung GmbH.

Marian Ziburske, Westminster Immobilien GmbH

36-letni Marian Ziburske – syn kierownika wydawnictwa – w wywiadzie prasowym mówi o sobie, że kocha nieruchomości, angielskie samochody, a zwłaszcza Jaguary, szybkie konie i włoską operę.

Występuje często w programie „Rozmowy ekspertów” berlińskiej TV.

Znany jest z hurtowych zakupów lokali mieszkalnych. Pod koniec 2010 r. Westminster kupił po bankructwie holenderskiego funduszu 2 400 mieszkań w Halle, Lipsku i Berlinie.

Ziburske ma wyraźnie określoną strategię: kupuje tylko mieszkania od podmiotów, które popadły w tarapaty finansowe, lokale przeznaczone są wyłącznie na wynajem.

Zasoby firmy Westminster to obecnie 27 000 lokali mieszkalnych na terenie byłego NRD.

Marian Ziburske wybrał się również na zakupy do Polski.

W Mysłowicach Ziburske kupił za pośrednictwem Sp.M „Solidarność” zabytkową kamienice Bauverein.

Bauverein wzniesiony został w 1915 roku przez Niemieckie Towarzystwo Budowlane na fali rozwoju miasta Mysłowice. Budynek wpisany jest do rejestru zabytków jako cenny zespół zabudowy mieszkalnej z I ćw. XX wieku. Zajmuje ponad 10 000 m². Przez wiele lat popadł on w ruinę, w 2005 roku doszło w budynku do pożaru, który strawił około 600 m² dachu. W 2007 roku przeszedł on remont generalny, podczas którego wymieniono wszystkie okna, tynki oraz dach. Obecnie znajduje się w nim ponad 170 lokal.

Portal Mysłowice wiadomości i aktualności podał:

„Dzisiaj (14 marca 2017) w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód odbyło się otwarcie ofert, jakie wpłynęły na przetarg na sprzedaż Bauvereinu. Wpłynęła tylko jedna ważna oferta – od spółki zarejestrowanej we Wrocławiu. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, gminna spółka Śląskie TBS nie przystąpiła do przetargu.

Śląskie TBS złożyło jedynie pismo do sądu, aby w przypadku, gdy kamienica nie zostanie sprzedana, sąd dał spółce więcej czasu na przygotowanie oferty. TBS nie było w stanie uzyskać na czas kredytu na zakup nieruchomości.

W zeszły czwartek została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miasta Mysłowice, na której gmina zgodziła się na poręczenie Śląskiemu TBS takiego kredytu. Formalności z jego uzyskaniem nie udało się jednak dopełnić przez upływem terminu złożenia ofert na przetarg, który to upływał 14 marca. Jak poinformował „CT” prezes Zbigniew Augustyn, jeszcze w dniu składania ofert bank nie dawał pełnej gwarancji na sfinansowanie zakupu. Nie mając pewności co do uzyskania kredytu, TBS nie mógł wystartować w przetargu. Przetarg został ogłoszony z 14-dniowym wyprzedzeniem. Poprzedni, nierozstrzygnięty, odbył się w styczniu.

Jedyną ofertę kupna złożyła (…) Spółka Mieszkaniowa „Solidarność”, która została zarejestrowana we Wrocławiu w sierpniu 2016 roku. Oferta została uznana przez sąd za ważną. Ta sama spółka startowała w styczniowym przetargu, lecz wtedy sąd odrzucił jej ofertę.

Mieszkańcy kamienicy są pełni obaw o swoją przyszłość. Mieli wielkie nadzieje, że budynek znajdzie się w rękach gminy, co da im wreszcie poczucie stabilizacji. Nie mają pojęcia czego mogą się spodziewać po nowym właścicielu.

Zainwestujemy siedmiocyfrową kwotę – mówi nowy właściciel. Spółka Mieszkaniowa „Solidarność” jest spółką córką niemieckiego przedsiębiorstwa Westminster Unternehmensgruppe, jednego z największych niemieckich przedsiębiorstw typu „family office”. Jak poinformował „CT” Józef Borek, reprezentant przedsiębiorstwa na Polskę, kamienica przy Mikołowskiej została nabyta przez spółkę „Solidarność” wraz ze spółką dominującą z własnego kapitału i budynek pozostanie w dłuższej perspektywie w zasobach spółki.

– Odsprzedaż mieszkań nie jest strategią przedsiębiorstwa. Niezamieszkałe mieszkania będą remontowane i ponownie przeznaczane do wynajmu. Przedsiębiorstwo planuje zainwestowanie w obiekt kwoty siedmiocyfrowej w celu jego renowacji i modernizacji. W obiekcie tym zostanie utworzony oddział dla danego regionu, aby najemcy mieli na miejscu punkt kontaktowy – informuje Józef Borek.”

Gazeta Ostrowiecka podała:

„- Co do Ostrowca Świętokrzyskiego to faktycznie był taki epizod – mówi Józef Borek, reprezentant na Polskę Westminster Unternehmensgruppe. Jesteśmy spółką, która zajmuje się nabywaniem i zarządzaniem obiektami mieszkaniowymi. W Internecie natrafiliśmy na informację, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Hutnik” w Ostrowcu Świętokrzyskim przeżywa problemy finansowe. Wówczas to przedstawiciel spółki spotkał się zarówno z zarządem, jak i radą nadzorczą ostrowieckiej spółdzielni. 

– Zależało nam na nawiązaniu współpracy oraz znalezieniu wspólnej płaszczyzny do rozmów mających na celu rozwiązanie problemu – wyjaśnia reprezentant przedsiębiorstwa. Nie ukrywam, że chcieliśmy, aby spółdzielnia wzięła pod uwagę możliwość przekształcenia się i została częścią struktury nowego podmiotu, który z automatu spłaciłby zadłużenia, nabywając wszystkie wierzytelności i wyprowadziłby spółdzielnię na prostą. Nie przystano na to, co właściciela z Niemiec zaskoczyło, mając na uwadze sytuację spółdzielni. Władze „Hutnika” bardziej przychylały się do opcji ogłoszenia upadłości.

Chcieliśmy przedstawić możliwe rozwiązania oraz doprowadzić do spotkania z grupą osób ze strony firmy, kompetentnych w różnych zakresach. Otrzymaliśmy jednak pisemną odpowiedź, że SM „Hutnik” nie jest zainteresowana kontynuacją rozmów.

Jak twierdzi przedstawiciel Westminster Unternehmensgruppe, ich propozycja rozwiązania sytuacji nie wywołała w Ostrowcu Świętokrzyskim optymizmu.
– Poczuliśmy nieprzychylność i tym samym stwierdziliśmy, że jest to nieodpowiedni moment na te rozmowy – uważa Józef Borek. Nasz scenariusz, mam wrażenie, nie do końca został zrozumiany, ale nie mieliśmy możliwości przedstawienia szczegółów. Oczywiście, mogliśmy rozpocząć rozmowy z syndykiem dotyczącą zakupu wierzytelności, ale na ten moment nas to nie interesowało. Wyczuwaliśmy, że reprezentanci spółdzielni nie chcą rozmawiać.

Po co mieć docelowych najemców niechętnie do nas nastawionych. Wówczas też od całego przedsięwzięcia odstąpiliśmy. Mieszkańcy Ostrowca Świętokrzyskiego muszą wiedzieć, że reprezentuję przedsiębiorcę z dużym doświadczeniem i ogromnym zapleczem finansowym. Widzieliśmy realną szansę na powodzenie przedsięwzięcia. Westminster Unternehmensgruppe przywołuje przykład niemiecki, gdzie po obaleniu muru wschodnia część Niemiec miała te same problemy ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Tam sobie z tym poradzono. 

Proszę spojrzeć na opinie niemieckich mieszkańców spółki Westminster wyrażane w Internecie, gdzie każdy przyznaje, iż jest to podmiot godny zaufania i bardzo profesjonalny.

W Niemczech Westminster aż pięciokrotnie został wybrany najbardziej przychylną mieszkańcowi spółką.

To spółka, która integruje się z miastami, w których inwestuje, wspomaga lokalny sport, czy kulturę. Niemiecki właściciel nie wziął jednak w tym przypadku pod uwagę faktu, że polskie prawo spółdzielcze jest jeszcze bardziej skomplikowane, a czynsze, których właściwie nie ma, ze strony ekonomicznej są również problemem. Uznaliśmy, że nie widzimy szansy porozumienia się z zarządem i radą nadzorczą, dlatego też odstąpiliśmy od tematu.

Przedstawiciele Westminster Unternehmensgruppe nie ukrywali, że na całe przedsięwzięcie patrzyli również z biznesowego punktu widzenia.

Jeżeli ktoś miałby wyłożyć ponad 20 mln zł, aby pokryć zadłużenie, chciałby je odzyskać. Nie było to jednak celem krótkodystansowym, zwrot był oczekiwany po ok. 15 latach. Nie ma też w polityce firmy opcji odsprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Jak dotąd w żadnym z niemieckich przypadków tak się nie zdarzyło. Westminster w swoich zasobach posiada wyłącznie mieszkania czynszowe – kwituje Józef Borek, reprezentant Westminster Unternehmensgruppe.”

Westminster inwestuje nie tylko w nieruchomości, wspiera finansowo również różne dyscypliny sportowe oraz sztukę.

Piłka nożna

Koszykówka

Hokej

Wyścigi konne

Skoki

Zaprzęgi konne

36-letni Marian Ziburske w wywiadzie prasowym mówi o sobie, że kocha (…) szybkie konie

Opera

A to wszystko pod flagą Westminster

Wybór nazwy firmy – to nie tylko miłość i szlachetność angielskiego stylu; w branży nieruchomości jest ważnym symbolem: The Duke of Westminster jest największym w Anglii potentatem nieruchomości. „Byłem zaskoczony, że nazwa Westminster nie była chroniona”, powiedział Ziburske.

Oczywiście nazwa spółki mieszkaniowej Solidarność z Wrocławia też nie była przypadkiem.

Biorąc pod uwagę sponsoring na tak szeroką skalę to nie należy się dziwić, że przedstawiciel SpM „Solidarność” stwierdził, że polskie prawo spółdzielcze jest jeszcze bardziej skomplikowane, a czynsze, których właściwie nie ma, ze strony ekonomicznej są również problemem. 

Prezesi spółdzielni mieszkaniowych, co by o nich nie powiedzieć, nie sponsorują na taką skalę lokalnego sportu i kultury, stąd też opłaty za użytkowanie lokali są jeszcze umiarkowane.

Ale czy taki stan rzeczy się utrzyma?

Tym bardziej, że Westminster to firma „z dużym doświadczeniem i ogromnym zapleczem finansowym”, a w Polsce coraz więcej spółdzielni mieszkaniowych popada w kłopoty finansowe.

Rynek mieszkaniowy to lukratywny sektor w gospodarce każdego kraju. Według opinii przedstawiciela Westminster na Polskę „czynsze, których właściwie nie ma” klasyfikuje naszą mieszkaniówkę jako rynek o dużym potencjale wzrostu. Każda firma z branży nieruchomosci ma szansę na biznes z wysoką marżą poprzez wprowadzenie podwyżki opłat tj. urealnienie czynszów, dostosowanie wysokości opłat do cen wolnorynkowych, innymi słowy systematyczny drenaż kieszeni spółdzielców na skalę o jakiej się prezesom nie śniło.

Czy polskie spółdzielnie mieszkaniowe staną się „łatwym łupem” dla kapitału niemieckiego?  Czy SM zachowają swoją podmiotowość? Czy przekształcą się w czynszówki, a spółdzielcy w najemców?

Niewątpliwie na rynku polskim dochodzi do nowego rozdania. Wielki kapitał międzynarodowy zainteresowany jest kolejnymi zakupami w naszym kraju.

Po sprzedaży fabryk, banków, mediów przyszedł czas na sprzedaż mieszkaniówki. Czy będzie to epizod, czy też sprzedaż hurtowa? Wszystko zależy od ustawowej ochrony.

Niestety liczne sofizmaty prawne w ustawach spółdzielczych  ułatwiają przejmowanie mieszkań przez osoby trzecie. Czy ustawodawca to zmieni? Czy posłowie, ministrowie i spółdzielcy są świadomi zagrożenia jakie w tym roku się pojawiło?

Czarek Meszyński

Źródło:

http://www.westminster.de

http://www.moz.de/artikel-ansicht/dg/0/1/278174

http://www.pnn.de/brandenburg-berlin/340418/

Niemiecki inwestor zainteresowany „Hutnikiem”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bauverein_w_Mysłowicach

Lubię to!(35)Nie lubię tego!(0)

LOBBYŚCI – NR 19 (272)

Dwaj panowie ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP podjęli się trudnego zadania w postaci lobbingu na rzecz małej spółki GRI z Gdańska.

      

Jerzy Jankowski – prezes ZRSM RP              Tomasz Jórdeczka przewodniczący RN  ZRSM RP

W piśmie z dnia 24 października 2016 r. skierowanym do wszystkich spółdzielni mieszkaniowych napisali:

„Z analizy wykonanej przez Związek oraz spotkań jakie są organizowane na terenie całego kraju wiemy, że zapotrzebowanie na tanie mieszkanie jest olbrzymie, w związku z tym pragnę spółdzielnie zaprosić do wspólnej realizacji programu mieszkaniowego opartego na spółdzielczym lokatorskim prawie do lokalu, które będziemy wspólnie realizować w skali ogólnokrajowej.

(…) Krótko mówiąc obecnie istnieje konsorcjum firm doradczych i finansowych, które zajmują się realizacją projektów związanych z budową mieszkań od A do Z, w związku z tym każda spółdzielnia ma szansę na realizację tego typu zadania.”

Do pisma została doręczony list intencyjny oraz ankieta.

 

Jak wynika z wpisu do KRS GRI Polska Sp. z o.o. została założona 24 lutego 2016 r., jest spółką jednoosobową należącą do Wojciecha Umińskiego z kapitałem w wysokości 5000 zł i siedzibą w lokalu mieszkalnym.

Siedziba Generalnego Realizatora Inwestycji – GRI Polska Sp. z o.o. przy ulicy Jana Solikowskiego 1A lok. 13 Gdańsk – lokal mieszkalny.

Według panów Jankowskiego i Jórdeczki „spółeczka”, która działa od roku z bajońskim kapitałem w wysokości pięciu tysięcy złotych i ma siedzibą w „mieszkanku” jest tym gigantycznym konsorcjum mającym na celu realizację narodowego projektu związanego z budową mieszkań od A do Z.

A co na to wszystko pani premier Beata Szydło?

Czy jej program mieszkanie plus będzie miało konkurencję ze strony Jankowskiego i Jórdeczki  w postaci mieszkania od A do Z?

Jak powszechnie wiadomo konkurencja jest korzystna dla konsumentów. Można dostrzec tylko jeden słaby punkt w programie mieszkanie od A do Z, a mianowicie Generalny Realizator Inwestycji – GRI Polska Sp. z o.o. może mieć problemy z budową tanich mieszkań, bo jak tu realizować narodowy program budowy mieszkań od A do Z mając tylko pięć tysięcy złotych?

Czarek Meszyński

Lubię to!(24)Nie lubię tego!(2)