Get Adobe Flash player

spółdzielnia mieszkaniowa śródmieście

Spółdzielcza mafia bezkarna w Łodzi – Nr 62 (156)

W Łodzi jak w soczewce widać mafijne struktury obecnego, chorego systemu. Przestępcy są chronieni przez organa powołane do ich ścigania. I nie ważne czy dzieje się tak z powodu zaniedbań, zaniechań czy świadomego współdziałania. System po prostu nie działa! Oto historia, która w państwie prawa nie mogłaby się zdarzyć.
O defraudacji gigantycznego majątku, ograbionych spółdzielcach i spółdzielczej mafii w zeszłym roku usłyszała cała Polska. O Łodzi zrobiło się głośno.
Wieloletnie prywatne śledztwo doprowadziło do ujawnienia krok po kroku i nagłośnienia zorganizowanego przestępczego procederu. Dobrze zorganizowana grupa przestępcza, w której skład wchodzili prezesi Spółdzielni Mieszkaniowej ” Śródmieście ” wyłudzała od miasta bonifikaty przy zakupie gruntów pod pretekstem uwłaszczenia na nich spółdzielców. Tym ostatnim uwłaszczenia blokowano, a w tym czasie podzielonymi ponownie działkami władze spółdzielni spekulowały na wolnym rynku. Pieniądze z tego procederu rozpływały się nie wiadomo gdzie. Podobnie było z wpłacanymi czynszami mieszkańców.

 

Proceder trwał kilka lat, a alarmowane w tej sprawie instytucje nie reagowały. Tymczasem przy pomocy tej konkretnej spółdzielni legalizowano też podejrzane pieniądze (spółdzielnia rzekomo pożyczała 3 mln ale oddawała w działkach 12 !).
Już po postawieniu zarzutów byłemu prezesowi komornicy zajęli konta SM „Śródmieście” w Łodzi, a na łódzkim Manhattanie stanęły windy, brakło prądu i ciepłej wody. Miasto latami nie reagowało na możliwe łamanie prawa co ułatwiało przestępczą spekulację gruntami. Urzędnicy doskonale wiedzieli, co prezes z nimi robi. Wiedzę o wyłudzanych bonifikatach mieli też politycy. Tak przynajmniej wynika z zeznań samego byłego prezesa złożonych przed łódzkim sądem. Kiedy sprawa została nagłośniona Miasto szybciutko zgłosiło wniosek o upadłość likwidacyjną spółdzielni za pośrednictwem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji – spółki miejskiej.

 

Fakt ten jednak ukryto na wiele tygodni przed opinią publiczną. Co ciekawe – Dyrektor Biura Prawnego UMŁ Marcin Górski zasiadał jednocześnie w Radzie Nadzorczej tej spółki, prezydent miasta Hanna Zdanowska zapewniała zaś zbulwersowanych mieszkańców, że miasto o upadłość spółdzielni wystąpić nie może.

W październiku 2014 na wniosek ZWIK sąd ogłosił upadłość likwidacyjną spółdzielni.

 

Od tamtego momentu trochę się wydarzyło. Były prezes SM „Śródmieście” w Łodzi zwany „Królem Manhattanu” po wielu staraniach został zdetronizowany ale nadal dzierży berło i koronę. Prokuratura postawiła mu zarzuty defraudacji wielomilionowego majątku spółdzielni i wprawdzie nie jest już prezesem ale ma swobodny wpływ na to co dzieje się w spółdzielni. W tej gigantycznej aferze zarzuty do tej pory usłyszały tylko dwie osoby – on sam i zastępca (choć śledztwo trwa 3 lata). Trzeci członek zarządu zarzutów nie usłyszała, mimo iż to właśnie ona stawała do wszystkich aktów notarialnych, w których poświadczano nieprawdę. Prokuratura nie potrafi odpowiedzieć dlaczego zarzutami objęto nie wszystkich członków zarządu. Nie wyjaśniła też do tej pory roli poszczególnych członków Rady Nadzorczej w oszustwach, wyłudzeniach i doprowadzeniu spółdzielni do upadku. Uporczywie blokowano wyjaśnienie udziału urzędników w procederze spekulacji gruntami.

 

Nadal swobodnie działa podejrzana firma Vasco Project, w której prokurentami byli zatrzymani prezesi. Teraz w zarządzie tej przedziwnej firmy (100 procent udział spółdzielni) jest Elżbieta Szymańska wieloletni członek Rady Nadzorczej i jednocześnie (z wyboru syndyka !) prezes SM „Śródmieście”. Jej rola w wyprowadzeniu majtku spółdzielni i doprowadzeniu jej do upadłości nadal nie jest wyjaśniona.

 

Pytana publicznie na zwołanych w kuriozalny sposób i z naruszeniem prawa tegorocznych zebraniach o swoją rolę w firmie Vasco Project Elżbieta Szymańska najpierw wypierała się i twierdziła, że nie ma ze spółką nic wspólnego, później przypomniała sobie, że rzekomo w niej była ale w grudniu 2014 podobno się wycofała. Poniżej zamieszczamy KRS spółdzielni i spółki. W obydwu Elżbieta Szymańska widnieje w rejestrze do dziś! Pełnienie jakichkolwiek funkcji przez osobę, której rola w przestępczym procederze nie została jeszcze wyjaśniona budzi ogromne emocje mieszkańców. Za aprobatą wskazanego przez sąd syndyka spółdzielnią rządzą wciąż ludzie dawnego prezesa, oraz swobodnie sam oskarżony. Są zainteresowani pozostaniem przy władzy i uniknięciem odpowiedzialności dlatego posuwają się do kolejnych niezgodnych z prawem działań. Łódzka Prokuratura od trzech lat nie potrafi postawić zarzutów kolejnym osobom i jak wynika z wypowiedzi jej przedstawicieli zupełnie sobie ze śledztwem nie radzi.

 

Były prezes (z zarzutami) wpada na narady do rządzących obecnie spółdzielnią, i konsultuje działania. Na porządku dziennym wciąż łamane jest prawo. Mieszkańcy są straszeni i szantażowani, że jak się nie dogadają z przedziwnie działającym syndykiem to ten posprzedaje im np. schody, parkingi dojścia do ulicy i ruszyć się nie będą mogli z własnych mieszkań (!)

 

Dobrze zorganizowana grupa przestępcza zmierza w sposób oczywisty do tego aby były prezes i jego szemrani kompanii uniknęli odpowiedzialności, a długi za nich latami spłacali niewinni, już wcześniej oszukani i ograbieni spółdzielcy.
Łodzianie żartują, że korpulentna sylwetka byłego prezesa to złudzenie optyczne: spodnie po prostu są wypchane bo w kieszeni prezes ma wszystkich!
Sędziowie, prokuratorzy, policjanci, adwokaci i inni pracownicy instytucji powołanych do przestrzegania praworządności i walki z przestępczością mieszkają w tym samym mieście, czytają te same gazety, chodzą po tych samych ulicach. Ale niewiele robią w tej sprawie. Wody w usta nabrały też władze Łodzi.

Dziennikarze TVP INFO uznali, że TO JEST TEMATI nie mylili się. Gdy tylko pojawili się na terenie SM Śródmieście uzbrojeni ochroniarze firmy Mossberg kręcący się po osiedlu, nie chcieli wpuścić publicznej telewizji na płatny parking, mimo iż wcześniej parkingowy zapewniał, że parkować może każdy (3 zł za godzinę). Nadgorliwi ochroniarze próbowali też zakłócić prace publicznej telewizji, która robiła audycje z drugiej strony bloków na terenach miejskich. Powoływali się przy tym na polecenia szefa parkingu K. Sokołowskiego – właściciela firmy ochroniarskiej Mossberg wykonującej usługi ochroniarskie na terenie spółdzielni oraz dzierżawiącego od niej parkingi. W ten oto sposób dziennikarze mogli się osobiście przekonać o tym, że w centrum Łodzi bezkarnie łamane jest prawo.

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

O autorze:

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom – filolog, była działaczka opozycji antykomunistycznej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi i medalem „Solidarności”. Prezes Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich, społecznik od lat pomagający łodzianom w trudnych sprawach.

Lubię to!(7)Nie lubię tego!(0)