Get Adobe Flash player

Czarek Meszyński

Lawinowe Koszty – Nr 1 (335)

Mieszkańcy przygotowali analizę struktury kosztów zarządzania SM „Osiedle Zacisze”.

Z powyższych danych wynika, że właściciele 143 lokali w budynkach wielorodzinnych będą ponosić koszty w wysokości 295 220, 55 zł rocznie tj. 24 601,71 zł miesięcznie na utrzymanie 3 osobowego Zarządu oraz księgowej, która nie umie księgować.

Kuriozum stanowi wyliczenie kosztów zarządzania terenami do wspólnego korzystania (boisko, plac zabaw, trawniki, chodniki, ulice) na kwotę 163 059,97 zł tj. o 30 899,40 zł więcej niż zarządzanie częściami wspólnymi budynków. Absurd totalny! Zarząd bardziej troszczy się o „trawniczki” niż o budynki. COVID 19 sprawił, że wiele branż takich jak gastronomia, hotelarstwo, turystyka, muzealnictwo, eventowa i muzyczna przeżywają poważne problemy i grozi im bankructwo. Wielu spółdzielców traci środki finansowe potrzebne na swoje utrzymanie. Zarząd zamiast dokonać cięć kosztów to mieszkańcom zafundował horendalne podwyżki.

Ryszarda Uchmańska, która od ponad dwóch lat jest prezesem Zarządu widocznie wychodzi z założenia, jak onegdaj Jerzy Urban Zarząd/Rząd sam się wyżywi.

Zarząd Spółdzielni w składzie: Ryszarda Uchmańska, Agnieszka Żebrowska, Piotr Kubel traktują mieszkańców jak „DOJNĄ KROWĘ” i w cyniczny sposób próbują drenować ich portfele..

Zarząd wykorzystał COVID 19 i wstrzymał organizowanie Walnego Zgromadzenia, prawdopodobnie ma świadomość, że nie otrzymałby absolutorium. Gdyby Zarząd miał dobrą wolę to mógłby zamieścić materiały na stronie internetowej i zorganizować WZ, a głosowanie mogłoby odbyć się korespondencyjnie lub przez Internet przy zachowaniu reżimu tajności dla udzielenia absolutorium dla Zarządu. Wybory prezydenckie mogą się odbyć, a WZ póki co to NIE. Art. 37 § 3 wskazuje O czasie, miejscu i porządku obrad zebrania przedstawicieli należy zawiadomić wszystkich członków spółdzielni w sposób wskazany w statucie. Zgodnie z § 27 ust. 1 Statutu Walne Zgromadzenie zwoływane jest przez Zarząd przynajmniej raz w roku w terminie do dnia 30 czerwca. Zarówno ustawa jak i Statut nie określa, że WZ musi koniecznie się odbyć w formie „fizycznej” Co prawda Art. 90 ustawy z dnia 31 marca 2020 r.,tzw. ustawa covidowa, przewiduje, że zwołanie WZ ulega przedłużeniu o 6 tygodni od dnia odwołania stanu epidemicznego, ale ustawodawca miał na myśli tradycyjną formę, a nie głosowanie korespondencyjne albo za pomocą sieci. Zarząd ten przepis niestety zinterpretował literalnie. Na stronie internetowej zamieszczone jest tylko sprawozdanie Zarządu, brak sprawozdania finansowego, RN oraz projektów uchwał. Zarząd ma obowiązek złożenia tych dokumentów do KRS i US do 30 czerwca. Z tego wynika, że dokumenty te powinny być już sporządzone tylko póki co zostały utajnione przed członkami spółdzielni.

Czarek Meszyński

Lubię to!(9)Nie lubię tego!(1)

Ochlokracja – Nr 2 (334)

Zgodnie z definicją wywodzącą się z języka greckiego klasycznego ochlokratia to rząd tłumu/motłochu. Ochlokrację charakteryzuje odrzucenia prawa do szczęścia i własności jednostki dla dobra niższych warstw społecznych (kolektywu, proletariatu), negacja własności, powszechny system głosowania.

Charakterystyka motłochu:

  • nienawiść,
  • nieobliczalność,
  • pseudoelita,
  • brak argumentów merytorycznych,
  • brak umiejętności do dyskusji,
  • niski poziom intelektualny,
  • wyzywanie/przeklęstwa,
  • artykułowanie prymitywnych haseł krzykiem,
  • przemoc fizyczna,
  • brak szacunku dla drugiego człowieka,
  • nieakceptowanie autorytetów,
  • atak werbalny,
  • groźby karalne,
  • manipulacja faktami,
  • hipokryzja
  • niszczenie mienia.

Jak w praktyce zachowuje się motłoch można obejrzeć na filmie, który zarejestrował atak na prezenterkę/dziennikarkę telewizyjną Magdalenę Ogórek (polski historyk, doktor nauk humanistycznych, kandydat na prezydenta RP w roku 2015).

W tym miejscu należy postawić pytanie czy w polskich spółdzielniach mieszkaniowych panuje ochlokracja czy demokracja? Nim padnie odpowiedź na to pytanie należy przywołać definicję demokracji ateńskiej.

Demokracja ateńska to:

  • rządy większości,
  • rotacyjność urzedów,
  • masowe uczestnictwo,
  • najważniejsze decyzje w sprawie państwa podejmowane były prze Zgromadzenie Ludowe,
  • w głosowaniu mógł uczestniczyć każdy obywatel po ukończeniu 18-20 lat i przejściu dwustopniowego szkoleni – szkolenie było obowiązkowe,
  • udział w głosowaniu miał tylko rdzenny obywatel Aten; niewolnicy, wyzwoleńcy i cudzoziemcy nie mieli prawa głosu,
  • ostracyzm i atimia.

Podstawowa różnica między demokracją a ochlokracją polega na tym, że w tym pierwszym systemie występowało:

  • rotacyjności urzędów,
  • masowego uczestnictwa opartego na wiedzy,
  • dbanie o dobro wspólne, Grecy w przeciwieństwie do współczesnego modelu demokracji kładli nacisk na zbiorowe obowiązki, a nie prywatne, jednostkowe uprawnienia,
  • umiejetność życia we wspólnocie tj. bycia razem,
  • bycie obywatelem stało się czymś godnym najwyższego szacunku, powodem do dumy,
  • praca nie była jednak powodem do dumy, świat codziennego znoju i trudu nie był afirmowany, tym bardziej, że podstawą dostatniego życia obywateli była zazwyczaj praca niewolników i wyzwoleńców,
  • największą wartością demokracji to była wolność oraz równość,
  • diety umożliwiały każdemu obywatelowi uczestnictwo w Radzie Pięciuset, przy czym zgodnie zasadą nie można było pełnić tej funkcji więcej niż dwa razy w życiu,
  • każdy urząd obowiązywała reguła składania szczegółowych sprawozdań,
  • obywatele wykazywali stałe zaangażowanie publiczne.

Ochlokracja to nic innego jak wynaturzona forma demokracji.

Moje 24-letnie obserwacje uczestniczące, kwerenda Internetu oraz rozmowy ze spółdzielcami z całego kraju pozwalają mi postawić tezę,

że po roku 1989 w spółdzielniach mieszkaniowych nastąpiło przeistoczenie demokracji w ochlokrację albowiem:

  • brak rotacyjności urzędu – prezesi zarządzają SM nawet przez kilkadziesiąt lat,
  • brak masowego uczestnictwa w zarządzaniu SM opartego na wiedzy; w walnych zgromadzaniach uczestniczą nieliczni spółdzielcy – zazwyczaj jest to pomiędzy 5 – 15 %; ekskluzywna wiedza księgowo-prawnicza jest przeważnie dla członków niezrozumiała,
  • dbanie o dobro wspólne jest iluzoryczne, gdyż zarząd zazwyczaj dba tylko o swoje dochody, a członkowie rady nadzorczej o własne mieszkania,
  • rozpuszczanie plotek, pomówienia, zastraszanie, wykluczanie, przemoc werbalna i fizyczna, niszczenie mienia stała się normą w SM,
  • wielu mieszkańców zasobów spółdzielczych jest ze sobą skonfliktowana, więc nie może być mowy o byciu razem,
  • wolność i równość jako atrybuty demokracji stały się w SM przeważnie fikcją, ponieważ występuje finansowe zniewolenie mieszkańców oraz wśród członków są równi i równiejsi.

Konkluzja

Wielu członków SM charakteryzuje się naiwnym myśleniem, gdyż uważają że spółdzielnia mieszkaniowa jest demokratycznym bytem (tak było przed 1939 r.), ponieważ mogą przyjść na WZ i zagłosować.

Po pierwsze: w niektórych SM prezes nie wpuszcza niepokornych spółdzielców twierdząc, że ich nie ma na liście, a wynajęte firmy ochroniarskie skutecznie wypełniają polecenie zarządu.

Po drugie: głosowanie odbywa się w nieświadomości członków, zazwyczaj nie mają czasu na zapoznanie się z dokumentami, brakuje im szczegółowej wiedzy z zakresu rachunkowości i prawa, a jeżeli nawet posiadają taką wiedzę i dysponują wolnym czasem to prezes może im tych dokumentów nie udostępnić.

Po trzecie: poddawani są permanentnej manipulacji i socjotechnice; prawnicy, księgowi oraz członkowie bezmiernie oddani prezesowi skutecznie kuglują na walnych, sprawiając że jest to atrapa rzekomego demokratycznego głosowania – uchwały pomyśli prezesa muszą być uchwalone, koniec i basta.

Po czwarte i najważniejsze: czy można prawidłowo i skutecznie zarządzać własnym majątkiem (mieszkaniem, piwnicą, garażem, lokalem usługowym, częściami wspólnymi, terenami przynależnymi) uczestnicząc raz w roku na WZ przez kilka godzin?

Czarek Meszyński

Postscriptum 

Mentalność motłochu – na podstawie udostępnionego powyżej filmu.

  • Będziesz siedział!
  • Wstyd!
  • Ty!
  • Kłamczucha!
  • Sprzedajna!
  • Sprzedajna kłamczucha!
  • Sprzedała się za pieniądze brudne!
  • Wstyd i hańba!
  • Pójdziesz do piekła!

„Nikt jej nie atakował, ale nic takiego się nie stało, Pani Magdalena Ogórek była zadowolona, szczęśliwa, ponieważ została po prostu otoczona.”

Idąc za tokiem myślenia dr Ewy Kurek – z którym się w pełni zgadzam –  wRealu24  (link na końcu) stwierdziła, że Palikot za komentarz na Twiterze do wpisy Dominiki Wielowieyskiej dot. Magdy Ogórek  powinien dawno siedzieć w psychiatryku, to jest po prostu nieszczęśliwy człowiek (…). Dokonując analizy wypowiedzi oraz mowy ciała ( w 4:19 min. filmie), osób które zaatakowały dziennikarkę mogę o nich powiedzieć to samo, powinniście dawno siedzieć w psychiatryku, jesteście nieszczęśliwymi, zagubionymi ludźmi. Do historii przejdzie alogiczna wypowiedź protestującego: Pani Magdalena Ogórek była zadowolona, szczęśliwa, ponieważ została po prostu otoczona.” Z punktu widzenia medycznego, taki stan może wystąpić tylko wtedy jak ktoś ma osobowość masochisty, wtedy mózg wytwarza endorfiny – „hormon szczęścia”. Z pewnością to nie dotyczy Magdaleny Ogórek.

 

Wyjaśnienie

Od roku 2007 nie oglądam TV, kiedy to raptownie obniżyła swój poziom, mam w domu telewizor, ale nie mam telewizji – oglądam i słucham mediów niezależnych. Nigdy jednak by mi  do głowy nie wpadła myśl by przyjść pod budynek telewizji publicznej i wykrzykiwać durnoty… W życiu nauczyłem się głosować swoimi pieniędzmi, jak mi coś odpowiada to kupuję, a jak nie to nie.

W artykule wykorzystano:

  • Narodziny demokracji w Grecji klasycznej w czasach Klejstenesa i Peryklesa – dr Tomasz Słupik, politolog, adiunkt w Instytucje Nauk Politycznych i dziennikarstwa na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Katowice 2017.
  • Sprzeczności w funkcjonowaniu demokracji ateńskiej – dr Edward Karolczuk. Regionalny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli i Informacji Pedagogicznej WOM w Rybniku.
  • Pomoc społeczna w polis ateńskiej – prof. dr hab. Jarosław Rominkiewicz, Uniwersytet Wrocławski.
  • https://www.youtube.com/watch?v=Z8LIF1Tc5IU  – dr Ewa Kurek
Lubię to!(16)Nie lubię tego!(2)

Tolerancja represywna w polskich SM – Nr 1 (333)

W 1965 roku został opublikowany esej pt. „Tolerancja represywna” autorstwa Herberta Marcuse.*

“Tolerancja represywna” to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem.

Umożliwia ona narzuceni „hołocie/motłochowi/pospólstwu/dołom społecznym” swoich zasad życia zbiorowego przez elitę i egzekwowania posłuszeństwa wszelkimi środkami mieszczącymi się we wszelkich granicach represywności z fizycznym terrorem włącznie.

Tolerancja represywna  jako ideologia w praktyce uzasadniała funkcjonowanie terroru psychicznego i fizycznego za pomocą którego mniejszość ma prawo zarządzać większością i narzucać im normy, często patologiczne.

Powyższa ideologia umożliwia zawłaszczenie przez mniejszość/elitę produktu społecznego/spółdzielczego – jest to dobrze zorganizowana grabież na dużej zbiorowości, w tym również na osobach mieszkających w zasobach spółdzielni. Kradzież w postaci pozyskiwania cudzych dóbr w codziennej praktyce jest zalegalizowana tj. bezkarna, i u elit nie wywołuje wyrzutów sumienia. Społeczeństwo/spółdzielcy z własnej „nieprzymuszonej” woli dają się okradać. Zarządy traktują spółdzielców jako potencjalny łup. Zachowanie spółdzielców po roku 1989 zostało ukształtowane przez idee wywodzące się ze szkoły frankfurckiej.** Można to spuentować: mniej pracy dla elit a więcej korzyści dla nich. 

W latach 2014-2018 przeprowadziłem ponad 2500 rozmów/wywiadów ze spółdzielcami w całym kraju, z niektórymi nawet wielokrotnie rozmawiałem.

Z tych rozmów wynika smutna konstatacja, a mianowicie większość spółdzielców przystosowała się do norm określonych przez elitę/prezesa/zarząd/radę nadzorczą. Jednostki, które domagają się swoich praw są zwalczane poprzez:

  • Terror psychiczny w postaci: rozsiewania szkalujących plotek, ośmieszania na forum publicznym, wykluczenie członka z grona spółdzielców i nękanie przez telefon/domofon/sms lub za pośrednictwem ulotek.
  • Przemoc finansowa w postaci natychmiastowego podniesienia „czynszu” dla niepokornego.
  • Przemoc prawno-sądowa w postaci: wezwań do zapłaty nienależnych kwot, pisma przedprocesowe,  a w końcu długotrwałe procesy.
  • Terror fizyczny w postaci niszczenia mienia np. samochodu, pobicia, a nawet pozbawienie życia.

I to wszystko dzieje się w Polsce w XXI wieku (sic).

Oto przykład:

Życie Janusza Okurowskiego „zamieniło się w istny koszmar w momencie, gdy zaczął interesować się sprawami Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, której był członkiem. Przychodziłem na zebrania w spółdzielni i pytałem o finanse. Chciałem wiedzieć na co idą moje pieniądze, dlaczego zawyżane są koszty eksploatacji,  jak to jest z wykupem naszych mieszkań. Przez to stałem się osobą niewygodną, osobą której trzeba było się pozbyć.”

Wobec dociekliwego spółdzielcy zastosowano:

  • wulgarne sms,
  • anonimowe telefony z pogróżkami o każdej porze dnia i nocy,
  • obraźliwe ulotki,
  • wykluczenie ze spółdzielni,
  • zniszczenie mienia w postaci samochodu,
  • pobicie przez dwóch osiłków prętem metalowym w efekcie: rozwalona głowa i połamane żebra,
  • liczne sprawy sądowe.

„Ludzie są niszczeni przez prezesów. To spotyka tych, którzy mają odwagę walczyć o swoje prawa – przyznaje w rozmowie z Faktem posłanka Lidia Staroń, której nie obca jest spółdzielcza rzeczywistość i jej problemy.

Walczysz ze spółdzielnią mieszkaniową o uwłaszczenie lokalu, odśnieżony chodnik czy remont elewacji? Uważaj, bo może Cię spotkać coś naprawdę niedobrego!” –  Źródło: artykuł Fakt 24 pt. „Posłanka: Spółdzielnie to mafia”

Drogi czytelniku, jeżeli myślisz, że jest to odosobniony przypadek to jesteś w błędzie, takie bandyckie sceny mają miejsce regularnie w całym kraju. Oto kilka kolejnych, drastycznych przykładów:

  • Antoni Konopka – został pobity, a następnie wrzucony pod jadące samochody na ul. Targowej w Warszawie, został uratowany przez kierowców.
  • Maria Pawelec straciła zdrowie, a jej mąż zmarł podczas wieloletniej sądowej batalii, gdyż SM zastosowała wobec małżeństwa wyrafinowaną przemoc finansową.
  • Krystyna Rudol została wywłaszczona z lokalu, za który zapłaciła.
  • Teresa Stawicka od 33 lat jest dozorczynią w spółdzielni, w której mieszka. Po tym, jak jej mąż stracił nogi, przestała płacić czynsz. Pracodawca nie pozwala odpracować jej długu. Sprawę skierowano do sądu, który zdecydował o eksmisji.
  • Agnieszka Dźwilewska może stracić mieszkanie, ponieważ spółdzielnia wydała zaświadczenie nie zgodne ze stanem faktycznym, że mieszkanie jest wolne od wszelkich zobowiązań.
  • Alfred Surma: 168 inwalidów okradzionych z mieszkań.
  • Mieszkaniec Zambrowa zajmujący lokal własnościowy w jednej ze spółdzielni w tym mieście. Jego dług urósł do 3 tys. zł i może być zlicytowany za niewielki dług – tak orzekł SN.
  • Spółdzielnie mieszkaniowe prowadzą egzekucję z nieruchomości swoich dłużników, nawet gdy zaległości są niewielkie. Oznacza to, że można stracić dorobek życia z powodu kilku niezapłaconych rachunków.
  • Spółdzielnia Mieszkaniowa „Czerwony Rynek” w Łodzi zabiera uwłaszczonym spółdzielcom własność mieszkań.
  • Spółdzielnia zabiera suszarnię i wózkownię – legalnie?

Zgodnie z przesłaniem Marcusego jednostka pogodziła się z panującymi praktykami społecznymi i pozostaje bierna, apatyczna i nieświadoma swoich możliwości i praw. Człowiek oduczył się walczyć z niegodziwością władzy i niesprawiedliwością społeczną. W tym sensie tolerancja represywna czyniła aktywność obywateli czynnością pozorną, pasywną, a nie powszechną praktyką.

W rzeczywistości spółdzielca pozostał marionetką społeczno-ekonomicznych struktur władzy tj. zarządu i rady nadzorczej; wybory, dyskusje na walnym zgromadzeniu stanowią jedynie instrumenty dla utwierdzenia spółdzielcy w błędnym mniemaniu, iż mieszka on w zasobach spółdzielni, gdzie panuje demokracja. Ta fałszywa narracja sprawia, że członek SM wobec grabieży jego własnych środków finansowych jest bezradny, ponieważ sądy, policja, prokuratura pozostaje zazwyczaj bierna. W związku z tym, że spółdzielca zazwyczaj wobec organów spółdzielni jest bezradny nauczył się tolerować własne zniewoleni. Przy tym zapomina się, że rzeczywistość, w tym również i ta spółdzielcza, nie jest constans tylko panta rhei – wszystko płynie, brak stałości w świecie. Szczytne spółdzielcze ideały/zasady w postaci: dobrowolnego i otwartego członkostwa, demokratycznej kontroli członkowskiej, ekonomicznego uczestnictwa członków, autonomii i niezależności, kształcenia, szkolenia i informacji, współpracy między spółdzielniami oraz troski o społeczność lokalną zostały zastąpione przez tolerancje represywną.

Obecnie tylko trzecia zasada jest aktualna:

ekonomicznego uczestnictwa członków tzn. płać i płacz. 

By walczyć skutecznie z systemem to muszą być rozwiązania systemowe na tym samym poziomie, a nie na poziomie niższym.

 Czarek Meszyński

 

*Herbert Marcuse (ur. 19 lipca 1898 w Berlinie, zm. 29 lipca 1979 w Starnbergu) – niemiecko – amerykański filozof pochodzenia żydowskiego, ideolog rewolty studenckiej roku 68; komunista i socjolog marksistowski, przedstawiciel szkoły frankfurckiej, ideolog Nowej Lewicy. 

Tolerancja represywna była rozwinięciem tezy postawionej w 1948 r. przez Juliana Stewarda (1902-1972): „Albo będziemy tolerować wszystko i trzymać ręce z daleka, albo będziemy walczyć z nietolerancją i agresją polityczną, ekonomiczną i militarną we wszystkich i ich formach.”

Tolerancja represywna – oksymoron:  figura retoryczna,  którą tworzy się przez zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.

**Szkoła frankfurcka (1923-1973) – sformułowała teorię krytyczną oraz prowadziła badania podstaw marksizmu.

 

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/poslanka-spoldzielnie-to-mafia/rjyn99j#slajd-3

https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,ponad-trzy-dekady-pracowala-dla-spoldzielni-teraz-chca-ja-eksmitowac,252761.html

https://nieruchomosci.dziennik.pl/news/artykuly/588801,mieszkanie-komornik-spoldzielnia-blad-urzednika-nieruchomosci-pieniadze.html

Alfred Surma: 168 inwalidów okradzionych z mieszkań!

https://www.rp.pl/Nieruchomosci/308289813-Spoldzielnia-mieszkaniowa-moze-zlicytowac-wlasnosciowe-mieszkanie-za-niewielki-dlug.html

https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/881397,za-maly-dlug-mozesz-stracic-mieszkanie-spoldzielnie-licytuja-nieruchomosci-zgodnie-z-prawem.html

https://wiadomosci.wp.pl/lodzka-spoldzielnia-zabiera-lokatorom-wlasnosc-mieszkan-6031883905025153a

http://www.administrator24.info/forum/id46,it2870,spoldzielnia-zabiera-suszarnie-i-wozkownie-legalnie

 

Lubię to!(19)Nie lubię tego!(0)

Odwodnienie – Nr 18 (332)

Dwa lata temu Zarząd SM „Osiedle Zacisze”, w składzie Jacek Liebert, Michał Starzewski i Julita Złotek przy pomocy Andrzeja Woźniaka z firmy Well Bud, przystąpił do odwodnienia naszego Osiedla. W protokóle Zarządu z dnia 28/7 i 4/8/2016 r. czytamy, że pan Woźniak omówił sprawę odwodnienia Osiedla (…), a następnie przystąpiono do realizacji prac odwodnieniowych.

Oto jaki mamy efekt po dwóch latach realizacji tych prac – zdjęcia zostały wykonane 25/6/2018 r.


Urządzenia ściekowe nie działają, ponieważ Well Bud ich nie wkopał do gruntu.

KONKLUZJA: Zarząd wydał mnóstwo pieniędzy na rzekome odwodnienie!

EFEKT: jest tak jak było.

No cóż, po raz kolejny zmarnowano pieniądze spółdzielców.

Czy tym razem odwołany Zarząd poniesie odpowiedzialność za niegospodarność?

To wszystko zależy od Rady Nadzorczej i nowego Zarządu.

Czarek Meszyński


W UZUPEŁNIENIU POWYŻSZEGO WPISU

Z rozmowy telefonicznej z Panem Andrzejem Woźniakiem z Well Bud wynika, że odwodnienie Osiedla zostało podzielone na trzy etapy. Pierwsze dwa etapy zostały zrealizowane, natomiast na trzeci etap Zarząd nie wystawił zlecenia i dlatego urządzenia ściekowe nie zostały wkopane.

Czarek Meszyński

Lubię to!(22)Nie lubię tego!(1)

Alternatywy 4 – Nr 17 (331)

Polskie spółdzielnie mieszkaniowe przypominają coraz częściej tragifarsę z serialu telewizyjnego Alternatywy 4 – takie swoiste połączenie irracjonalizm z cynizmem i geszefciarstwem. Usposobieniem przebiegłości, cwaniactwa i chytrości stał się gospodarz domu, który w sposób wręcz doskonały manipulował mieszkańcami bloku. A ci mieszkańcy pochodzili z różnych warstw społecznych, chłopskiej, robotniczej i inteligenckiej. Stanisław Anioł panował nad nimi wszystkimi. Zastanawiające jest, że udało mu się spacyfikować księgowego, inżyniera, lekarza, dziennikarza a nawet profesora. Z mojego 23-letnie doświadczenie bycia spółdzielcą wynika, że w praktyce nic się nie zmieniło. Nadal prezes „cwaniak” w sposób absolutny zarządza spółdzielnią. Zażenowaniem obserwuję jak na walnych zgromadzeniach wykształceni ludzie głosują bezzapoznania się z uchwałami, bezzrozumienia ich i jak dzieci dają się manipulować. Ta aberracja spółdzielców umożliwia wielki i regularny wypływ środków ze SM. Co sprawia, że członkowie którzy zazwyczaj podejmują racjonalne decyzję w sprawach spółdzielczych mają zaburzony ogląd?

Na to pytanie w artykule DGP pt. Drużyny Prezesa mają się dobrze odpowiada dziennikarz, prawnik z wykształcenia, Patryk Słowik.

„Problemy ze spółdzielczą demokracją biorą się w dużej mierze stąd, że tych podmiotów nikt nie kontroluje. W spółdzielniach mieszkaniowych zasadą jest, że majątkiem zarządza zarząd, zaś jego pracę weryfikuje rada nadzorcza. Sęk w tym, że gdy członkowie obu tych organów się kolegują – a tak jest najczęściej – nadzór staje się iluzoryczny. Z reguły zasiadający w radzie nadzorczej są zależni od prezesa spółdzielni. On gra pierwsze skrzypce, jako że posiada dostęp do spółdzielczych funduszy.”

I tu tkwi sedno problemu, ponieważ organ nadzoru sprawuje tylko iluzoryczną kontrolę nad organem zarządu. Takie działanie jest niezgodne nie tylko z ustawami spółdzielczymi, ale również Międzynarodowymi Standardami Badania (MSB), które przecież w Polsce obowiązują w postaci Krajowych Standardów Rewizji Finansowej (KSRF).

W § 3 MSB/KSRF 250 czytamy:

Kierownictwo oraz osoby sprawujące nadzór są odpowiedzialne za zapewnienie zgodności działalności jednostki z prawem i regulacjami, w tym za zapewnienie przestrzegania prawa i regulacji określających kwoty i ujawnienia wykazywane w sprawozdaniach finansowych jednostki.

W tym miejscu należy zadać retoryczne pytanie: Co się wydarzy jak zarząd przedstawi w sprawozdaniu finansowym zniekształcony obraz gospodarczy spółdzielni, na przykład wykaże w bilansie, że na kontach bankowych znajdują się środki finansowe w wysokości 500 tys. zł, a w rzeczywistości jest ich 200 tys. zł, czyli de facto jest manko 300 tys. zł? 

Otóż nic się nie wydarzy! Wiecie dlaczego?

We wspomnianym artykule została zacytowana wypowiedź Jana Śpiewaka.

„Powodem patologii w spółdzielniach mieszkaniowych jest to, że prokuratura i sądy nie zajmują się przekrętami prezesów. Zostawiają zwykłych mieszkańców samym sobie.”

Dalej w artykule czytamy:

„Zdecydowana większość spraw zgłaszanych przez obywateli do prokuratury (najczęściej zarzucają kierownictwu spółdzielni niegospodarność) jest umarzana. Śledczy jako powód wskazują to, że trudno obwiniać osoby pełniące funkcje kierownicze w spółdzielni za to, że realizowały one wytyczne walnego zgromadzenia spółdzielców. Często w postanowieniach o umorzeniu podkreśla się, że skoro rada nadzorcza ani walne nie dopatrzyły się uchybień, to należy uznać, że do niegospodarności nie doszło.”

Jeżeli ta rzeczywistość w otoczeniu SM się nie zmieni to można rzec:

  • PATOLOGIO TRWAJ,
  • PREZESIE MOŻESZ NADAL KRAŚĆ – JESTEŚ BEZKARNY.

Czarek Meszyński

Lubię to!(28)Nie lubię tego!(1)

To piosenka o JOLANCIE BRZESKIEJ – Nr 16 (330)

Kto zabił Jolantę Brzeską – Nr 38 (228)

Lubię to!(19)Nie lubię tego!(1)

Pełnomocnictwo dla wtajemniczonych – Nr 15 (329)

W późnych godzinach wieczornych 25 kwietnia 2018 r. ukazała się informacja na stronie internetowej  SM „Osiedle Zacisze”, że w zakładce „DO POBRANIA” zamieszczony jest wzór pełnomocnictwa.

Informacja ta zostałą umieszczona na niecałe 24 godziny przed Walnym Zgromadzeniem zwołanym na dzień 26 kwietnia 2018 r.

Na Walne, które odbyło się na sąsiedniej ulicy w Centrum Formacji Misyjnej, przybyła armia prezesa uzbrojona w pełnomocnictwa, by nie dopuścić do odwołania Zarządu. No i udało się, Zarząd póki co się ostał. Było to jednak Purrysowe Zwycięstwo osiągnięte nadmiernym kosztem. Na Walne przybyła spora liczba spółdzielców, która od kilku lat w nich nie uczestniczyła, ale za to miała pełnomocnictwa i głosowała na dwie ręce. To był rozpaczliwy ruch Zarządu, albowiem ostatnie cztery Walne to była prawdziwa trauma dla Lieberta i Starzewskiego: na jednym z nich trzeba było zarządzić dwutygodniową przerwę, ponieważ Zarząd nie potrafił wytłumaczyć proponowanych zmian do Statutu, drugie się nie odbyło, bo Zarząd nie wyłożył dokumentów na czas, zaś kolejne dwa były pod kontrolą członków niezadowolonych z poczynań tych dwóch dżentelmenów.

Głosowanie nad udzieleniem absolutorium prezesowi Jackowi Liebertowi i wiceprezesowi Michałowi Starzewskiemu miało następujący rozkład:

  • 39 głosów za udzieleniem absolutorium J. Liebertowi i 26 głosów przeciw,
  • 41 głosów za udzieleniem absolutorium M. Starzewskiemu i 25 głosów przeciw.

A to oznacza tylko jedno, że w „normalnym” głosowaniu tj. bez pełnomocnictw Liebert/Starzewski by nie otrzymali absolutorium, ponieważ prawie wszyscy, którzy głosowali „za” posiadali pełnomocnictwa i głosowali na dwie ręce. Na następne WZ, które powinno się odbyć do końca czerwca br. antagoniści obecnego Zarządu przybędą również z pełnomocnictwami. Ale czy takie Walne zostanie zwołane przez Zarząd? Wszystko jest możliwe w SM „Osiedle Zacisze”, gdyż 26/4/2018 r. zatwierdzaliśmy sprawozdanie finansowe za 2016 r. tj. z rocznym opóźnieniem, więc sprawozdanie za 2017 r. może być zatwierdzane w roku 2019 lub nawet 2020 – wytłumaczenie się zawsze jakieś znajdzie np. „komputer się zaciął”, księgowa zachorowała, salda się nie zgadzają itd..

Podczas głosowania doszło do spektakularnej wpadki tj. prezes Liebert głosował również na dwie ręce jak jego zwolennicy. Spostrzegawczy spółdzielca zauważył ewidentne łamanie prawa, gdyż zgodnie z przepisem zawartym w art. 36 § 5 u.p.s. członek zarządu spółdzielni nie może być pełnomocnikiem na walnym zgromadzeniu. Przywołany przepis był całkowitym zaskoczeniem dla Zarządu, który po raz kolejny wykazał się prawną ignorancją.

Jedną z fundamentalnych zasad spółdzielczości jest to, że prawa i obowiązki wynikających z członkostwa w spółdzielni są dla wszystkich członków równe – art. 18 § 1 u.p.s.

Poinformowanie członków na nie całe 24 godziny przed Walnym o zamieszczonym wzorze pełnomocnictwa było pogwałceniem powyższej zasady. Zarząd podzielił spółdzielców na swoich i nie swoich. Ci swoi, dzięki zazwyczaj „poczcie pantoflowej”, są szczegółowo informowani o oczekiwaniach Zarządu.

Ale czy ta sytuacja się długo utrzyma? Wątpię! Już dziś ok. 50% mieszkańców naszego Osiedla jest niezadowolona z poczynań Lieberta/Starzewskiego i to swoje niezadowolenie coraz wyraźniej artykułuje. Jest to tylko kwestią czasu, kiedy nieudolny Zarząd zostanie odwołany.

Czarek Meszyński

Lubię to!(34)Nie lubię tego!(1)

Smutna konstatacja – Nr 14 (328)

Po obejrzeniu ostatniego programu STUDIO POLSKA nasunęła mi się bardzo smutna refleksja, albowiem Polacy zamiast korzystać z owoców pracy całego swojego życia, jeździć na wakacje, zwiedzać, chodzić do opery, teatru i kina oraz spędzać niespiesznie czas w ulubionych kawiarniach wysiadują długie godziny na korytarzach sądowych.

 

 

Maria Pawelec toczy 18-letnie batalie sądowe w sprawie kredytu, który nie został zaciągnięty na wybudowanie jej budynku, spółdzielcy ze ŚSM, śpią na posadzkach by bronić swojej własności, czy też muszą szukać ratunku przed syndykiem, który podnosi im „czynsz” o ponad 100%.

Barbara Bogucka i Hanna Nowakowska od lat walczą by ich własność była na uregulowanym gruncie, a ich zarząd „dochowuje wszelkiej staranności” by do tego nie dopuścić wymyślając nawet nieistniejące roszczenia z dekretu Bieruta.

Janusz Okurowski od 10 lat tuła się po sądach; został napadnięty i pobity ponieważ broni praw spółdzielców.

Marcin Świderski słusznie zwrócił uwagę, że przyczyną patologi w spółdzielniach mieszkaniowych jest m.in. niekompetentne rady nadzorcze i spółdzielnie molochy, które są niesterowalne oraz niemożliwe do kontroli i nadzoru.

Dlaczego jest tyle zła w spółdzielniach mieszkaniowych? Dlaczego wydarzyło się tyle krzywd ludzkich? Przyczyn jest wiele, większość z nich jest już dobrze zdefiniowana.

Oprócz bezpośrednich czynników mających wpływ na rozwój patologi, chciałbym zwrócić na ogólną przyczynę takiego stanu rzeczy. W tym celu należy cofnąć się do roku 1989, kiedy to w wyniku transformacji wprowadzono zamiast kapitalizmu „z ludzką twarzą”  kapitalizm kompradorski. 

Kapitalizm kompradorski to nic innego jak kapitalizm kolesiów, a to oznacza, że przynależność do sitwy umożliwia nam osiągnięcie prominentnej pozycji. Ci, którzy do klanu nie należą są wyrzucani poza główny nurt tj. na margines życia gospodarczego. Główny nurt zastrzeżony jest dla koterii, w przeciwnym razie przywilej dla sitwy utraciłby sens ekonomiczny.

Polskie spółdzielnie mieszkaniowe są obecnie spółdzielniami kompradorskimi, w których sitwy przejęły w całkowity sposób zarządzanie majątkiem spółdzielczym i kontrolą członków. Członkowie zostali wypchnięci na margines, stąd też ich potoczna nazwa „szeregowi członkowie”. Zniechęceni, sfrustrowani niemożnością przeprowadzenia jakichkolwiek zmian, stąd też ich absencja na walnych zgromadzeniach.  W spółdzielniach mieszkaniowych jak w soczewce odbija się dysfunkcja Państwa Polskiego.

Czy jest nadzieja na zmianę?

Do tej pory prezesi i ich „kolesie” czuli się bezkarnie i dlatego taka bezczelność w wyprowadzaniu spółdzielczych pieniędzy. Proces sądowy dotyczący zorganizowanej grupie przestępczej na czele z Krystyną R i Marcinem M pokaże kondycję Państwa Polskiego.

https://vod.tvp.pl/video/studio-polska,07042018,36434866

Problematyka spółdzielcza od 56 minuty.

Czarek Meszyński

Lubię to!(40)Nie lubię tego!(2)

Rozgardiasz – Nr 13 (327)

Na Osiedlu zapanował prawdziwy rozgardiasz!

Niniejszy wpis dedykuję członkiniom Rady Nadzorczej, które na ostatnim Walnym Zgromadzeniu z ogromną troską pochyliły się nad ogródkami przydomowymi i rzekomo zaniedbaną roślinnością.

I kto by pomyślał, że jeszcze kilka lat temu nasze Osiedle uchodziło za ekskluzywne, na którym chętnie każdy chciałby zamieszkać.

Czarek Meszyński

Lubię to!(40)Nie lubię tego!(1)

Nabici w butelkę – Nr 12 (326)

Nabici w butelkę, zrobieni w konia, wystawieni do wiatru, zrobieni w balona, wystrychnięci na dudka, zrobieni w bambuko – tymi określeniami można opisać sytuację tych NIESZCZĘŚNIKÓW, którzy posiadają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu na nieuregulowanym gruncie. Tylko w samej Warszawie jest ich podobno 300 tys. Sytuacja stała się dramatyczna po wejściu w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz innych ustaw.

Ponieważ od 2007 r. spółdzielnie nie mogą ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawo do lokalu ustawodawca pominął ekspektatywę takiego prawa. Tę lukę w prawie wykorzystali „sprytni” prezesi i zaczęli wykreślać spółdzielców z rejestru członków.

Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się również uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów z dnia 24 maja 2013 r. (sygn. akt III CZP 104/12). W przypadku ustanowienia własnościowego prawa do lokalu w budynku położonego na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste, stanowi ekspektatywę tego prawa – oczekiwanie prawne. 

W roku 2013 Sąd Najwyższy ustanowił – uchwała 7 sędziów SN jest zasadą prawną – nowe prawo spółdzielcze do lokalu nieprzewidziane w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych przed nowelizacją 9/9/2017 r. w postaci:

  • ekspektatywy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,

które obok:

  • spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu,
  • spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu,

staje się na naszych oczach nowym prawem do lokalu w formie oczekiwania prawnego, czyli zdarzenia przyszłego – niepewnego. 

Innymi słowy, jeżeli dostałeś przydział na spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku postawionym na nieuregulowanym gruncie, to prawo do „powietrza w mieszkaniu” przekształca się w oczekiwanie prawne do „powietrza w tym lokalu” – czyli mówiąc krótko jesteś na lodzie!

Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z literą prawa osoby, które kiedyś nabyły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu w budynku posadowionym na nieuregulowanym gruncie:

  • tracą członkostwo w spółdzielni,
  • uzyskany przydział na lokal nie posiada żadnej mocy prawnej, ponieważ w dacie ustanowienia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu spółdzielni nie przysługiwała własność, ani prawo użytkowania wieczystego do gruntu, na którym znajduje się budynek.

Jeżeli nie nastąpi zmiana prawa w tym zakresie i nie będzie ustawowej regulacji stanu prawnego gruntów to sytuacja spółdzielców mieszkających w budynkach na nieuregulowanym gruncie może być dramatyczna. Zgodnie z zasadą rzymską wyrażoną w art. 48 k.c. czyj grunt tego i budynki”, mieszkania wybudowane z wkładów budowlanych wniesionych przez spółdzielców, czyli za ich własne pieniądze, mogą być przejęte przez właściciela ziemi.  

I tu dochodzimy do kolejnej luki w prawie, a mianowicie  art. 17^18 ust. 1 u.s.m. nie odnosi się do zaistniałej sytuacji, kiedy to spółdzielnia za pieniądze spółdzielców wybudowała nie na swoim.

W tym wypadku brak jest ochrony prawnej.

  • I co się stanie, jak spółdzielnia przekaże lokale wraz z mieszkańcami właścicielowi gruntu?
  • Czy oczekiwanie prawne (ekspektatywa) przekształci się wyodrębnioną własność?
  • Czy można oczekiwać od właściciela nieruchomości altruizmu, że po ludzku potraktuje nabitych w butelkę mieszkańców, którzy powierzyli swoje oszczędności – nieraz całego życia – spółdzielni, która budowała nie na swoim?
  • A może właściciel zaproponuje umowę najmu byłym spółdzielcom z nieregulowanym czynszem np. 50 zł/1 m2?
  • Czy nabici w butelkę przez spółdzielnie mieszkaniowe nie zwiększą populację bezdomnych w Polsce?

Te oraz inne pytania można mnożyć w nieskończoność, a na dzień dzisiejszy odpowiedzi brak.

Czarek Meszyński

Lubię to!(50)Nie lubię tego!(2)