Get Adobe Flash player

jarosław makuch

„Dyktatura ciemniaków”* – Nr 36 (226)

13 czerwca 2013 na Walnym Zgromadzeniu pani Anna Prokopiuk (jeszcze wtedy z firmy Marcel)) zapowiedziała, że administracja będzie zabijać okna balkonowe z powodu zmurszałych balustrad, które przynależą do mieszkań. Na moje wątpliwości w niniejszej kwestii – przepisy jednoznacznie określają, że ten obowiązek ciąży na Spółdzielni – od prezes Agnieszki Florczuk otrzymałem następującą odpowiedź, którą cytuję we fragmencie:

„Temat: Re: Barierki balkonowe
Nadawca: „SM \”Osiedle Zacisze\”” <sm.zacisze@gmail.com>
Data: 22.06.2013, 20:48
Adresat: Cezary Meszyński
Kopia: Dorota Kozielska, Anna Prokopiuk <a.prokopiuk@marcel.pl>, Michał Sybilski <m.sybilski@jmakuch.pl>, A.Muter, Michał Starzewski

Witaj Czarku,
Jeśli chodzi o logikę i estetykę – zgadzam się z Tobą.

Jeśli chodzi o papiery – narazie wg naszych regulaminów i opinii, którą jakis czas temu robiliśmy, barierki są po stronie lokatorów (opinia w załączeniu).”

 

Opinia wzbudziła moje poważne zastrzeżenia: po pierwsze była niepodpisana, po drugie pod względem prawnym była nieprofesjonalnie napisana, miała na celu zagmatwanie problemu i niewątpliwie wprowadzenie w błąd czytelnika.

Na moje pytanie o pochodzenie tej „egzotycznej opinii” skierowane do Kancelarii  Radcy Prawnego Jarosława Makucha otrzymałem następującą odpowiedź:

 

makuch_odp

Proszę zwrócić uwagę na dwa istotne fakty, że prezes Florczuk powołała się na wewnętrzne regulaminy** i na sporządzoną jakiś czas temu opinię prawną, a ówczesny aplikant radcowski M. Sybilski w Kancelarii Radcy Prawnego J. Makucha dyplomatycznie milczał.

Na posiedzeniu Rady Nadzorczej i Zarządu, które odbyło się 17 lutego 2016 r. pełniący obowiązki  prezesa Zarządu Jacek Liebert uważał, że obowiązek wymiany bariek ciąży na lokatorach; obecny na posiedzeniu radca prawny Michał Sybilski nie wyprowadził Lieberta z błędu.

Prokuratura Rejonowa w czerwcu 2016 roku ustaliła m. in.:

„Te wątpliwości pogłębiają się jeszcze bardziej jeżeli uwzględni się fakt, że przesłana opinia prawna nie posiadała waloru dokumentu bowiem wiadomość e-mail dołączony był plik bez podpisu. Cezary Meszyński nie otrzymał zatem wiadomości e-mail dołączony z opinią prawną ale z projektem opinii prawnej, którego nie sposób uznać za „dane” w rozumieniu art. 267d § 1 u.p.s.”

Po upływie trzech lat okazało się, że A. Florczuk pisząc: „narazie wg (…) opinii, którą jakis czas temu robiliśmy” wysłała mi bezwartościowy plik w Wordzie, który nie posiadał waloru dokumentu (sic).

W jakim celu to uczyniła?

 ???

A jaki jest stan faktyczny zgodny z obowiązującymi przepisami prawnymi?

Kwestia ta przede wszystkim jest uregulowana w ustawie z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane  (Dz. U. z 2015 r., poz.1777 tekst jedn.) w art. 62 ust. 1 Obiekty budowlane powinny być w czasie ich użytkowania poddawane przez właściciela lub zarządce kontroli: pkt 1 okresowej, co najmniej raz w roku, polegającej na sprawdzeniu stanu technicznego: a) elementów budynku, budowli i instalacji narażonych na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania obiektu.

W niniejszej kwestii wypowiedział się Sąd Najwyższy w składzie 3 sędziów w uchwale z dnia 7 marca 2008 r. (sygn. III CZP 10/08):  

Wydatki na remonty i bieżącą konserwację części budynku, które są  elementem konstrukcji balkonu trwale połączonym z budynkiem, obciążają wspólnotę mieszkaniową. 

Uzasadnienie

Wobec tego elementy architektonicznej konstrukcji balkonu trwale połączone z bryłą budynku i na ogół usytuowane na zewnątrz w stosunku do przestrzeni wykorzystywanej do wyłącznego zaspokajania potrzeb mieszkaniowych przez osoby zamieszkałe w lokalu uznać należy za takie części budynku, które nie służą wyłącznie do użytku właściciela lokalu, zatem – na podstawie art. 3 ust. 2 u.w.l. – powinny być kwalifikowane jako stanowiące nieruchomość wspólną. W konsekwencji należy przyjąć, na podstawie art. 14 pkt 1 u.w.l., że wydatki na remonty i bieżącą konserwację nieruchomości wspólnej stanowią koszty zarządu tą nieruchomością, które obciążają wspólnotę mieszkaniową.

IMG_5012 2     IMG_4949 2

Foto: Cezary Meszyński

 

14017624_1130458776992288_1920485483_n   IMG_0890

Foto: Cezary Meszyński

 

Bezsporne jest, że drewniane 22-letnie barierki są elementem architektonicznej konstrukcji balkonu trwale połączone z bryłą budynku, które są narażone na szkodliwe wpływy atmosferyczne i raz w roku powinny być poddawane kontroli przez zarządce.

Bezsporne jest, że Zarząd z tego ustawowego obowiązku się nie wywiązuje.

Bezsporne jest, że Zarząd w niniejszej kwestii wykazuje się ignorancją polegającą na całkowitej nieznajomości przepisów prawa.

Bezsporne jest, że Zarząd (w składzie: A. Florczuk, A. Muter, M. Starzewski) rozpowszechniając „egzotyczny” projekt opinii chciał wprowadzić mieszkańców w błąd.

A na koniec chciałbym postawić retoryczne pytanie, czy musi dojść do tragedii, aby Zarząd zaczął poważnie traktować swoje obowiązki?

Ale wtedy będzie już za późno, bo jak ustaliła prokuratura: Podstawą odpowiedzialności za przestępstwo z art. 160 § 1 kk (Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega każe pozbawienia wolności do lat 3) jest każde działanie albo zaniechanie, które stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo, tzn. zmienia sytuację z bezpiecznej na taką, w której występuje niezwłoczne zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka w zakresie ciężkiego uszczerbku.

 

Autor: Czarek Meszyński

Słynne słowa Stefana Kisielewskiego określające władze PRL-u „dyktaturą ciemniaków” padły podczas burzliwych obrad Związku Literatów Polskich 29 lutego 1968 r. Zebranie, które trwało do drugiej w nocy zwołano w związku z decyzją władz o zdjęciu z afisza Teatru Narodowego słynnej adaptacji „Dziadów” Mickiewicza w reż. Kazimierza Dejmka.

** Niespójność regulaminów ze statutem oraz niezgodność statutu z obowiązującym porządkiem prawnym będzie przedmiotem osobnego wpisu.

Lubię to!(11)Nie lubię tego!(0)

Wasz Zarząd albo jest niekompetentny… Nr 16 (110)

 

Pan Czarek ma rację. Wasz Zarząd albo jest niekompetentny, albo działa w złej wierze na szkodę tych nieszczęsnych członków spółdzielni, których budynki stoją od 20 lat na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym. Oba te warianty są dla Zarządu wskaźnikiem dyskwalifikującym jego użyteczność, bo zarząd spółdzielni jest po to, żeby działać w interesie swoich członków a nie przeciwko ich interesowi.

Walne Zgromadzenie powinno się zastanowić, czy takiego Zarządu nie odwołać. Przecież grunty pod tymi budynkami, które stoją już na gruncie stanowiącym własność spółdzielni lub oddanym jej w wieczyste użytkowanie, też musiały być kiedyś wykupione przez spółdzielnię. I co? Na wykup gruntów pod budynkami o uregulowanym już stanie prawnym spółdzielnia miała środki a na wykup gruntów pod budynkami „na rowach” środków nie będzie? Dlaczego? Bo Zarząd chce mieć niewolników i podpuścił jednych na drugich? Taka metoda zarządzania spółdzielnią ma swoje korzenie w formacji ustrojowej, która podobno już dawno minęła. A Walne zachowało się w tych okolicznościach bardzo nieelegancko. I to ludzie z wyższym wykształceniem (ortopeda, emerytowani prawnicy), których uznaje się za intelektualną awangardę naszego kraju.

Problem braku środków, jak się wydaje, jest przez Zarząd Waszej spółdzielni po prostu demonizowany. Wykup gruntów na rowach nie będzie znowu taki kosztowny, bo ustawa o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity Dz. U. z 2014r. poz. 518 – art. 37, ust 1, pkt 6 w związku z art. 68, ust 1, pkt 10) przewiduje możliwość zastosowania bonifikaty dla spółdzielni mieszkaniowych, jeśli grunty są wykupywane pod budownictwo mieszkaniowe. Urząd miasta Łodzi zastosował dla Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście zniżkę w wysokości 98%. Ponadto spłata takiej należności może być rozłożona na raty na okres do 10 lat ( art. 70 ust 2 ). Jeśli Wasz zarząd i zatrudnieni przez zarząd prawnicy tego nie wiedzą, to należy zrezygnować z usług takich fachowców.

Mieszkania spółdzielcze – własnościowe, stojące na gruncie o nieuregulowanym na rzecz spółdzielni stanie prawnym są po prostu bezwartościowe. Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z dn. 24 maja 2013r w spr. III CZP 104/12 na takie mieszkania nie można założyć księgi wieczystej. Jeśli mieszkanie nie ma księgi wieczystej, to chętny do nabycia takiego mieszkania nie dostanie w banku kredytu, bo bank nie ma gdzie wpisać hipoteki zabezpieczającej spłatę kredytu.

Dlatego od dnia ogłoszenia w/w orzeczenia SN rynek mieszkań o statusie spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu z nieuregulowanym na rzecz spółdzielni gruntem się zawiesił. Takie mieszkanie po prostu coraz trudniej jest sprzedać, bo ten kto chciałby je kupić musi zapłacić gotówką. Nawet gdyby miał gotówkę, to byłby matołem, gdyby je kupił. Mam nadzieję, że Walne to przemyśli i przy najbliższej okazji zweryfikuje swoją egoistyczną postawę zaprezentowaną na ostatnim zgromadzeniu.

Autorka: Temida

http://www.sn.pl/orzecznictwo/SitePages/Najnowsze%20orzeczenia.aspx?ItemID=396&ListID=411c5dda-68cb-4ad8-b865-2705079f8593&el=Izba%20Cywilna

 

 

 

Lubię to!(23)Nie lubię tego!(3)