Get Adobe Flash player

spółdzielnia mieszkaniowa „osiedle zacisze”

113 TYSIĘCY – Nr 1 (342)

W piśmie z dnia 20 marca 2020 r. podpisane przez Ryszardę Uchmańską, drugi podpis nieczytelny, bez pieczątki, pismo utrzymane w żargonie księgowym – taka nowomowa finansowa, aby nikt nie mógł zrozumieć o co chodzi.- Ryszarda Uchmańska upiera się, że musiała ponownie pobrać 113 099,82 zł by w rozrachunkach był porządek.

A jak było naprawdę? W roku 2014 Zarząd dwukrotnie złamał prawo.

  • Pierwszy raz, w trybie art.  20 ust. 2 u.s.m nie miał prawa do wypowiedzenia umowy o budowę bliźniaków.
  • Drugi raz, koszty związane z projektem budowlanym z powództwa Leszka Zaremby, według sprawozdania Zarządu za rok 2012 zostały uregulowane w całości, były bezprawnie pokryty z funduszu remontowego lub z eksploatacji.
  • Potwierdza to bilans ze sprawozdania finansowego za 2012 r. środki pieniężne w kasie i na rachunkach wynosiły tylko 15 825,21 zł (poz .Aktywa, B Aktywa obrotowe III 1. c) a w roku 2010 w kasie było 231 070.91 zł. Ponad 200 tys. zniknęło w ciągu  dwóch lat. Żeby nie utracić płynności finansowej Spółdzielnia zwróciła się do banku o otwarcie lini kredytowej w rachunku bieżącym.

Zgodnie z ustawą o rachunkowości, każde zdarzenie gospodarcze powinno być zaksięgowane w terminie jego wystąpienia. Spłata należności w stosunku do architekta i inwestora zastępczego zostały niewątpliwie wyksięgowane w roku 2012.

Z tego wynika prosty wniosek, że należności związane z zaniechaną inwestycją zostały pokryte 8 lat temu, a Ryszarda Uchmaeńska ponownie chce zapłacić za architekta i inwestora zastępczego pomimo, że dawno oni dostali już tę forsę. Mamy dowód, jak Zarząd pod przywództwem Ryszardy Uchmańskiej chce bezprawnie wyprowadzić 113 tys. zł.

Uchmańska pisze: Spółdzielnia nie pokryła po raz drugi kosztów w wysokości 113 099,82 zł, jedynie dokonała ich rozksięgowanie.Tylko „Biedaczka” zapomniała na jakie konto nastąpiło to rozksięgowanie.

A najlepsza jest teza Uchmańskiej: Kwota 113 099,,02 zł powróciła do środków przeznaczonych na pokrycie bieżących zobowiązań Spółdzielni.

A ja się pytam, jakie Spółdzielnia ma zobowiązania? Nie prowadzi pozostałej działalności gospodarczej, jedynym jej  zadaniem jest zarządzanie nieruchomościami uprawnionych.  Jest zwykłym zarządzą nieruchomościami, co dostanie od uprawnionych to zgodnie z prawem może wydać. Nie ma własnych pieniędzy, ani własnych kosztów.

Pismo z dnia 20 marca 2020 r. jest jednoznacznym dowodem, że Zarząd patologicznej i dysfunkcyjnej Spółdzielni pod przywództwem Ryszardy Uchmańskiej chce wyprowadzić z  kasy 133 tys. zł złotych.

Spółdzielcy obudźcie się, jak długo pozwalacie się być okradani.

Czarek Meszyński

Lubię to!(15)Nie lubię tego!(8)

Tercet Egzotyczny – Nr 7 (341)

Tercet Egzotyczny w składzie: Ryszarda Uchmańska, Julita Złotek, Joanna Limanowska  z preparowały bezwątpienia sprawozdanie finansowe za rok 2018. Celowo używam tego terminu, ponieważ trudno jest powiedzieć, że sprawozdanie to zostało sporządzone w sposób rzetelny, zgodnie z obowiązującym prawem, wręcz przeciwnie – nosi wszelkie znamiona oszustwa. Sprawozdanie zostało podpisane przez Ryszardę Uchmańską, Julitę Złotek i Joanne Limanowską, a następnie przedstawione Walnemu Zgromadzeniu, które odbyło się w dniu 25 czerwca 2019 r. Spółdzielcy nie mając świadomości podjęli uchwałę nr 3/WZ/25/06/2019 w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego za rok 2018.

Powyższe tabele rachunku zysku i strat są tego dowodem. Nadwyżka kosztów nad przychodami w gospodarce zasobami mieszkaniowymi w wysokości 96 521,47 zł raz została podana ze znakiem minus (2018), a drugi raz ze znakiem plus (2019) – przedostatnia pozycja w tabelach. W ten kuriozalny sposób niedobory zostały przekształcone w zysk, bo jak powszechnie wiadomo  dwa minusy dają plus. Z punktu widzenia ekonomii jest to nonsens. W korespondencji mailowej zwracałem Zarządowi na to uwagę. Zarząd Spółdzielni zlecił wydanie opinii dotyczącej prawidłowości sporządzenia sprawozdania finansowego za rok 2018. Opinia była negatywna i Zarząd ją ukrył. Oczywiste jest, gdyby opinia była znana Walnemu Zgromadzeniu to sprawozdanie finansowe nie byłoby zatwierdzone, a Zarząd nie otrzymałby absolutorium. W tym miejscu należy zadać pytania:

  • Co powodowało Uchmańską/Złotek/Limanowską, że dopuściły się takiego występku, a mianowicie przedstawienie nierzetelnych dokumentów, które stypizowane jest w art. 271 § 1 kk § 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5?
  • Jaka była motywacja dla Uchmańskiej/Złotek/Limanowskiej, że postawiły na szwank swoją reputacje?

Odpowiedzi należy szukać w pieniądzach, albowiem Zarząd sprzedał działki inwestycyjne za kwotę 615 000,00 zł brutto. Po odliczeniu stosownych podatków, na konto Spółdzielni wpłynęło 442 278,00 zł, co stanowi nadwyżkę budżetową. Jedynym dysponentem tej nadwyżki jest Walne Zgromadzenie. Zarząd zdawał sobie sprawę, że gdyby taka uchwała zapadła to nie miałby „swobodnego” dostępu do tej kwoty. Postanowił przygotować uchwałę wydmuszkę nr 10/WZ/25/06/2019 w sprawie podziału nadwyżki bilansowej za rok 2018, gdzie została podana wirtualna wartość – niedobory/strata na GZM została przekształcona w zysk (w sumie 174 290,80 zł w tym (-) 96 521,47 niedobory GZM – to prawdziwa aberracja księgowa), aby odwrócić uwagę spółdzielców od kwoty, która wpłynęła ze sprzedaży działek. Bezspornym jest, że nadwyżka bilansowa powstała w wyniku sprzedaży działek inwestycyjnych nie była w konsekwencji tego przedmiotem uchwały.

Biorąc powyższe pod uwagę, uchwała w sprawie nadwyżki budżetowej powinna zawierać wartość 520 049,33 zł (442 278,00 + 77 769,33)

W tym miejscu należy postawić hipotezę graniczącą z pewnością, że Zarząd chciał mieć „swobodny” dostęp do tych pieniędzy, by stosownym czasie je wyprowadzić. Dowód? Pismo Zarządu z dnia 20/3/2020 r. w sprawie 113 000,00 zł, które prawem kaduka zostały wyprowadzone z kwoty głównej ze sprzedaży działek na rzekome pokrycie bieżących zobowiązań Spółdzielni – to będzie przedmiotem następnego wpisu.

Mamy tu do czynienia ze spektakularną próbą wyprowadzenia ponad 400 000,00 zł. Należy dodać, że nie jest to pierwsza próba wyprowadzenia pieniędzy w ten sposób. Przed laty skutecznie wyprowadzono 700 000,00 zł, ale o tym w następnych wpisach.

Wydaje się, że kieszonkowiec z Brzeskiej ma więcej finezji niż Tercet Egzotyczny: Uchmańska/Złotek/Limanowska.

Czarek Meszyński

Lubię to!(17)Nie lubię tego!(6)

Moja największa porażka życiowa – Nr 6 (340)

Ryszardę Uchmańską poznałem w drugiej połowie lat 90.XX wieku. Kupiła wtedy cesję mieszkania na Róży Wiatrów od mojego brata. Sławomir Doliński zbankrutował, pozostawił nam niedokończone Osiedle – widok był przykry, sterczące słupy, stropy niezabudowane,  wszechobecny rozgardiasz budowlany…

Byliśmy razem w Radzie Nadzorczej, naszym celem było uratowanie pieniędzy spółdzielców poprzez dokończenie inwestycji. Po wielu latach znowu się zbliżyliśmy. Jest rok 2014, Walne Zgromadzenie i przekręty finansowe. Wtedy napisałem na 40 stron Analizę Finansową Prawną uwidaczniającą patologię naszej Spółdzielni. Przy pomocy Ryszardy i jej męża – na sześć rąk – zrobiliśmy archiwizację wszystkich dokumentów Spółdzielni od 1995 r.

FOTO: siedziba Sekanu, ówczesnego Zarządcy/Administratora Osiedla

Zapoznanie się z tymi dokumentami było bardzo ważne, gdyż udowodniły jak poszczególne Zarządy „kantowały” Spółdzielców. Razem  byliśmy w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, czego efektem było postawienie zarzutów prokuratorskich ówczesnym członkom Zarządu.

Zastraszanie ŚWIADKA – Nr 62 (252)

 

W dniu 11 czerwca 2018 Ryszarda Uchmańska została powołana na prezesa Spółdzielni. Wtedy poręczyłem za nią. Wydawało mi się, że będzie normalnie, uczciwie, rzetelnie. I to była niestety moja największa porażka życiowa. Ryszarda Uchmańska przeszła na „ciemną stronę mocy”. 

Fałszowanie sprawozdania finansowego, ukrycie sprzedaży trzech działek, nieudostępnianie dokumentów itd. Prawdziwy dramat. Ryszarda Uchmańska okazała się zwykłą „SZACHRAJKĄ”.

Wydawało mi się, że znam się na ludziach, mam dobrą intuicję, że potrafię rozeznać, kto idzie prawą drogą – niestety okazało się, że jak każdy człowiek jestem omylny. Tak bywa, czegoś nowego o sobie się dowiedziałem i o ludziach.

Czarek Meszyński

Lubię to!(15)Nie lubię tego!(8)

Iluzoryczna kontrola – Nr 5 (339)

Grzegorz Braun członek Komisji Obrony Narodowej przy pustawych ławach sejmowych uchylił kulisy jak jest procedowane posiedzenie  Komisji w sprawie absolutorium wydatków budżetowych. Na Komisję wpada Minister Obrony Narodowej i pyta się Przewodniczącego jak długo to potrwa. Przewodniczący odpowiada, że jedną godzinę, w tym momencie Wiceprzewodniczący licytuje, że to będzie pół godziny. Absolutorium dotyczyło ok. 40 miliardów złotych tj. co 1/10 złotówka, którą Rząd wydaje. Większość Komisji przegłosowała wniosek, że nie będzie dyskusji tzn. żadnych odpowiedzi, ale również  nie będzie pytań.

Poseł Braun stwierdził: Kontrola parlamentarna nad wydatkami budżetowymi to fikcja.

Skąd to ja znam? Oczywiście z mojej dysfunkcyjnej Spółdzielni. Przez 4 kadencje byłem członkiem Rady Nadzorczej. Co prawda moja Spółdzielnia nie dysponuje tak gigantycznym budżetem jak Ministerstwo Obrony – w porównanium z nim jest „malusia”. Przychody z GZM to ok. 1,4 mln zł rocznie. Dlaczego za tym Rada nie spełnia ustawowej funkcji organu kontroli i nadzoru, skoro ma tak mało pieniędzy do sprawdzenia? Z moich długoletnich doświadczeń jednoznacznie wynika, że Zarząd nie chce żadnej rzeczywistej kontroli. Jak to mu się udaje? Podam tylko kilka przyczyn:

  • gdy zbliżają się wybory do RN Zarząd kaperuje swoich lojalnych spółdzielców,
  • większość członków RN nie wie na czym ma polegać ich praca,
  • Rada z organu kontroli i nadzoru przekształcana jest w organ doradczy,
  • Zarząd zarzuca Radę mało istotnymi problemami,
  • zbyt wnikliwy członek jest natychmiast pacyfikowany.

A jak powinna przebiegać praca RN by spełniła swoje ustawowe i statutowe obowiązki? Od około dwudziestu lat na rynku dostępne są nowoczesne programy księgowe, które nie tylko umożliwiają elektroniczne zapisy w księgach rachunkowych, ale również dostarczają ważne informacje zarządcze. Rada powinna się spotykać – w mojej opinii – raz na kwartał. Zarząd wraz z główną księgową powinien przygotować następujące dokumenty,

  • Bilans wraz z RZiS – np. za I kwartał,
  • Stan środków pieniężnych w kasie i na rachunkach, potwierdzony inwentaryzacją i saldami wynikającymi z wyciągów bankowych,
  • Sprawozdanie Zarządu za dany kwartał.

To są podstawowe dokumenty, na których Rada powinna pracować. Niestety Zarządy w zasadzie tych dokumentów nie udostępniaja, co sprawia, że kontrola Rady jest fikcją. Mój Zarząd już od 25 lat zwołuje sprawozdawcze WZ w czerwcu tuż przed wakacjami. Wiadomo, że spółdzielcy myślą w tym czasie o wakacjach swoich dzieci, o urlopach, działkach itd. Frekwencja na walnych jest niska, a dokumenty są trudne do weryfikacji, ponieważ dotyczą poprzedniego roku, a jak wiadomo pamięć jest ulotna.

Zupełnie inaczej jest w mojej Wspólnocie Mieszkaniowej, tam sprawozdania zazwyczaj udostępniane są już w lutym następnego roku, a zebrania mieszkańców organizowane są marcu. Można? Jak widać można.

Konkluzja: ryba psuje się od głowy.

Czarek Meszyński

Lubię to!(14)Nie lubię tego!(2)

Mini wykład o kalkulacji wysokości opłat – Nr 4 (338)

Na wstępie należy podkreślić specyfikę spółdzielni mieszkaniowej. Jest to szczególny podmiot gospodarczy oparty na zasadzie non profit tzn. podstawowa działalność gospodarcza polegająca na zarządzaniu nieruchomościami jest bezwynikowa – nie występuje zysk ani strata. W art. 1 ust. 1 pkt 1^1 u.s.m. ustawodawca stwierdził: Spółdzielnia mieszkaniowa nie może odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków (…). Innymi słowy zaliczki na opłaty powinny być  tak skalkulowane by nie wystąpiła nadpłata ani niedopłata – krótko mówiąc obowiązuje tu zasada balansu. Oczywiście rzeczywistość gospodarcza jest bardziej złożona niż teoria i dlatego w art. 6 ust. 1 cytowanej ustawie została ustanowiona reguła ekwiwalentności. W uchwale Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 1990 r. (III CZP 31/90) czytamy: Sąd Najwyższy zwracał uwagę już poprzednio, akcentując regułę ekwiwalentności między świadczeniami dostarczonymi przez spółdzielnię a zwrotem ich kosztów.”

Kluczową rolę odgrywa tu rada nadzorcza, która pełni funkcję nadzoru i kontroli nad działalnością spółdzielni – art. 46 § 1 pkt 2 u.p.s. Niestety ten organ stosunkowo rzadko korzysta z tej swojej prerogatywy. Sam byłem jako nieliczny w Polsce, a na pewno jedyny w swojej spółdzielni członkiem rady nadzorczej przez cztery kadencje. Swoją wiedzę czerpię nie tylko z teorii, ale również z praktyki. Niestety rada nadzorcza nie wypełnia ustawowego obowiązku. Dlaczego? A to już jest temat na inny wpis.

Ale wróćmy do kalkulacji opłat. Ewa Bończak-Kucharczyk w swej monografii poświęconej spółdzielniom mieszkaniowym (Spółdzielnie Mieszkaniowe – Komentarz, Wyd. Wolters Kluwer, Warszawa 2018) napisała:„Kalkulacja wysokości opłat powinna zatem wprost wynikać z ponoszonych przez spółdzielnię na te cele kosztów.(…) prawo do uzyskania wiedzy o tych kosztach, ale także pośrednie prawo do kontroli, czy spółdzielnia działa prawidłowo, nie żąda opłat „z sufitu” albo np. nie dolicza zysku.”

A jak jest w SM „Osiedle Zacisze”? Zarząd w składzie: Ryszarda Uchmańska, Agnieszka Żebrowska, Piotr Kubel wysyłają latem 2020 r. kalkulację kosztów z dnia 22 października 2019 r. Paranoja, kpina z mieszkańców czy zła wola?

Zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 7 ustawy o rachunkowości w przypadku mojej Spółdzielni zamknięcie ksiąg rachunkowych powinno nastąpić nie później niż do 31 marca. Czyli Zarząd powinien dysponować twardymi danymi dotyczącymi poniesionych kosztów i uzyskanych przychodów. w roku 2019. Mało tego na koniec lipca powinno być zaksięgowane pierwsze półrocze 2020 r. Nasz „Egzotyczny Zarząd” wysyła „lipną kalkulację” z października 2019 r. opartą na roku 2018. I tak dobrze, że nie cofnęli się do antyku i do judaszowskich srebrników.

Czarek Meszyński

Lubię to!(17)Nie lubię tego!(3)

Dobro Wspólne – Nr 2(336)

Sokrates – grecki filozof, jest uważany obok Platona i Arystotelesa za największego filozofa starożytności. Był twórcą terminu społecznego DOBRO WSPÓLNE. Termin oznaczający wartość zbiorową osiąganą przez wspólnoty ludzkie w związku z rozwijaniem naturalnych możliwości ich członków, zaspokajaniem ich indywidualnych interesów lub respektowaniem posiadanych przez nich uprawnień jednostkowych przy jednoczesnej dbałości o zbliżanie całej wspólnoty ku właściwym jej celom.

Zarządy spółdzielni mieszkaniowych mają dbać o dobro wspólne SUWERENA tj. na przykład właścicieli nieruchomości. A jak to jest w Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze”?

Sami się przekonajcie – oto dokumentacja zdjęciowa.


Leszek Zaremba, znakomity architekt, którego małem okazję poznać w latach 90. XX wieku zaprojektował osiedle na warzawskim Zaciszu, gdzie kupiłem sobie mieszkanie/apartament. Jak na tamte czasy projekt był przedni, wykonanie niestety nieco gorsze. Na klatkach schodowych było dużo elementów wykonanych z drewna: parapety, barierki schodowe i okna z firmy Sokółka. Również barierki balkonów i tarasów były wykonane z tego samego materiału.

Kolejne zarządy spółdzielni nie dbały przez 25 lat o dobro wspólne. Okna od ich osadzenie nigdy nie były konserwowane – ja swoje meble ogrodowe maluje każdego roku.

Elewacje budynków także w tragicznym stanie.

Ogrodzenie wykonane z pożądnych kątowników i niestety rdzewieją – nigdy nie było konserwowane.

Konkluzja: zarządy spółdzielni mieszkaniowych przeważnie w Polsce nie dbają o wspólne dobro tylko o własną kasę kosztem SUWERENA.

Czarek Meszyński

Lubię to!(20)Nie lubię tego!(0)

Odwodnienie – Nr 18 (332)

Dwa lata temu Zarząd SM „Osiedle Zacisze”, w składzie Jacek Liebert, Michał Starzewski i Julita Złotek przy pomocy Andrzeja Woźniaka z firmy Well Bud, przystąpił do odwodnienia naszego Osiedla. W protokóle Zarządu z dnia 28/7 i 4/8/2016 r. czytamy, że pan Woźniak omówił sprawę odwodnienia Osiedla (…), a następnie przystąpiono do realizacji prac odwodnieniowych.

Oto jaki mamy efekt po dwóch latach realizacji tych prac – zdjęcia zostały wykonane 25/6/2018 r.


Urządzenia ściekowe nie działają, ponieważ Well Bud ich nie wkopał do gruntu.

KONKLUZJA: Zarząd wydał mnóstwo pieniędzy na rzekome odwodnienie!

EFEKT: jest tak jak było.

No cóż, po raz kolejny zmarnowano pieniądze spółdzielców.

Czy tym razem odwołany Zarząd poniesie odpowiedzialność za niegospodarność?

To wszystko zależy od Rady Nadzorczej i nowego Zarządu.

Czarek Meszyński


W UZUPEŁNIENIU POWYŻSZEGO WPISU

Z rozmowy telefonicznej z Panem Andrzejem Woźniakiem z Well Bud wynika, że odwodnienie Osiedla zostało podzielone na trzy etapy. Pierwsze dwa etapy zostały zrealizowane, natomiast na trzeci etap Zarząd nie wystawił zlecenia i dlatego urządzenia ściekowe nie zostały wkopane.

Czarek Meszyński

Lubię to!(24)Nie lubię tego!(1)

Pełnomocnictwo dla wtajemniczonych – Nr 15 (329)

W późnych godzinach wieczornych 25 kwietnia 2018 r. ukazała się informacja na stronie internetowej  SM „Osiedle Zacisze”, że w zakładce „DO POBRANIA” zamieszczony jest wzór pełnomocnictwa.

Informacja ta zostałą umieszczona na niecałe 24 godziny przed Walnym Zgromadzeniem zwołanym na dzień 26 kwietnia 2018 r.

Na Walne, które odbyło się na sąsiedniej ulicy w Centrum Formacji Misyjnej, przybyła armia prezesa uzbrojona w pełnomocnictwa, by nie dopuścić do odwołania Zarządu. No i udało się, Zarząd póki co się ostał. Było to jednak Purrysowe Zwycięstwo osiągnięte nadmiernym kosztem. Na Walne przybyła spora liczba spółdzielców, która od kilku lat w nich nie uczestniczyła, ale za to miała pełnomocnictwa i głosowała na dwie ręce. To był rozpaczliwy ruch Zarządu, albowiem ostatnie cztery Walne to była prawdziwa trauma dla Lieberta i Starzewskiego: na jednym z nich trzeba było zarządzić dwutygodniową przerwę, ponieważ Zarząd nie potrafił wytłumaczyć proponowanych zmian do Statutu, drugie się nie odbyło, bo Zarząd nie wyłożył dokumentów na czas, zaś kolejne dwa były pod kontrolą członków niezadowolonych z poczynań tych dwóch dżentelmenów.

Głosowanie nad udzieleniem absolutorium prezesowi Jackowi Liebertowi i wiceprezesowi Michałowi Starzewskiemu miało następujący rozkład:

  • 39 głosów za udzieleniem absolutorium J. Liebertowi i 26 głosów przeciw,
  • 41 głosów za udzieleniem absolutorium M. Starzewskiemu i 25 głosów przeciw.

A to oznacza tylko jedno, że w „normalnym” głosowaniu tj. bez pełnomocnictw Liebert/Starzewski by nie otrzymali absolutorium, ponieważ prawie wszyscy, którzy głosowali „za” posiadali pełnomocnictwa i głosowali na dwie ręce. Na następne WZ, które powinno się odbyć do końca czerwca br. antagoniści obecnego Zarządu przybędą również z pełnomocnictwami. Ale czy takie Walne zostanie zwołane przez Zarząd? Wszystko jest możliwe w SM „Osiedle Zacisze”, gdyż 26/4/2018 r. zatwierdzaliśmy sprawozdanie finansowe za 2016 r. tj. z rocznym opóźnieniem, więc sprawozdanie za 2017 r. może być zatwierdzane w roku 2019 lub nawet 2020 – wytłumaczenie się zawsze jakieś znajdzie np. „komputer się zaciął”, księgowa zachorowała, salda się nie zgadzają itd..

Podczas głosowania doszło do spektakularnej wpadki tj. prezes Liebert głosował również na dwie ręce jak jego zwolennicy. Spostrzegawczy spółdzielca zauważył ewidentne łamanie prawa, gdyż zgodnie z przepisem zawartym w art. 36 § 5 u.p.s. członek zarządu spółdzielni nie może być pełnomocnikiem na walnym zgromadzeniu. Przywołany przepis był całkowitym zaskoczeniem dla Zarządu, który po raz kolejny wykazał się prawną ignorancją.

Jedną z fundamentalnych zasad spółdzielczości jest to, że prawa i obowiązki wynikających z członkostwa w spółdzielni są dla wszystkich członków równe – art. 18 § 1 u.p.s.

Poinformowanie członków na nie całe 24 godziny przed Walnym o zamieszczonym wzorze pełnomocnictwa było pogwałceniem powyższej zasady. Zarząd podzielił spółdzielców na swoich i nie swoich. Ci swoi, dzięki zazwyczaj „poczcie pantoflowej”, są szczegółowo informowani o oczekiwaniach Zarządu.

Ale czy ta sytuacja się długo utrzyma? Wątpię! Już dziś ok. 50% mieszkańców naszego Osiedla jest niezadowolona z poczynań Lieberta/Starzewskiego i to swoje niezadowolenie coraz wyraźniej artykułuje. Jest to tylko kwestią czasu, kiedy nieudolny Zarząd zostanie odwołany.

Czarek Meszyński

Lubię to!(35)Nie lubię tego!(1)

CZTERECH na JEDNEGO – Nr 10 (324)

Gdy w roku 2014 przygotowałem Analizę Ekonomiczną – Prawną, w której przebadałem dokumenty Spółdzielni (SM „Osiedle Zacisze”) od roku 2007  do 2013 myślałem, że ta praca spotka się z życzliwością organów. Z mojej strony było to naiwne myślenie. Zarząd wraz z Radą Nadzorczą przystąpił do natychmiastowego ataku. Oto sekwencja zdarzeń:

  • 10/6/2014 r. godz. 8:49 wysyłam do członków Zarządu maila wraz z Analizą,
  • 11/6/2014 r. zostało zwołane wspólne posiedzenie Rady Nadzorczej i Zarządu, na którym wydano Oświadczenie podpisane przez 4 członków RN i 3 członków Zarządu. W Oświadczeniu tym czytamy m.in.: „Opracowanie (…) oparte jest na błędnych tezach, co w konsekwencji prowadzi do fałszywych wniosków.” Nie podano żadnych argumentów przemawiających za tym, że tezy są błędne, a wnioski fałszywe. Następnie postraszono mnie art. 212 k.k. (pomówienie) i art. 24 k.c. (naruszenie dóbr osobistych).
  • 17/6/2014 r. na Walnym Zgromadzeniu podczas mojego wystąpienia uporczywie przeszkadzano mi w przedstawianiu faktów, prowokowano i atakowano, a nawet próbowano mi odebrać  głos poprzez złożenie formalnego wniosku o przerwanie dyskusji.

W czym tkwi sedno problemu? Otóż Zarząd wykazał w sprawozdaniu finansowym gigantyczną stratę w wysokości 412 138,60 zł przy uzyskanym przychodzie w roku 2013 r. w wysokości 1 112 350,00 zł. Zgodnie z fundamentalną zasadą obowiązującą w spółdzielniach mieszkaniowych gospodarka jest bezwynikowa tzn. SM nie osiąga ani zysku, ani nie ponosi straty. Reguła ekonomiczna zawarta w art. 6 ust. 1 u.s.m. bilansuje zarówno nadwyżkę kosztów jak i przychodów każdego roku. Nie ma więc możliwości wystąpienia straty w podstawowej działalności spółdzielni jaką jest zarządzanie nieruchomościami.

Z analizy materiału źródłowego wynikało jednoznacznie, że przy wrastającej stracie zwiększały się jednocześnie środki pieniężne na kontach bankowych, co jest niezgodne z podstawowymi ekonomicznymi zasadami. Zarząd nie podjął w tym temacie żadnej merytorycznej dyskusji.

W konsekwencji tego doszło do procesów sądowych. W ciągu czterech lat toczyło się aż 10 spraw sądowych zarówno z mojego powództwa jak ze strony Spółdzielni.

  1. Pozew o uchylenie 4 uchwał WZ,  Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa przegrana w pierwszej i drugiej instancji, po uzasadnienie wyroku i będzie wniesiona kasacja; przegrana była konsekwencją nadmiernego zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości.
  2. Sprzeciw od nakazu zapłaty, Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ – sprawa wygrana w pierwszej instancji, Spółdzielnia wniosła apelację.
  3. Pozew Spółdzielni o naruszenie dóbr osobistych, Sąd Okręgowy w Lublinie oraz Sąd Apelacyjny w Lublinie – sprawa wygrana.
  4. Pozew o uchylenie uchwały Rady Nadzorczej w sprawie wykluczenia mnie z członków Spółdzielni, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  5. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie podziału nadwyżki bilansowej za rok 2015 r., Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – sprawa wygrana.
  6. Oskarżenie Zarządu wniesione przez Prokuratora Rejonowego w Warszawie w sprawie nie wywiązywania się z ustawowego obowiązku przeprowadzania lustracji, Sąd Rejonowy – sprawa wygrana. 
  7. Oskarżenie prywatne członka Zarządu z art. 212 k.k. o pomówienie, Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej / Sąd Rejonowy Warszawa Praga Północ – sprawa wygrana,
  8. Wniosek o wykreślenie z Działu 2, Rubryka 1 – Organ uprawniony do reprezentacji podmiotu Jacka Lieberta, który został powołany przez nieistniejący organ w postaci Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Zacisze” do Zarządu; Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego – wniosek oddalony, sprawa czeka na skierowanie do Sądu Okręgowego dla Warszawy Pragi.
  9. Pozew o uchylenie uchwały WZ w sprawie zmian w statucie, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.
  10. Pozew o uchylenie uchwały RN w sprawie zatwierdzenia planu gospodarczo-finansowego na rok 2016, Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi – wniesiona apelacja.

Na 10 spraw sądowych 6 zostały przez ze mnie wygrane (sprawa o zapłatę została wygrana w pierwszej instancji), 2 są w apelacji, 1 czeka na wniesienie pozwu i 1 została przegrana, ale będzie wniesiona kasacja.

Zarząd Spółdzielni oraz poszczególni członkowie Zarządu wynajęli aż 4 prawników z 3 kancelarii prawnych przeciwko mnie.

Kancelaria Radcy Prawnego                                                      Kancelaria Radcy Prawnego

Radca Pr. Michał Sybilski                                                               Radca Pr. Jarosław Ostrowski

 

Kancelaria ECh§W                                                                       Kancelaria ECh§W

Adw. Olgierd Pogorzelski                                                            Adw. dr Krzysztof Wąsowski       

Ile mogła kosztować ta batalia sądowa członków Spółdzielni?  Według moich szacunków łączny koszt brutto dotychczasowej obsługi prawnej 10 spraw sądowych wraz z kosztami podróży mógł wynieść nawet 70 tys. złotych. Są to tylko szacunki bo Zarząd Spółdzielni nie ujawnia łącznie poniesionych kosztów brutto z tytułu prowadzenia 10 procesów sądowych.

Czy jest to normalne zjawisko, że Zarząd zamiast skorzystać z fachowej wiedzy członka Spółdzielni toczy z nim prawdziwą wojnę sądową? Druga zasada Kodeksu dobrych praktyk spółdzielczych mówi o demokratycznej kontroli członkowskiej. W tej patologicznej Spółdzielni nie pasuje widocznie Zarządowi  jakakolwiek kontrola.

Ostatnie cztery lata mojego życia spędziłem na pisaniu pozwów, odpowiedzi na pozwy, stanowisk do opinii biegłych, apelacje oraz inne pisma procesowe. Na salach sądowych spędziłem kilkadziesiąt godzin. Przejechałem samochodem kilka tysięcy kilometrów. I to wszystko w pojedynkę, bez pełnomocnika. I co z tego mam? Nauczyłem się przepisów prawa, strategii prowadzenia procesów sądowych. Wszystkie ważniejsze procesy były monitorowane przez obserwatorów tj. członków warszawskich spółdzielni mieszkaniowych i nie tylko oraz nagrywane. W trakcie toczących się spraw sądowych zostały ujawnione ważne informacje dotyczące mojej spółdzielni. Wziąłem udział w pracach Parlamentu nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zdobyłem uprawnienia lustratora i audytora.

Mam również satysfakcję, że jako ekonomista stanąłem do sporu sądowego ze znanymi warszawskimi kancelariami prawnymi jak równy z równym i na swoim koncie odniosłem na dzień dzisiejszy 6 ZWYCIĘSTW.

Czarek Meszyński

 

Lubię to!(45)Nie lubię tego!(0)

Bajzel – Nr 9 (323)

Wszystko wskazuje na to, że w mojej spółdzielni panuje niezły bajzel. Niewierzycie? Myślicie, że w instytucji zaufania publicznego jakim jest spółdzielnia mieszkaniowa jest to niemożliwe? Wydaje Wam się że członkowie zarządu ze względu na to, że zarządzają prywatnym majątkiem swoich członków dołożą wszelkich starań by zgodnie z prawem wywiązywać się z powierzonych sobie obowiązków?

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Osiedle Zacisze” ma na swoim koncie kilka przegranych ze mną spraw sądowych. Łączna zasądzona kowta z tytułu kosztów sądowych za tylko trzy sprawy wyniosła 1000 zł. Na moje pismo wzywające do uregulowania kosztów sądowych otrzymałemw następującą odpowiedź.

Pozwolę sobie tym razem pominąć stronę merytoryczną, a skupię się na stronie formalnej. Pismo zostało podpisane w dniu 8 stycznia 2018 r. przez dwóch członków zarządu Jacka Lieberta i Michała Starzewskiego. Jak wynika ze stempla pocztowego list został nadany dopiero 29 stycznia 2018 r. tj. 3 tygodnie (21 dni) od podpisania dokumentu. Odebrałem go 31 stycznia 2018 r.

Widocznie duet Liebert – Starzewski uznali, że skoro biuro spółdzielni znajduje się w piwnicy to dokument jak wino z czasem nabierze mocy i wykiwntnego wyrazu. Toteż oświadczenie podpisane 8 stycznia 2018 r. zalegało w biurze Spółdzielni prze 21 dni. Sprawa o tyle wydaje się dziwna, że z siedziby Spółdzielni przy ul. Wyspowa 19 do agencji pocztowej przy u. Łodygowej 20 jest ok 250 m.

A może ja się mylę i nie chodzi tu wcale o pospolity bajzel w biurze tylko o przemyślaną strategię w postaci antydatowania dokumentu. Jeżeli tak to mamy do czynienia z grubszą sprawą. Należy postawić pytanie czym jest antydatowanie. Jest to opatrzenie dokumentu datą wcześniejszą niż rzeczywista data, w której dany dokument został sporządzony lub podpisany.

Czy antydatowanie jest przestępstwem? W kodeksie karnym nie wyrażono wprost takiego przestępstwa jak antydatowanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że prawo karne stoi na straży wiarygodności dokumentów. Wyrazem tego jest rozdział XXXIV Kodeksu Karnego poświęconego przestępstwom przeciwko wiarygodności dokumentów. Z przepisu art 270  nie wynika jasno, czy antydatowanie wypełnia znamiano fałszerstwa. Żeby to ustalić należy posłużyć się wykładnią i ustalić zakres obowiązywania tego przepisu. Zgodnie z wykładnią jezykową istotą czynu opisanego w art. 270 § 1 k.k. jest podrobienie lub przerobienie dokumentu. Należy stwierdzić, że antydatowanie dokumentu wypełnia znaczenie słowa podrobienia. Bowiem opatrzenie dokumentu datą wszteczną stwarza pozór, że dana czynność prawna została wykonana z datą wcześniejszą. Taki dokument nie jest zatem autentyczny, ponieważ sporządzenie wydarzyło się w innym terminie, niż data na nim podana.

Przepis zawart w art 270 k.k. ma na celu ochronę wiarygodności dokumentów, poprzez zapobieganie ich antydatowaniu i jest zgodna z wykładnią systemową, która stoi na straży pewności i autetyczności obrotu prawnego. Mając powyższe na uwadze należy uznać, że antydatowanie dokumentu wypełnia znamiona fałszowania z art 270 k.k. i jest czynem karalny.

Ale to jeszcze nie koniec historii, a mianowicie dwaj Panowie Liebert i Starzewski dali popis swej znajomości prawa spółdzielczego pisząc:” Z PANA ZOBOWIAZAŃ WOBEC NASZEJ SPÓŁDZIELNI WYNIKAJĄCYCH Z TYTUŁU OPŁAT ZA UŻYWANIE LOKALU MIESZKALNEGO(..)”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zgodnie z art. 3 u.p.s. majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków, innymi słowy spółdzielnia należy do członków, a nie tylko do członków zarządu. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie użycie terminu: „ponoszenie opłat za używanie lokalu”. W tym miesjcu należy wskazać, że Michał Starzewski jest członkiem założycielem naszej SM, a od 2004 r. zasiada w organach spółdzielni, a Jacek Liebert już w  latach 90. XX  w. był członkiem rady nadzorczej. Obaj Panowie mieli wystarczająco dużo czasu by nauczyć się ustaw spółdzielczych.

W ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych nie występuje termin: „opłaty za używanie lokalu” występuje natomiast termin: pokrywanie kosztów związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości”– art. 4 u.s.m.

Z punktu widzenia prawa jest to ogromna różnica, a mianowicie opłaty za używanie lokalu wnoszone są przez lokatora na rzecz prawowitego właściciela i wynikają z ustawy o ochronie praw lokatorów. Podstawą wysokości czynszu jest podpisana umowa najmu na mieszkanie komunalne lub z zasobów prywatnych. Najemnca opłaca czynsz  za używanie lokalu w wynikający ze stosunku najmu na rzecz właścicela.

W moim przypadku, gdy jestem właścicielem lokalu to  nieruchomość mam w posiadaniu, a nie w używaniu/użytkowaniu. No cóż taka subtelność prawna jest dla duetu Liebert – Starzewski całkiem obca. Nie rozróżniają prawniczych terminów takich jak: używanie – posiadanie, czynsz – opłaty, lokator – właściciel, najem – własność itd. Czy jest to możliwe, że po 20-latach pracy na rzecz spółdzielni można być tak impregnowanym na wiedzę?

Czarek Meszyński

 

Lubię to!(36)Nie lubię tego!(2)