Get Adobe Flash player

Transakcja – Nr 11 (105)

Na dorocznym Walnym Zbiegowisku Lokatorów podjęto decyzję o sprzedaży zacisznie położonych działek. Zarząd Osiedla usilnie namawiał lokatorów do tej transakcji! Uważał bowiem, że zamiast budować lepiej jest handlować; wiadomo przecież nie od dziś, że kto handluje ten żyje. Zarząd Osiedla niezwłocznie przystąpił do czynności związanych ze sprzedażą. Na witrynce osiedlowej dał ogłoszenie o sprzedaży, następnie o współinwestycji, by później ogłaszać się na przeróżnych portalikach. Miesiące mijały, lata przemijały – a tu nic. Zarząd ze smutkiem stwierdził, że jedyną wytłumaczalną przyczyną braku zainteresowania działkami jest zmowa wszystkich, warszawskich inwestorów, kupców i pośredników ziemi.

Zarząd jednak się nie poddał i energicznie przystąpił, wykorzystując starą amerykańską metodę komiwojażerów „od drzwi do drzwi”, do wyszukiwania inwestorów. Ślepy przypadek chciał, że taki Kupiec właśnie się znalazł, który jest bardzo dobrze znany lokatorom na Osiedlu, ponieważ uszczęśliwił ich przed laty cudowną termomodernizacją.

Przystąpiono do negocjacji handlowych. Zarząd był pełny uznania dla Kupca, ponieważ w ogóle nie targował się o cenę tylko spolegliwie ją zaakceptował.  Jedyny warunek jaki wysunął to sprzedaż ratalna – wiadomo przecież powszechnie, że w tych trudnych czasach wszystko kupuje się na raty. Zarząd natychmiast przystąpił do przeprowadzenia głębokiej analizy zabezpieczenia tej transakcji; brano pod uwagę weksel, gwarancję bankową i hipotekę. Przez kilka miesięcy Zarząd wnikliwie rozważał każdą opcję. Weksel został odrzucony na samym początku ponieważ zachodziła obawa, że będzie bez pokrycia. Hipoteka też została odrzucona, ze względów estetycznych, Zarząd bowiem uważa, że przekazanie gruntu obciążonego hipoteką nieładnie wygląda, działeczki wystawione na sprzedaż powinny być czyściutkie, niczym nieskażone, estetyczne.   A zatem pozostała tylko gwarancja bankowa.

Zarząd poprosił aktyw lokatorskich o przygotowanie wzoru gwarancji bankowej. Niestety okazało się, że żaden bank, a zwłaszcza ten renomowany nie chce udzielić gwarancji według wzoru lokatorskiego. Zarząd ze smutkiem skonstatował, że niedobre banki wykorzystują swoją dominującą pozycję rynkową.

Zarząd postanowił zorganizować międzynarodową konferencję pod hasłem: Gwarancja bankowa na druku bankowym czy lokatorskim? Udział w konferencji zapowiedziały takie sławy ze świata finansów jak osobisty doradca Kim Dzong Un, który w Phenianie zorganizował drukowanie dolarów o dużej lepszej jakości niż amerykański FED, Nick Lesson słynny makler giełdowy, który załatwił Holendrom sprzedaż starego, angielskiego banku Barings  za jednego funta szterlinga – powszechnie wiadomym jest, że Holendrzy to Szkoci wyrzuceni ze Szkocji za skąpstwo. Swój udział potwierdził także profesor Jeffrey Sachs, ten od słynnej terapii szokowej.

Konferencja odbędzie się w Warszawie i będzie trwała dwa tygodnie. Na ten czas lokatorzy będą poproszeni o opuszczenie swoich mieszkań w celu ich udostępnienia gościom. Lokatorzy w zależności od osobistych preferencji będą mogli zamieszkać u krewnych lub wynająć na własny koszt pokój hotelowy. Lokatorzy będą zobowiązani do zaopatrzenia lodówek i barków w wiktuały i alkohole podług gustów gości; wiadomą rzeczą jest, że Amerykanin to hamburger i bourbon, a Rosjanin: słonina, ogórek i czysta. W celu ułatwienia lokatorom wywiązania się z tych kulinarnych obowiązków Zarząd nawiązał współpracę, ze znaną warszawską restauracją Sowa i Przyjaciele. Zarząd będzie chciał również skorzystać z ich doświadczenia w spontanicznym organizowaniu studia nagrań do analizy barwy głosu i sensu słów. Zarząd uznał bowiem, że dla lepszej obsługi konferencji i komfortu zaproszonych gości takie spontaniczne studio nagrań, w skrócie SSN, powinno być zainstalowane w każdym osiedlowym mieszkaniu. Po zakończeniu konferencji SSN-y nadal będą nagrywać. Będzie to wiązało się z dodatkowymi obowiązkami dla Zarządu i przejściem na pełny etat, albowiem codzienna obsługa SSN-ów w zakresie nasłuchów jest czasochłonna. Niestety będzie to związane z koniecznością wprowadzeniem podwyżek za lokale mieszkalne i garażowe o 750 procent, gdyż Zarząd i ich rodziny przejdą na całkowite utrzymanie lokatorów.

Zarząd doszedł również do wniosku, że prawo w naszym kraju jest niedoskonałe, ponieważ nie przewiduje warunkowej sprzedaży nieruchomości. Transakcja, w której sprzedający przekazuje własność do działki aktem notarialnym a kupujący za nią płaci jest czynnością nudną i uniemożliwia Zarządowi wykazania się pomysłowością. W tym celu, zdaniem Zarządu, powinna być wprowadzona promesa. Korzystając z polskiego doświadczenia w ustanowieniu użytkowania wieczystego, promesa powinna opiewać na 40 lub 99 lat.  Takie rozwiązanie w opinii Zarządu jest jak najbardziej pożądane, umożliwi bowiem to kupującemu nabycie gruntu bez angażowania własnego kapitału, a spłata rat rozłożonych na 40 lub 99 lat będzie możliwa nawet przez jego wnuki. Dlatego Zarząd postanowił podjąć obywatelską inicjatywę ustawodawczą. Od przyszłego tygodnia będą rozpisane dyżury lokatorskie w celu zebrania 100 tys. podpisów pod projektem nowej ustawy. Podpisy będą zbierane przy dworcu Wileńskim i pod Rotundą, każdy lokator będzie miał 24-godzinny dyżur, albowiem Zarząd stoi na stanowisku, że każdy głos jest ważny nie tylko głos ludu pracującego stolicy ale również ludu bawiącego się stolicy.

By umożliwić sprawną zbiórkę podpisów Zarząd korzystając ze swoich statutowych uprawnień zdecydował się na zaciągniecie krótkoterminowego kredytu w renomowanej firmie Provident na warunkach korzystnych dla Providentu.

Autorka: Marusia Raksa

Wszelka zbieżność zdarzeń, osób i organów jest przypadkowa.

 

Lubię to!(38)Nie lubię tego!(5)

8 Odpowiedzi na Transakcja – Nr 11 (105)

  • Bonam mówi:

    Atmosfera absurdu przypominająca Kongres futurologiczny. Trzeba mieć jednak świadomość, że w spółdzielniach mieszkaniowych dochodzi do takich absurdów, jakich by i Lem nie wymyślił 😉

    Sprzedaż tych dwóch działek jest dobrym przykładem na to, jak złe dla właścicieli lokali są decyzje podejmowane w spółdzielniach :
    - po sprzedaży działek macie takich sąsiadów, których towarzystwo niekoniecznie musi być dla Was korzystne
    - będziecie zobowiązani za utrzymanie ich dróg dojazdowych prowadzących przez Wasze osiedle
    - ten 1 mln zł ze sprzedaży nie wystarczy nawet na odnowienie Waszych budynków i zostanie szybko "przejedzony" przez spółdzielnię.

    Lubię to!(8)Nie lubię tego!(2)
  • Czarek Meszyński mówi:

    Dziękuję bardzo za ten komentarz. Prawda jest taka, że oferta kupna działek wynosi 1,230 mln zł. Jest to tylko pozornie duża kwota. Od niej należy odjąć następujące pozycje: 230 tys VAT, 175 tys. za zmianę umowy użytkowania wieczystego, ok. 157 tys za podatek dochodowy 19%, zwrot bezprawnie pobranej kwoty 113 tys. z FR. Otrzymamy 555 tys. Od tej kwoty należy odjąć koszty związane z wybudowaniem nowego parkingu. Kwestią nie wyjaśnioną jest wycinka topól ok. 40-letnich, których Inwestor nie chce wziąć na siebie, a może kosztować (pozwolenie) 100 - 150 tys.

    W efekcie końcowym może zostać kwota 250 - 350 tys.

    Ale to jeszcze nie koniec tej farsy związanej ze sprzedażą. Spółdzielnia na koniec 2013 r. wykazał stratę 412 tys., istnieje możliwość, że Zarząd z tych pieniędzy będzie chciał pokryć stratę jak to miało miejsce 2007 r. (strata wyniosła 202 tys.).

    Dziękuję również za celne spostrzeżenia dot. sąsiadów, których towarzystwo niekoniecznie musi być dla nas korzystne i kosztów utrzymania dróg dojazdowych.

    Lubię to!(6)Nie lubię tego!(3)
  • Bonam mówi:

    A wiadomo co się składa na tak dużą stratę w tak małej spółdzielni?

    Lubię to!(3)Nie lubię tego!(5)
    • Czarek Meszyński mówi:

      Niedobory w GZM - 194 891,95 - Zarząd działa na zasadzie otwartego budżetu 🙁 ponadto dokładamy do domków w skali roku ok. 20 tys. korzystają z naszej infrastruktury i nie płacą.
      Starta bilansowa - 289 243,55 - według mnie jest błędnie wykazane w bilansie, ponieważ Spółdzielnia nie prowadzi pozostałej działalności gospodarczej, jedyna działalność to GZM. W tej kwocie znajduje się odpis aktualizujący należności w wysokości 97 569,38. Biegły rewident w audycie napisał tak: "Nie można się odnieść do wysokości odpisu aktualizującego, gdyż w polityce rachunkowości brak jest zapisów na temat tworzenia odpisów aktualizujących należności".

      Zasadność wykazanej straty należałoby bezwzględnie sprawdzić; ale w tej konfiguracji jest to w zasadzie niemożliwe bo od 2011 mamy już czwartą księgową - u nas księgowe są rotacyjne i zmieniają się co roku 😉

      Lubię to!(4)Nie lubię tego!(5)
  • Bonam mówi:

    No to niezły burdel macie w tym swoim Archeo, siostry (droga cenzuro, to cytat z Seksmisji, ale pasuje jak ulał)

    No i co na to wszystko szanowna rada nadzorcza? hę?
    Zarząd doprowadza do takich strat, a rada nadzorcza (ciało nadrzędne) jeszcze płaci mu wynagrodzenie (a zapewne i premię przewidziane umową też)?
    I takim księgowym też płaci?
    I pozwala by ten niby-zarząd do niby-zarządzania zatrudniał firmę do zarządzania?
    I wystawia, narażając na straty spółdzielnię, na sprzedaż działkę będącą własnością wszystkich członków spółdzielni?
    I dokładacie do domków 20 tys.( korzystają z waszej infrastruktury) i nie płacą??? A co wy prowadzicie jakąś fundację dobroczynną???

    Radzę jak najszybciej zrealizować hasło: "Rzućcie w diabły te spółdzielnie - zakładajcie wspólnoty"

    A teraz małe porównanie:

    moja wspólnota
    ~4 000 m2 pow. lokali
    ~50 000 zł koszty zarządzania+sprzątanie
    5 000 zł saldo roczne wpłat od właścicieli lokali (na plusie)

    wasza spółdzielnia
    ~12 000 m2 lokali
    ~300 000 zł zarządzanie (wynagrodzenia)
    (-)200 000 zł saldo roczne wpłat od właścicieli lokali (na minusie)

    Lubię to!(6)Nie lubię tego!(4)

Dodaj komentarz